Chaotycznie czy artystycznie? Recenzja spektaklu „Alicja w Krainie Czarów” w Teatrze Syrena

Po obejrzeniu tego spektaklu targały mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony wielki gwar i dynamika akcji sprawiały, że było to wielkie widowisko, z drugiej zaś skomplikowana fabuła Lewisa Carrolla stawała się przez to jeszcze bardziej zagmatwana i trudna do zrozumienia.

Zaczęłam pisać tę recenzję od końca, ale to przecież Kraina Czarów, prawda? Tak, również reżyserka wzięła to sobie do serca. Widzowie byli świadkami magicznych sztuczek, takich jak wydłużanie się rąk i nóg Alicji, lewitujące łóżko, no i oczywiście zmniejszanie się i powiększanie głównej bohaterki. To ostatnie było świetnym pomysłem, a odtwórczynie najważniejszej roli są aż trzy. W spektaklu występuje wielu młodych aktorów, także dzieci, które pięknie poradziły sobie, m.in. w rolach kart do gry. Prócz przyszłych słynnych aktorów grali także profesjonaliści.

Alicja w Krainie Czarów_Syrena_1

Na scenie pojawiła się nowoczesna technologia: kamerki, wyświetlacze i projekcje dodawały spektaklowi jeszcze więcej energii, która bezsprzecznie była tam elementem kluczowym. Trzeba koniecznie wspomnieć o scenografii. Nie dość, że przepiękna i nowatorska, brała aktywny udział w całej akcji i niejednokrotnie zaskakiwała widza, na przykład, gdy łzy Alicji z małych piłeczek pingpongowych zmieniały się w wielkie gumowe piłki do ćwiczeń, które wyskakiwały z góry na scenę, albo gdy zwykły biały kwadrat zmieniał się w pokój z łóżkiem. Najbardziej jednak podobały mi się kostiumy. Niektóre proste, składające się tylko z żółtej koszulki i legginsów, jak u Alicji, niektóre skomplikowane, wielkie, sztywne bufiaste suknie i wymyślne peruki, jak u Królowej Kier.

Alicja w Krainie Czarów_Syrena_3

Wymieniałam już mocne strony tego przedstawienia, to teraz czas na te nieco słabsze. Biorąc pod uwagę wiek dzieci siedzących na widowni (3-6 lat), zbyt wiele jest w spektaklu scen, które niekoniecznie dostosowane są do potrzeb najmłodszej widowni, a nawet tej nieco starszej. Najwyraźniej twórcy puszczają oko do dorosłego widza, np. gdy mysz kręci do widowni powiększonym zadkiem, a ryby i żaby z zachwytu padają na podłogę, albo gdy Biały Królik woła: „Dajcie mu wódki”. Myślę, że są to raczej niestosowne żarty, jak na sztukę skierowaną do dzieci. Prócz tego, jak już wspomniałam na początku (a może na końcu), na scenie dzieje się tak dużo, że widzowi może się zakręcić w głowie.

Alicja w Krainie Czarów_Syrena_2

Nie wspomniałam jeszcze o muzyce, a w końcu to musical. Prawdę mówiąc, spodziewałam się większej liczby piosenek, a te nieliczne – podobnie jak całość przedstawienia – były bardzo szybkie i zwariowane. Słyszałam komentarze, że nic nie można było zrozumieć, ja jednak nie miałam takiego wrażenia.

I tak zbliżamy się do końca, a może do początku. W tym miejscu powinno być podsumowanie, jednak sądzę, że większość już została napisana. Mnie ten spektakl się podobał, z wyjątkiem szczegółów, które wymieniłam powyżej, jednak zdaję sobie sprawę, że osobom, które wolą spokojny przekaz, może nie przypaść do gustu. „Alicję” w tej aranżacji polecam starszym dzieciom (10+) i młodzieży lubiącej spektakle zwariowane i pełne energii.

Iga Świerżewska (l. 13)
ocena: 4/5

Alicja w krainie czarów

Reżyseria Magdalena Miklasz

OBSADA
Lena Krawczyk (Alicja 1)
Anna Antoniewicz (Alicja 2)
Emilia Konarska (Alicja 3)
Agnieszka Makowska (księżna)
Anna Stela (królowa, mysz)
Marcin Bartnikowski (Bill, Marcowy Zając)
Marcin Bikowski (gryfon, suseł)
Adrian Budakow (Szalony Kapelusznik)
Przemysław Glapiński (prosiak, król)
Michał Konarski (biały królik)
Piotr Siejka (gąsienica)
Iwo Kozłowski (walet)

Teatr Syrena

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz