„Pięć skarbów pod wielkim śniegiem. Opowieść o Wandzie Rutkiewicz” – recenzja książki

Anna Czerwińska-Rydel i wydawnictwo Na szczyt podjęli się ambitnego zadania przybliżenia młodym czytelnikom postaci polskich himalaistów. Serię zainaugurowała biografia Jerzego Kukuczki, teraz ukazała się opowieść o Wandzie Rutkiewicz, najwybitniejszej polskiej himalaistce, pierwszej Polce, która stanęła na szczycie Mount Everestu i pierwszej kobiecie, która zdobyła K2.

Na pierwszych stronach książki nie poznajemy tytułowej bohaterki opowieści, tu pojawia się jej mama. Jest 1 marca 1992 roku, pani Maria Błaszkiewicz przyjechała do mieszkania córki, która właśnie wyruszyła na kolejną wyprawę. Starsza pani przywołuje w pamięci dzieciństwo i młodość Wandy, wspomina początki jej miłości do gór. Najpierw były Góry Sokole, potem Tatry, Alpy i w końcu Himalaje. W tym samym czasie, w drodze w Himalaje, Wanda Rutkiewicz autoryzuje swój pierwszy wywiad-rzekę, nie może się doczekać, kiedy będzie mogła zobaczyć tę książkę, dlatego prosi wydawcę o przesłanie kilku egzemplarzy do Napalu. Zanim książki dotrą do Nepalu, Rutkiewicz rusza w góry, jej celem jest Kanczendzonga, drugi co do wysokości szczyt w Himalajach, trzecia najwyższa góra świata. Wyprawa od początku boryka się z problemami, Wanda Rutkiewicz źle się czuje, ma problemy z aklimatyzacją. Schodzi na jakiś czas do bazy, a jej towarzysze poręczują drogę. Niestety, później jeden z nich łamie nogę, drugi ma problemy z woreczkiem żółciowym, u innych pojawiają się odmrożenia i objawy choroby wysokościowej. W końcu szczyt udaje się zdobyć Carlosowi Carsolio, schodząc do obozu IV spotyka Wandę Rutkiewicz. Kobieta jest wyczerpana, nie chce schodzić, nie ma również siły iść w górę, choć do szczytu brakuje jej 300 metrów. Carsolio próbuje namówić ją do odwrotu, wie, że na tej wysokości nie można biwakować. Rozdzielają się. Wanda Rutkiewicz zostaje. Nie wiemy, czy udało jej się zdobyć szczyt, nie udaje jej się jednak dotrzeć do bazy, nigdy nie znaleziono jej ciała.

To jedna część tej historii, w niej śledzimy zmagania himalaistów, czytamy o ich upartych próbach zdobycia szczytu. Drugą częścią jest opowieść o matce Wandy Rutkiewicz, która czeka na córkę w jej mieszkaniu. Jest jeszcze trzeci wątek, typowo biograficzny, tu znaleźć można opis dzieciństwa i młodości przyszłej himalaistki. Na końcu książki pojawia się jeszcze jedna osoba. Mieszkająca w Sopocie kobieta nie znała osobiście Wandy Rutkiewicz, ale kiedy usłyszała w telewizji o jej zaginięciu, postanowiła dowiedzieć się o himalaistce jak najwięcej. Te wszystkie części przeplatają się ze sobą, płynnie przechodzą jedna w drugą. Czytelnik mógłby nawet nie zauważyć zmiany, gdyby nie to, że różne historie znajdują się na różnie wyglądających stronach. Każdą z nich zapisano również inną czcionką. Pomiędzy nimi pojawiają się również strony, na których widzimy Wandę Rutkiewicz w górach, obok tych rysunków przeczytać można wypowiedziane przez nią słowa. Wszystko to tworzy spójną i bardzo interesującą dla czytelnika całość.

„Pięć skarbów pod wielkim śniegiem” (tak można przetłumaczyć nazwę Kanczendzongi, czyli szczytu, na którym zginęła Wanda Rutkiewicz) to książka nie tylko o górach. To przede wszystkim opowieść o upartym dążeniu do celu, o spełnianiu swoich marzeń. Wanda Rutkiewicz nie miała łatwego życia, urodziła się w biednej rodzinie, na wiele rzeczy brakowało im pieniędzy, mimo to osiągnęła olbrzymi sukces. Mając sześć lat rozpoczęła naukę w szkole podstawowej i to od razu w drugiej klasie, skończyła studia na Politechnice Wrocławskiej. Od dziecka uprawiała sport i przewyższała swoich rówieśników umiejętnościami. Była mądra, zdolna, sprawna fizycznie, miała poczucie humoru. Nie otaczał ją jednak tłum przyjaciół i znajomych, Wanda Rutkiewicz zawsze wybierała samotność. Była odważna, nieustraszona, nie bała się ryzyka, pewnie dzięki temu osiągnęła w górach tak wiele. Warto poznać ją lepiej, z tą książką jest to możliwe.

Lektura „Pięciu skarbów pod wielkim śniegiem” może być dla młodych czytelników początkiem pięknej przygody z górami, nawet ci, którzy po nich nie chodzą, zachwycą się tą książką. Anna Czerwińska-Rydel napisała biografię, której nie można przestać czytać, a Marianna Oklejak zilustrowała ją tak, że nie można oderwać od niej oczu. Zachwycą się tą książką wszyscy, nawet ci, którzy nie lubią gór. Bo to opowieść przede wszystkim o ludziach, tych, którzy spełniają swoje marzenia i tych, którzy im w tym pomagają.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Pięć skarbów pod wielkim sniegiem

Pięć skarbów pod wielkim śniegiem. Opowieść o Wandzie Rutkiewicz

Anna Czerwińska-Rydel
il. Marianna Oklejak
wyd. Na szczyt
wiek: 10+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz