„Koala disco” – recenzja książki

Coraz częściej sympatyczny torbacz australijski staje się bohaterem dziecięcych opowieści. Takie jest moje wrażenie, gdyż książeczek o Koali miałam przyjemność w ostatnim czasie trzymać w swoich rękach dość sporo.

Tym razem nasz ospały i bardzo powolny zwierzak organizuje huczną imprezę z DJ Rufusem w roli prowadzącego. Będzie więc dobra muzyka i mnóstwo zaproszonych gości. Zjedzie się cała „torbaczowa rodzina”, stoły będą uginać się pod nadmiarem jedzenia, a Rufus zrobi wszystko, by zabawa była przednia. Czy jednak bitom i hitom didżeja uda się rozruszać melancholijne zwierzaki? Zdradzę wam tylko zakończenie – wszyscy zgodnym głosem będą twierdzić, że „takiej imprezy jeszcze nie było!”.

„Koala disco” to ubrana w strofy zabawna historyjka autorstwa Oli Cieślak. Rozmieszczona na niespełna dwudziestu stronach książki, przypomina poetyckie zabawy Tuwima czy Brzechwy.
Szyku publikacji dodaje pogrubiona czcionka oraz, a może przede wszystkim, ilustracje. Wyróżniają się, ponieważ autorka postawiła na kontury rysunków, a nie całe obrazki. Utrzymane w rytmie dyskotekowej zabawy, ciekawie, choć bardzo oszczędnie okraszone barwami, a miejscami łączone w modelinowe kolaże, są bardzo intrygujące. Dzięki nim z tej książeczki kipi muzyka, a nogi same rwą się do tańca.

Jedyne, do czego można się przyczepić, to nazewnictwo – wszak koala nie jest misiem.

Książeczka światło dzienne ujrzała dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry, a rymowany charakter tekstu pobudza milusińskich do powtarzania i jest świetną gimnastyką dla małego języka!

Iwona Pietrucha – nauczycielka w przedszkolu
Ocena 5

Koala disco

Koala disco

tekst i il. Ola Cieślak
wyd. Dwie Siostry
wiek: 4+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz