Każdy zmaga się ze strachem – rozmowa z Piotrem Patykiewiczem

Lubię, kiedy Czytelnik poznaje książkowy świat oczyma bohaterów, a więc stopniowo; nie od razu wszystko jest jasne, bywają mylne tropy, ślepe uliczki, nie wszystko okazuje się tym, na co z początku wygląda – mówi Piotr Patykiewicz, autor książki „Tajemnica mroku” w rozmowie z Igą Świerżewską (lat 13).

Iga Świerżewska: Jak zaczęła się Pana przygoda z pisaniem książek? Czy od zawsze marzył Pan, by zostać pisarzem?

Piotr Patykiewicz: Różnorakie historyjki wymyślałem od dawna, odkąd tylko nauczyłem się pisać – a posiadłem tę umiejętność jakoś tak samoistnie, jeszcze zanim objął mnie przymus powszechnej edukacji. Jednak marzenia zawodowe miałem całkiem inne: chciałem być szachistą, potem sędzią piłkarskim, potem zakonnikiem (koniecznie kamedułą), potem dziennikarzem sportowym. Ostatecznie wszystkie plany wzięły w łeb, lecz na szczęście nie oduczyłem się marzyć.

A czym zajmował się Pan, zanim zaczął pisać książki?

Cóż, nigdy nie zdobyłem żadnych porządnych kwalifikacji zawodowych, więc pracowałem gdzie popadło. Najmilej wspominam antykwariat, który prowadziłem przez kilka lat, chociaż to nie był szczególnie dochodowy interes. A ostatnio miałem głównie do czynienia z odpadami ołowianymi w fabryce akumulatorów.

Czy to jest pierwsza Pana książka dla młodego czytelnika? Sądząc po tej, ale też po tytułach Pana książek dla dorosłych, wnioskuję, że smakuje pan w mrocznych klimatach.

Przed kilkoma laty nakładem Wydawnictwa BIS ukazały się dwie inne moje książki dla dzieci („Łukasz i kostur czarownicy”, „Samotnica”). Pisywałem także teksty zaliczane z grubsza do fantasy i postapokalipsy, ale rzeczywiście, chyba lubię troszeczkę postraszyć. Muszę jednak koniecznie zaznaczyć, że zawsze bardzo się staram, aby ten mroczny sztafaż nie był tylko sztuką dla sztuki; to raczej tło, na którym tym jaśniej powinno błyszczeć to co dobre i piękne.

Książka ta nie opowiada wyłącznie o przygodach w podziemiach, ale ma też drugie dno. Od początku chciał pan uzyskać taki efekt?

Hm… Oczywiście, zawsze mam w głowie jakiś zarys fabuły, ale potem w trakcie pisania wiele się zmienia, przychodzą do głowy nowe pomysły, także bohaterowie zaczynają troszeczkę żyć własnym życiem. Nie wiem, co dokładnie masz na myśli, mówiąc o „drugim dnie”, ale bez spoilerowania chyba sobie tego nie wyjaśnimy (śmiech). Lubię, kiedy Czytelnik poznaje książkowy świat oczyma bohaterów, a więc stopniowo; nie od razu wszystko jest jasne, bywają mylne tropy, ślepe uliczki, nie wszystko okazuje się tym, na co z początku wygląda. Dla mnie, jako wieloletniego nałogowego czytacza, na tym właśnie polega przyjemność z lektury.

Zastanawiał się Pan, czy wszyscy czytelnicy będą potrafili odczytać to drugie dno?

Kiedy ja naprawdę nie zmierzałem przemycać w tekście żadnego ukrytego przesłania (śmiech). Cała intryga opiera się wprawdzie na tajemnicy, ale też zadaniem bohaterów (i przy okazji Czytelników) jest to, aby tę tajemnicę rozwikłać. Mam nadzieję, że na końcu to się uda i tym pierwszym, i tym drugim.

Czy trudno jest pisać o takich sprawach, jak pokonywanie strachu? Trzeba mieć jakieś doświadczenie w tej materii?

Myślę, że każdy zmaga się ze strachem, niezależnie od wieku i doświadczenia życiowego. I wcale nie potrzeba do tego żadnych niesamowitych okoliczności, czasem wystarczy zwyczajny test gimnazjalny. Albo dentysta, jak w moim przypadku. Tak się składa, że zwykle najbardziej przeraża nas to, co nieznane – a żeby to poznać, najpierw trzeba okiełznać strach. Wtedy może się okazać, że w gruncie rzeczy nie było się czego bać… I o tym właśnie jest ta książka.

Czy utożsamia się pan z którymś z bohaterów?

Niestety, za stary jestem…

Jak Pan myśli, dla dzieci w jakim wieku jest to książka? Bo tych młodszych może przestraszyć.

Szczerzę mówiąc, tych najmłodszych pewnie szybciej by znudziła, niż przestraszyła. Wyobrażam sobie, że trzeba mieć już jakiś bagaż własnych doświadczeń i przemyśleń, aby wczuć się w położenie bohaterów. Tak na moje oko – bagaż mniej więcej 12-letni.

Czy chciałby Pan, by powstał film na podstawie tej książki?

Chętnie pofantazjowałbym sobie na ten temat, ale spójrzmy na to realnie: kto odważyłby się nakręcić film, w którym zasadniczo nic nie widać? (śmiech)

Planuje Pan kolejne książki dla dzieci i młodzieży?

Pewnie. Właśnie kończę takąż. Tym razem rzecz się dzieje nie pod ziemią, ale wprost przeciwnie, na zawrotnych wysokościach!

Dziękuję za rozmowę i czekam niecierpliwie na premierę!

Z Piotrem Patykiewiczem rozmawiała Iga Świerżewska.

Piotr Patykiewicz – w przeszłości imał się wielu zajęć: był między innymi dziennikarzem (pisał sprawozdania z meczów lokalnych drużyn piłki nożnej), ochroniarzem w supermarkecie, parkingowym, kierownikiem klubu studenckiego, agentem ubezpieczeniowym i bukinistą. Prowadził też sklep zoologiczny, nastawiony na zwierzęta egzotyczne (pająki, gady, owady). Dzięki tej ostatniej pracy wie, jak wygląda przewód pokarmowy węża morskiego i co należy zrobić, żeby ubić wąpierza krwiopijcę. Zadebiutował w 1996 roku opowiadaniem Czorty. Jego teksty ukazywały się w „Fenixie”, „Nowej Fantastyce” i „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Napisał też kilka powieści dla dorosłych, między innymi Odmieniec (2006), Wąska ścieżka czarownicy (2008), Dopóki nie zgasną gwiazdy (2015). (Notka ze strony Wydawnictwa)

tajemnica mroku

Tajemnica mroku

Piotr Patykiewicz
wyd. Wilga, 2017
wiek: 10+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz