Nie dajcie się zwieść tytułowi, czyli o książce „Śpij, króliczku” słów kilka

Nie jest tajemnicą, że mam swoje powody (a dokładnie jeden śliczny, prawie już 9-miesięczny powód), by ostatnio rozkochać się na nowo w literaturze dla najmłodszych. Ja i moja mała Olga czytamy dużo, oglądamy, kartkujemy, a nawet pożeramy książki – w przenośni i dosłownie. Jedne podobają się nam bardziej, inne szybko odchodzą w zapomnienie, ale książeczka „Śpij, króliczku”, Jörga Mühle, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2017, to w ostatnich dniach nasza najukochańsza książka, przedmiot prawie że święty.

Tylko, jak mówię, niech was nie zwiedzie tytuł! To nie jest książeczka do usypiania. Przynajmniej w naszym domu działa wręcz odwrotnie – jest pobudzaczem do cudownej zabawy.

U dzieci w wieku od 8-10 miesięcy, a do takich, między innymi, jest adresowana ta książeczka, rozwijają się zdolności poznawcze, maluchy zaczynają robić już pewne rzeczy w określonym celu, naśladują rodziców. Nic dziwnego, że czytając tę książeczkę, doskonale odnajdują się w realizowaniu zabawnych poleceń. Oto bowiem mały króliczek (a któż nie lubi króliczków) szykuje się do spania. Możemy mu pomóc, wykonując czynności tak dobrze znane każdemu maluszkowi. Możemy mu poprawić poduchę, podrapać za uszkiem, pogłaskać po pleckach, przykryć kołderką, dać buziaka na dobranoc i… no właśnie, zgasić światło. Pstryk i ciemno. I jeszcze raz: pstryk i ciemno. I jeszcze raz. Pstryk i… ciemno. I jeszcze raz. Pstryk i… Jeszcze raz. I jeszcze. Pstryk. Pstryk. Pstryk. No trudno. Pstrykamy tak sobie, zaśmiewając się do rozpuku.

A tak poważnie – dziękuję za tę książkę. Dzięki niej widzę, jakim niesamowitym dowcipnisiem jest moja córeczka. I choć nie lubię tego, modnego ostatnio powiedzonka, to tutaj pasuje mi idealnie: to absolutna perełka wśród książek dla najmłodszych. Trzeba ją mieć!

Kalina (i Olga) Cyz

Śpij króliczku

Śpij, króliczku

tekst i ilustracje: Jörg Mühle
wyd. Dwie Siostry
wiek: 1+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz