„O Wojtku z planety Uran” – recenzja książki

Sięgając po książkę „O Wojtku z planety Uran” ma się wrażenie, że sięga się po osobisty pamiętnik uroczej, uśmiechniętej mamy kilkuletniego chłopca. Albo pamiętnik jego samego. Bo choć historia, którą w niej opisuje, jest z gatunku science-fiction, to oczywistym wydaje się być źródło jej inspiracji – umysł małego, kilkuletniego chłopca (żeby tylko jednego!) – Antosia, któremu cała opowieść się po prostu przyśniła (?).

Książka w bardzo pomysłowy sposób opowiada o spotkaniu kilkuletniego chłopca z niezwykłym przyjacielem z marzeń – małym, choć już około 150-letnim przybyszem z innej planety. Wojtuś, pochodzący z planety Uran, przyleciał na Ziemię sam. Od razu znajduje jednak rodzinę Antosia, z którą postanawia spędzić swoje ziemskie wakacje. Ufoludek poznaje ziemskie zwyczaje z dziecięcą ciekawością i zdziwieniem przypisanymi zwykle badaczom nowych, egzotycznych kultur. Podoba mu się jazda na rowerze, ziemskie potrawy, nietoperze w zoo, z którymi znajduje wspólny język, pobyt w przedszkolu, w którym staje się gwiazdą dnia czy też uznana przez niego za przeciekawą „zabawę”, znienawidzona przez dzieci czynność, jaką jest sprzątanie zabawek.

Najpiękniejsze w tej historii są postawy spotykanych przez Wojtka ludzi – rodzice Antosia, dzieci w przedszkolu i ich pani nauczycielka, przechodnie, przypadkowy pan, którego ufoludek zaczepia na rowerze, nie dziwią się na widok wyglądającego inaczej sześciokończynowego dziwoląga z wieloma oczami. Każdy rozmawia z nim bez oporów, bez szoku, bez strachu, bez uprzedzeń.
Książka w znakomity sposób uczy zatem dzieci tolerancji, otwartości na innych ludzi i inne kultury (prześwietnie pokazana jest tu nauka nowych języków, w którą wciąga się Antoś, szybko łapiąc słówka z języka folskiego – przekręconej wersji polskiego, którą posługują się mieszkańcy Uranu). Pokazuje magię przyjaźni i związaną z nią umiejętność rozumienia się bez słów, wzajemnego inspirowania siebie nawzajem, ale i konieczność radzenia sobie z rozstaniami. Zaraża pasją poszukiwania nieodkrytych przez nas zakamarków świata, w tym również zakamarków własnej wyobraźni, która może stać się źródłem, nie tylko tej, ale i wielu nieograniczonych konwenansami dziecięcych przygód.

Jako że jest to książka zaliczana do kategorii wiekowej 4-104, dorośli również znajdą w niej coś dla siebie. Przede wszystkim przypomni nam ona magię wrodzonej ciekawości świata i otwartego podejścia bez uprzedzeń do innych (nawet tych najdziwniejszych) stworzeń, kultur, wydarzeń, z jakim do życia podchodzą dzieci.

Honorarium autorskie oraz aż 70 proc. przychodów ze sprzedaży książki przeznaczono na podopiecznych Fundacji „Pomóżmy Dzieciom”, co stanowi dodatkową, nie do przecenienia wartość tej publikacji.

Agnieszka Jedynak

o_wojtku_okladka_1do1

O Wojtku z planety Uran

Agnieszka Dydysz, Anto Oniśko
projekt okładki Magdalena Golec-Żółcik ,
ilustracje Beata Kulesza-Damaziak, Tomasz Manowski
wyd. Alegoria, 2016
wiek: 4+
Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz