Co ma wspólnego „Trylogia” z „Grą o tron” i „Wiedźminem”?

Można by rzec, że na temat „Trylogii” Henryka Sienkiewicza napisano już wszystko. Od samego początku utwór ten traktowano jako na poły historyczną opowieść „ku pokrzepieniu serc”, której zadaniem było danie Polakom pod zaborami nadziei na lepsze jutro. Wszak autor pokazał tu Polskę walczącą, osiągającą sukcesy i potrafiącą stawić opór nawet przeważającym liczebnie wrogom. A gdyby tak na „Trylogię” spojrzeć inaczej, odnajdując w niej to, co współczesnego czytelnika kusi w fantasy?

„Trylogia” Henryka Sienkiewicza swoją karierę rozpoczęła w 1883 roku w momencie publikacji pierwszego odcinka w jednym z poczytnych warszawskich dzienników. Początkowo autor przymierzał się do napisania jednej tylko książki „Wilcze gniazdo”, jednak ostatecznie światło dzienne ujrzały pierwsze odcinki powieści zatytułowanej „Ogniem i mieczem”, która zapoczątkowała cały cykl.

Czytelnicy oszaleli na punkcie tego dzieła, a sam Sienkiewicz zaczął być otaczany kultem, niektórzy nawet upatrywali w nim duchowego przywódcę narodu. Wyglądanie kolejnych części można porównać do dzisiejszego oczekiwania na nowe odcinki i kolejne sezony serialu „Gra o Tron”. Z tym, że dzisiejszy czytelnik dostaje do ręki wszystko naraz – nikt nie każe nam czekać na kolejne przygody Skrzetuskiego, Kmicica czy Wołodyjowskiego. Możemy czerpać przyjemność
z czytania całości wydanej w jednym tomie.

TRYLOGIA_Oklejka_wizual

Od ponad stu trzydziestu lat „Trylogia” pozostaje jednym z najpopularniejszych, najbardziej cenionych przez czytelników dzieł polskiej literatury. To utwór, który doczekał się przeszło dwudziestu przekładów i licznych ekranizacji filmowych, zainspirowanych znakomicie opowiedzianymi historiami, niezwykłymi bohaterami oraz barwnymi, niezwykle plastycznymi opisami stworzonymi przez Sienkiewicza jakby wprost pod potrzeby filmu: …Nagle ziemia zatrzęsła się pod nogami wojowników, a całe niebo stanęło w sinym ogniu, jakby już Bóg nie mógł dłużej patrzeć na okropności ludzkie. Łoskot straszliwy zgłuszył wrzaski ludzkie i huk armat. To artyleria niebieska rozpoczęła teraz straszliwą kanonadę. Grzmoty roztaczały się od wschodu na zachód. Zdawało się, że to niebo wraz z chmurami pękło i wali się na głowy walczących. Chwilami świat cały wyglądał jak jeden płomień …

W swoim utworze Sienkiewicz wplata losy bohaterów w burzliwe dzieje XVII-wiecznej Polski.  Akcja „Ogniem i mieczem” toczy się w czasach powstania Chmielnickiego, w „Potopie” został opisany najazd Szwedów na Polskę, zaś kanwą „Pana Wołodyjowskiego” są utrata Kamieńca Podolskiego i zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Chocimiem. Protagoniści „Trylogii” to postacie fikcyjne, aczkolwiek posiadające pierwowzory historyczne o autentycznych nazwiskach, m.in. Jan Skrzetuski, Michał Wołodyjowski, Andrzej Kmicic, Onufry Zagłoba. Wszystkie trzy powieści stanową zapis dramatycznych zwrotów w historii, na której kartach nie brakowało bohaterów gotowych walczyć o los ojczyzny. W tle toczy się także walka o coś równie ważnego – o romantyczną miłość, która zwycięża mimo przeszkód.

Przez lata „Trylogię” postrzegano przede wszystkim jako wielkie patriotyczne dzieło. Dzięki posłowiu napisanemu przez Andrzeja Olejnika do najnowszej edycji utworu wydawnictwa REA-SJ, mamy możliwość spojrzenia na nią z innej perspektywy. Z wykształcenia polonista i edytor, doświadczony redaktor, a przede wszystkim wielki miłośnik filmu i literatury (w szczególności science fiction
i fantasy) wysuwa tam inspirującą, dającą do myślenia i niekoniecznie obecną w szkolnych opracowaniach tezę, pisząc: Postanowiłem (…) spojrzeć na to wiekopomne dzieło z punktu widzenia czytelnika w XXI wieku, na przykład próbując ustalić, czy Trylogię można traktować jako pierwociny polskiej literatury fantasy, ile (…) czerpie z poetyki fantastyczności, zwrócić uwagę na rolę okrucieństwa, i czy na pewno Sienkiewiczowskie postacie to dobry wzór do naśladowania dla współczesnego odbiorcy.

Doskonałym uzupełnieniem nowego wydania i jednocześnie znakomitym poparciem tezy wysuniętej przez autora posłowia, są oryginalne, nietuzinkowe ilustracje Piotra Arendzikowskiego, młodego, niezależnego artysty, zakochanego w fantasy. W swoich pracach często nawiązuje on do historii, fantastyki i science fiction, a jednym z jego ulubionych motywów jest husaria, będąca symbolem potęgi Polski dawnych wieków. Warto podkreślić jego doświadczenie, płynące m. in. ze współpracy przy takich projektach jak „Wiedźmin 3”, „Star Wars LCG”, „Pathfinder” czy „Sniper 2”, które miłośnicy fantasy i gier komputerowych uznają za kultowe.

Dlatego warto wziąć po uwagę słowa autora posłowia, Andrzeja Olejnika, piszącego że: „Trylogia”, gdy uważnie ją przeczytamy, (…) roztacza przed nami fascynujący świat, w którym każdy coś znajdzie dla siebie. Z jednej strony można ją traktować jako zwykłą powieść awanturniczo-przygodową (lub fantasy) i nie przejmować się historiozoficzną analizą. Można z podręcznikami historii siedemnastego wieku śledzić koleje losów bohaterów i zastanawiać się, co autor miał na myśli. Można i wybrzydzać
i marudzić, że w XXI wieku to literatura zamierzchła, płytka, czasem wręcz śmieszna (…)

Wiem jednak jedno: na pewno warto ją przeczytać.
Bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Wojnę.
Miłość i romans.
Historię i wielkie wydarzenia.
Humor.
Przykrą prawdę o realiach społeczno-politycznych siedemnastego wieku.
A moim zdaniem po prostu wspaniałą przygodę.

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz