„Marysia” – recenzja serii

Zastanawiałam się, dlaczego moje dzieciaki tak entuzjastycznie zareagowały na widok tych dwóch książeczek. Mimo że tytuł „Marysia. Trzy historie dla malucha” jest przeznaczony raczej dla najmłodszych przedszkolaków, to z zaciekawieniem słuchały o przygodach słodkiej misi.

Jak się okazało, dwie książeczki w pięknych kolorowych okładkach – zielonej i różowej – obiecują już na wstępie fajną literacką zabawę. I bardzo szybko zrozumiałam, co takiego w nich jest, że dzieci słuchają z otwartymi buziami.
„Trzy historie dla malucha” to pełne humoru i uroku opowiadania o perypetiach misi Marysi. Nasza bohaterka musi pożegnać się z pieluszką, bo przecież przedszkolaki korzystają już z ubikacji, przezwyciężyć strach przed ciemnością, który powodują koszmarne sny, musi również poradzić sobie ze złymi egoistycznymi przyzwyczajeniami i nauczyć się dzielić z innymi. Nie jest to proste. Dziecięce problemy nam dorosłym wydają się takie małe, a dla dzieci to przecież prawdziwe dramaty.

Kolejna książka – „Trzy historie dla przedszkolaka” – przedstawia życie bohaterki w różnych codziennych sytuacjach. Czytelnik spędza ze swoją ulubienicą dzień w przedszkolu, wybiera się z nią na zakupy oraz w odwiedziny do ukochanych dziadków. W każdym z tych miejsc przytrafiają się naszym bohaterom różne przygody, niekoniecznie sympatyczne i Marysia musi umieć sobie z nimi radzić. Dobrze, że jest Gryzek.

Seria porusza bardzo istotne dla małego człowieka tematy, przedstawiając je i nie lekceważąc ich rangi, próbując pomóc w uporaniu się z dziecięcymi lękami, tak by mały człowiek nabrał pewności siebie i potrafił samodzielnie funkcjonować w trudnej otaczającej go rzeczywistości. Dzięki takim zabiegom wydawca spowodował, że mali czytelnicy natychmiast pokochali misiowych bohaterów. Bo czują się ważni i wiedzą, że ktoś interesuje się ich dziecięcymi problemami.

Przepięknej urody książeczki, z bajecznie kolorowymi i przypominającymi kadry z filmów ilustracjami, zostały wydane przez Wydawnictwo Debit w serii „Marysia”. Książeczki skonstruowane są według schematu – po lewej stronie duży obrazek, po prawej tekst, a pod nim miniaturki przedmiotów, o których mowa w treści. Maluch podczas czytania może wyszukiwać drobne przedmioty na dużej ilustracji.

Opowiadania napisane są bardzo dużą czcionką, która pozwoli raczkującemu czytelnikowi na samodzielne poznawanie przygód ulubienicy. Twarde okładki, piękny papier i zgrabny format dopełniają całości. Jest jeszcze coś, co bardzo zasługuje na uznanie – tłumaczenie tekstów z języka francuskiego. O opracowanie literackie i przekład zadbały dwie panie – Patrycja Zarańska i Mariola Aszkiełowicz, które zrobiły to w niezwykle ujmujący sposób. Prosty język, prosty przekaz ale pozbawiony infantylnego charakteru. Tu widać, że wszyscy pracujący nad powstaniem książek traktują małego czytelnika niezwykle poważnie.

Wszystko w tej serii jest piękne. Wydawnictwo Debit w każdym szczególe zadbało o swojego odbiorcę. Teraz już wiem, dlaczego dzieci tak kochają misię Marysię.

Zachęcam do sięgnięcia po serię – zaręczam, że i Wasze pociechy ją pokochają.

Iwona Pietrucha – nauczycielka przedszkola
Ocena 5

marysia trzy historie marysia-trzy-historie-dla-przedszkolaka

Marysia. Trzy historie dla przedszkolaka; Marysia. Trzy historie dla malucha

Nadia Berkane
il. Alexis Nesme
przeł. Mariola Aszkiełowicz
wyd. Debit, 2017
wiek 3+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz