„Elf wszechmogący” – recenzja książki

Wakacje to czas beztroskiego wypoczynku nad morzem, w górach albo nad jeziorem. Wszędzie, gdzie na kilka dni człowiek może oderwać się od codziennej gonitwy. Takie plany mieli również pan Marcin i jego syn. Niestety rzeczywistość czasem różni się od marzeń.

Bo jak tu cieszyć się wakacjami, kiedy po dotarciu na miejsce okazuje się, że pensjonat, w którym mieli się zatrzymać zniknął? Nie, nie został zamknięty! Został ukradziony! W nocy ktoś go rozebrał na części i budynek po prostu zniknął! Właściciel zaginionego pensjonatu radzi gościom zajrzeć do najlepszego hotelu w okolicy, w którym ostatnio zatrzymuje się niewielu turystów i z tego powodu ci, którzy jednak decydują wynająć tam pokój mogą liczyć na sporą zniżkę. Pan Marcin obawia się że cena za wynajęcie może być zbyt wysoka. A jednak na miejscu okazuje się, że cena jest naprawdę atrakcyjna, symboliczna jest nawet dopłata do podróżującego z nimi psa, więc bez wahania wynajmują pokój i rozpoczynają spokojne wakacje nad morzem. Po pierwszych kłopotach urlop zdaje się być sielanką. Może jedynie Elf, czyli podróżujący z nimi pies, jest trochę niespokojny. Boi się wielkiej piaskownicy i tej olbrzymiej szumiącej wody, którą widzi przed sobą. W końcu jednak i on przekonuje się do zalet morskiego krajobrazu i bawi się na plaży razem ze swoimi właścicielami. Pewnego dnia trafiają oni do znajdującego się nieopodal muzeum bursztynu, Młody interesuje się nimi od bardzo dawna, więc koniecznie muszą tam zajrzeć. Właściciel muzeum, zachwycony pasją młodego człowieka, chętnie opowiada mu o swoich zbiorach. Mówi również o niezwykle cennym eksponacie, który już za kilka dni trafi do muzeum. Tak się jednak nie dzieje, bo muzeum zostaje okradzione. Ginie również laptop i aparat z pokoju głównych bohaterów. To oznacza tylko jedno – w nadmorskiej miejscowości grasuje szajka złodziei! Czy Duży, Młody i Elf złapią ich? A może sami staną się podejrzanymi, bo początek kradzieży zbiegł się z ich przyjazdem nad morze?

Przygody psa i jego właścicieli skradną serca czytelników. Każda przygoda opisana jest z perspektywy psa i człowieka. Dzięki temu lektura jest jeszcze ciekawsza, a młodzi czytelnicy dowiadują się w jaki sposób otaczający świat poznaje czworonóg i co tak naprawdę myśli o swoich właścicielach. Elf jest psem ze schroniska, pan Marcin przygarnął go, dał mu dom, ciepły kąt i oczywiście mnóstwo miłości. A pies? On do tej pory nie wiedział, co to miłość, co znaczy kochać kogoś. Na naszych oczach dowiaduje się, co to znaczy, coraz świadomiej okazuje uczucia, staje w ich obronie, jest nawet gotowy oddać za nich swoje życie.

Książka jest piękna, mądra, zabawna i wzruszająca. Uśmiech na twarzy miesza się ze łzami wzruszenia, bo Marcin Pałasz opisał naprawdę niezwykłą więź, która połączyła psa i ludzi. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników zwierząt, morza, podróży, kryminałów, niebezpiecznych przygód i tych, którzy cenią sobie prawdziwą przyjaźń. A tę ceni sobie przecież każdy!

Magda Kwiatkowska-Gadzińska

Ocena 5

elf-wszechmogacy3-1

„Elf wszechmogący”

Marcin Pałasz
rysunki Kasia Kołodziej
Wydawnictwo Literatura, 2017
Wiek 7+

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz