„Tuczarnia motyli” – recenzja książki

Już sam tytuł jest intrygujący. Trzeba przeczytać prawie całą książkę, aby zrozumieć jego sens. Turkusowa okładka (w moim ulubionym kolorze!) aksamitna w dotyku… To też jest nie bez znaczenia. A za nią… świat, o jakim nam się nie śniło. Stwierdzam, że Marcin Szczygielski zaszalał z wyobraźnią. Naprawdę! To co stworzył wymyka się wszelkim ramom.

„Tuczarnia motyli” jest kontynuacją „Czarownicy piętro niżej”, a także zapowiedzią kolejnego tomu. O ile część pierwsza rozgrywała się w kamienicy przy ul. Potulickiej w Szczecinie (niedaleko dworca głównego) i jej okolicach, o tyle akcja drugiej przenosi się zupełnie gdzie indziej, a na dodatek… staruszka ciabcia zamieniła się w małą dziewczynkę!

Pewne wątki mają swoją kontynuację (jak choćby działania Zdradliwych Lilii), inne zostają wyjaśnione, ale tak naprawdę tę książkę można przeczytać osobno i też sprawi ogromną frajdę. A to za sprawą… magii. Z nią można wszystko! Można zmniejszyć się do wielkości… motyla. Można spędzić cały dzień w szklarni i jeszcze nie poznać jej wszystkich zakamarków. Można także odkryć tajemnicę pewnej fontanny, a także swojej prapraprababci – krewnej o czarodziejskich mocach, która pewnego dnia zaginęła bez śladu.

Gdzie pojawia się Maja, tam zaraz znajdują się przygody. Bo to ona za wszelką cenę postanawia rozwiązać zagadkę kradzieży Zdradliwych Lilii z parapetu ciabci. Kto mógł to zrobić i dlaczego? Trop prowadzi do zapomnianej przez wszystkich szklarni, a tam… Ech, czegóż tam nie ma! Rządy nad motylami objęły cztery królewskie rody motylołaków. Od lat toczą między sobą wojny o panowanie nad pozostałymi. Niby takie małe i z pozoru niegroźne, ale do złudzenia przypominają ludzi. Marzy im się władza za wszelką cenę! Jednej postaci nawet bardziej niż innym… I to przez nią całe to zamieszanie, w którego środek wpadła Majka, pociągając za sobą Marka, ciabcię i Monterową.

Oj, dzieje się i to wiele. Książka ma ponad 300 stron, ale ani na chwilę nie zionie nudą. A wszystko jest przemyślane! Na końcu można nawet znaleźć drzewa genealogiczne wszystkich rodów oraz plan szklarni. Aż trudno uwierzyć, że to tylko fikcja literacka. Zapewne większość czytelników chciałaby sprawdzić, czy szklarnia istnieje naprawdę i czy stoi w niej fontanna w kształcie kobiety… Szczerze mówiąc, sama mam ochotę to zrobić, szczególnie że mam niedaleko. Kto wie…

Wybór Magdy Wosik na ilustratora tych tajemniczych zdarzeń wydaje się mocno trafiony. Odnoszę wrażenie, że artystka, w równym stopniu co autor tekstu, mogła dać upust swojej fantazji. Obrazy, choć są jedynie czarno-białymi grafikami, także pobudzają wyobraźnię. Szczególnie karty tytułowe rozdziałów, na których ilustratorka postanowiła pomieścić kilka wątków. Po młodzieżowemu mogłabym napisać, że ilustracje są równie „pojechane”, jak sam tekst. I inaczej być nie powinno! Całość? Majstersztyk! Można się zaczytać… na zabój! Gorąco polecam!

Agata Hołubowska
ocena: 5

Tuczarnia motyli

Tuczarnia motyli

Marcin Szczygielski
Il. Magda Wosik
Wyd. Bajka, Warszawa 2014
Wiek: 6+

Patronat portalu Qlturka.pl

(Dodano: 2015-02-04)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz