„Ugotuj mi bajkę!” – recenzja książki

Grono rodziców zmagających się z dziećmi, które nie chcą jeść, jest duże. Niektóre maluchy jedzą tylko kilka ulubionych produktów, inne nie jedzą w ogóle. A ich rodzice chwytają się wszelkich możliwych sposobów, żeby zachęcić swoje pociechy do próbowania nowych rzeczy. Robią myszki z jajek, przygotowują uśmiechnięte kanapki i wyjmują z rosołu pietruszkę. A czy ktoś z nich pomyślał o tym, żeby ugotować takiemu niejadkowi bajkę?

Mama Serduszka też o tym nie pomyślała, ale jej mały króliczy synek sam to zaproponował. Zdesperowana mama nie zastanawiała się długo i od razu ruszyła w stronę kuchenki. Nalała wody do różowego garnka w zielone kropki, a kiedy „woda zawrzała, dodała szczyptę soli, dwa ziemniaczki, małą łyżeczkę sproszkowanego zęba żmii i trzy łyżeczki śmiechu”. Zamieszała wszystko największą łyżką, a kiedy zupa była gotowa, podała ją synkowi. Ale Serduszko nie chciał jej jeść, bo na łyżce zobaczył smoka! Zwierz wyglądał groźnie. Przerażony króliczek uciekł z kuchni i oczywiście nie zjadł obiadu. Następnego dnia znowu poprosił o ugotowanie bajki, tym razem mama wybrała zielony garnek w niebieskie kropki i wrzuciła do niego „trzy marchewki, dwie kalarepki, szczyptę suszonych pokrzyw i dużą łyżkę zielonej grozy”. Tym razem na łyżce Serduszka zamiast smoka pojawił się zielony potwór z niebieskimi oczami i czarnymi pazurami. Ta bajka również nie spodobała się króliczkowi. Tego dnia również nie zjadł obiadu. Jednak króliczek nie ustawał w swoich prośbach, a mama wytrwale gotowała dalej. Trzeciego dnia przygotowała kolejną zupę. Wrzuciła do niej jednak zupełnie inne składniki, do czerwonego garnka trafiły „piana z trzech białek, krążek buraka, szczypta sprytu i tyle samo soli”. I znowu na łyżce, którą króliczek nabierał zupę z talerza, pojawiło się bajkowe stworzenie. Nie był to jednak ani smok, ani potwór. Była to dobrze znana wszystkim postać z bajki. Czy ona zachęci króliczka do jedzenia? A może mama będzie musiała ugotować kolejny garnek zupy? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przeczytać książkę „Ugotuj mi bajkę!”.

Patrząc na okładkę, można się spodziewać książki kucharskiej uzupełnionej o bajkowe opisy. A tu niespodzianka, nie ma przepisów, jest za to wspaniała historia! O kochającej, troskliwej mamie i jej synku-niejadku. Czyta się tę książkę znakomicie, uśmiech nie schodzi z ust dzieci i dorosłych. Tę niebanalną opowieść uzupełniają równie interesujące ilustracje. Nie zobaczymy tutaj puchatych króliczków, bo Agata Dudek tworzy zupełnie inne ilustracje. Pojawia się na nich tylko kilka kolorów, a wśród nich dominują biały i czerwony. Takich ilustracji się nie zapomina, są intrygujące i od razu zapadają w pamięć. Na nich widzimy nadąsanego króliczka, mamę krzątającą się w kuchni i niezwykłe baśniowe postacie. Dzięki nim lepiej poznajemy historię małego niejadka i choć niektórym szata graficzna tej książki może nie przypaść do gustu, ja będę jej bronić, bo warto zapoznawać dzieci z różnymi estetykami.

„Ugotuj mi bajkę” to książka nie tylko dla niejadków, to książka dla wszystkich, którzy lubią bajki. Przede wszystkim zaś, wydawnictwo Ezop, po raz kolejny przybliża polskim czytelnikom nieznanego im autora. W tym przypadku jest autorka, bo Maja Koren pochodzi ze Słowenii. Po przeczytaniu „Ugotuj mi bajkę” mam apetyt na lekturę jej kolejnych książek. Mam nadzieję, że kiedyś zostaną przetłumaczone na język polski.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

ugotuj mi bajkę

„Ugotuj mi bajkę!” Majda Koren

il. Agata Dudek
przeł. Mariusz Biedrzycki
wyd. Ezop, 2017
wiek 3+
Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz