„Proszę słonia” – recenzja książki

Był sobie raz porcelanowy słonik, który mieszkał na strychu pewnego domu. Znajduje go tam mały chłopiec, o wdzięcznym imieniu Pinio. Słonik początkowo zajmuje półkę w dziecięcym pokoju i obserwuje z niej świat. Mały opiekun porcelanowej figurki ma już dość codziennej porcji medykamentów serwowanej przez mamę „na wzrost” i postanawia je ukrywać. Słoń staje się skarbonką na witaminy i niespodziewanie zaczyna rosnąć.

Za ciasno mu na pokojowej półce, więc przeprowadza się do kuchni, a następnie do przydomowego ogródka. W kuchni Dominik, bo tak zwie się nasz porcelanowy przyjaciel, uczy się mówić, naśladując kuchenne sprzęty i urządzenia. W ogródku zaprzyjaźnia się z małą odważną mrówką, która uczy go chodzić. To wszystko powoduje, że nasz bohater zaczyna być atrakcją okolicznych mieszkańców. A przy okazji cała rodzina Dominika przeżywa szereg bardziej lub mniej tragikomicznych sytuacji. Ewakuacja olbrzymiego słonia przez kuchenne okno do ogrodu, wycieczki na słoniowym grzbiecie za miasto, próba odpiłowania słoniowych kłów przez złodziejaszków, wreszcie przeprowadzka do ZOO. Czy potraficie uwierzyć w takie niesamowite przygody? Jeśli nie, to zapewniam, że „jest taka jedna książka, w której te przygody są opisane…” To oczywiście cudowna, ciepła, tajemnicza opowieść Ludwika Jerzego Kerna „Proszę słonia”.

Kiedy zobaczyłam wznowienie książki z czasów mojego dzieciństwa zadrżało mi serducho, oliwy do ognia dolał mąż, który na jej widok wykrzyknął po prostu „O, Dominik!”. Zrozumiałam, że to jedna z książek naszych pięknych wspomnień i świetnie, że je mamy. Po przeczytaniu, jednym tchem, zabrałam opowieść do pracy, by przedstawić ją moim przedszkolakom. Czytaliśmy długo, fragmentami, ale bardzo szybko okazało się, że dzieci szybko się od przygód Dominika i Pinia uzależniły.

„Proszę słonia” to przepiękna opowieść o sile dziecięcej wyobraźni i spełnianiu marzeń. Opowieść o przyjaźni, która nie zna żadnych barier. Ze słoniem przyjaźni się bowiem mały chłopiec, ale również i mrówka, a dla dziecięcej wyobraźni nie ma przeszkód – wszystko jest przecież możliwe, jeśli się bardzo w to wierzy. Któż z nas, kiedy był dzieckiem, nie wyobrażał sobie, że jego zabawki nocą prowadzą drugie życie?

Ta ponadczasowa książka ujrzała światło dzienne po raz pierwszy w 1964 roku i doczekała się kilku wydań, wielu tłumaczeń, adaptacji teatralnych i filmowych, swego czasu w formie audiobooka nagrała ją Anna Seniuk, a dziś wraca do nas dzięki Wydawnictwu Wilga i pięknej „Serii z niezapominajką”. Jak głosi informacja na okładce: „rodzicom i dziadkom przywołają one najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa a dzieciom przedstawią nowych bohaterów – przyjaciół na całe życie”. Wilga „odświeżyła” tę książkę niezwykle starannie, zachowując wszystkie elementy z poprzednich wydań. Piękny literacko język, ciepłe i tajemnicze imiona (Fumcia, Pinio). Zachowano nawet starą nazwę stróżów porządku publicznego – podróżującego ulicą słonia zatrzymują „dwaj milicjanci w białych kaskach”.

Wydana na dobrej jakości papierze, z oryginalnymi ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego i piękną, twardą okładką. Książkę wieńczą notki biograficzne obu autorów. Istna perełka i sentymentalna podróż do krainy wspomnień, za którą bardzo dziękuję Wydawnictwu Wilga (podczas lektury łapałam się nawet na tym, że czytam ją głosem filmowego Ludwika Benoit).

Polecam z całego serca i życzę Wam, by każdy miał kiedyś takie piękne literackie wspomnienia.

Iwona Pietrucha

Ocena 5

prosze-slonia

„Proszę słonia”

Autor: Ludwik Jerzy Kern
Ilustrator: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo Wilga
Sugerowany wiek 6+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz