„Emi i Tajny Klub Superdziewczyn” – recenzja serii książek

Myślę, że każda dziewczynka w wieku około siedmiu lat marzy o tym, by mieć paczkę zaufanych koleżanek i razem z nimi śledzić tajemniczą Panią Flamenco, uczyć się jazdy konnej i rozwiązywać rozmaite zagadki.

Takie przygody czekają na Stanisławę Emilię Gacek, zwaną Emi, i jej przyjaciółki. Tajny Klub Superdziewczyn nie składa się tylko z dziewczynek, bohaterkom pomaga bystry i utalentowany Franek.

Emi pisze do nas w swoim tajnym dzienniku. Jej ulubionym słowem jest MEGA!, ulubionym zwierzątkiem, Czekolada, pies należący do cioci. Dziewczynka stawia czoła zerówkowym przedstawieniom i trudnym wyzwaniom w bardzo zabawny i wesoły sposób.

Uważasz, że zabawy w Indian i chowanie się w tipi to nuda? W takim razie nie nadajesz się do Tajnego Klubu Superdziewczyn. Tu mile widziany jest każdy, kto kocha wrażenia i dreszczyk przygody.

Seria książek o Emi to zabawna i lekka lektura, która sprawi, że nawet największy maruda się uśmiechnie. Dzięki dość bogatej szacie graficznej, dużym literom i wartkiej akcji książki te idealnie nadają się dla dzieci uczących się czytać, ale także dla tych już umiejących. Polecam je wszystkim, nie tylko sześcioletnim i nieco starszym dziewczynkom. Ja mam trzynaście, więc teoretycznie wyrosłam z tej serii, a mimo to z chęcią ja przeczytałam.

Jeśli wasze dziecko nie lubi czytać, kupcie mu koniecznie „Tajny Klub Superdziewczyn”. Emi na pewno sprawi, że z wypiekami na twarzy będzie prosić o następne tomy. A tomów jest już 8, właśnie ukazał się najnowszy – „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce”.

Iga Świerżewska (13 lat)
ocena: 4+

emi_obrazek

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn

Agnieszka Mielech
il. Magdalena Babińska
wyd. Wilga
wiek: 6+

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz