„Z głową pod dywanem” – recenzja książki

Każde dziecko chce być akceptowane przez swoich rówieśników. Jednocześnie każda grupa znajduje sobie ofiarę wśród swoich członków. Nikt nie chce tą ofiarą być, dlatego dzieci często za wszelką cenę starają się być wśród tych, którzy się śmieją, a nie tych, którzy są wyśmiewani. Podobnie było z Hanią, bohaterką książki „Z głową pod dywanem”.

Hanię i Bulbesa czytelnicy znają z „Prawie się nie boję…”, czyli pierwszego tomu ich przygód. Wtedy połączył ich fakt, że każde z nich czegoś się boi. Bulbes martwił się, czy mama zdąży odebrać go ze szkoły, a kiedy się spóźniała, w jego głowie rodziły się różne, straszne scenariusze. Z kolei Hania najpierw bała się swojej mamy, która krzyczała na tatę. Teraz mama już z nimi nie mieszka, ale Hania zaczęła bać się potwora, który według niej żył na ich działce. To połączyło bohaterów książki Anny Onichimowskiej, dzieci zaprzyjaźniły się ze sobą. Spędzali razem czas na przerwach, wspierali w trudnych chwilach, ale jednocześnie stali się pośmiewiskiem. Wszyscy nazywali ich narzeczonymi i kpili z ich przyjaźni. Dzieci jednak zadawały się tym nie przejmować, aż do dnia, w którym cała klasa wybrała się na wycieczkę do biblioteki. Mieli tam spotkać się z panią pisarką. Najpierw pani pisarka opowiedziała dzieciom o sobie, o swoich marzeniach i o tym, kim chciała zostać, kiedy była mała. A później to ona zapytała dzieci, kim chciałyby zostać, kiedy dorosną. Każdy odpowiadał inaczej, jeden z chłopców chciał zostać prezydentem, inny policjantem, wielu marzyło o tym, żeby zostać piłkarzami. Wyłamał się tylko Bulbes, który powiedział, że kiedy dorośnie, zostanie kucharzem! Gdy tylko wypowiedział te słowa, od razy pożałował, bo cała grupa zaczęła się z niego wyśmiewać. Bo jak można marzyć o tym, żeby zostać kucharzem?! Hania nie chce stać się pośmiewiskiem całej klasy, dlatego jak pozostałe dziewczynki mówi, że chce zostać aktorką. Boi się przyznać przed grupą, że najbardziej marzy o tym, żeby zostać astronomem i przyglądać się gwiazdom. A Bulbes wie, że Hania kłamie, ale nie wie, dlaczego to robi… To sprawia, że ich przyjaźń wchodzi w fazę kryzysu. Czy uda im się pogodzić i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia? I co wspólnego ma z tym tytułowy dywan? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przeczytać książkę.

A przeczytać ją naprawdę warto. Bo to mądra pozycja, dzięki której młodzi czytelnicy dowiedzą się, czy warto jest mówić prawdę i żyć w zgodzie ze sobą. Historię Bulbesa i Hani powinny poznać wszystkie dzieci. Ba! Uważam, że właśnie takie książki powinny trafiać do kanonu lektur szkolnych. Warto ją również czytać w domu i rozmawiać na jej temat z dziećmi, bo choć różnica między kłamstwem a pominięciem prawdy nie jest duża, to trzeba o niej pamiętać i zawsze warto mówić prawdę i stawać po stronie tych, którzy są nam bliscy.

Ilustracje do książki stworzyła tak, jak w przypadku pierwszego tomu, Ola Woldańska-Płocińska i znowu nie mogę oderwać od nich oczu. Są piękne i wyjątkowe! Książkę wyróżnia również oryginalny sposób zapisania tekstu: część zdań napisano dużymi literami, drukowanymi albo pisanymi. To kluczowe zdania książki, jedne śmieszą i dodają otuchy, inne bolą. Ale warto przeczytać je wszystkie i zastanowić się nad tym, którą drogą podążać, żeby żyć w zgodzie ze sobą i nie ranić ludzi naprawdę nam bliskich.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska

Ocena 5

z głową pod dywanem

Z głową pod dywanem

Anna Onichimowska
Il. Ola Woldańska-Płocińska
wyd. Ezop, 2017
wiek 6+

Patronat Qlturka.pl

 

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz