„Na jeden dzień” – recenzja książki

Ileż to razy marzyliśmy o tym, żeby choć na jeden dzień stać się kimś innym? Żeby przez kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin wcielić się w zupełnie inną postać? Czy byłoby nam wtedy lepiej?

Podobne marzenia miał również bohater książki „Na jeden dzień”. Myślał o tym, żeby zostać trzmielem, krokodylem albo szympansem. Mógłby wtedy albo pić nektar z kwiatów, albo wylegiwać się nad Nilem albo wspinać się po palmach i zjadać banany. Gdyby to mu się znudziło mógłby zmienić się w motyla albo grzechotnika. A nawet jeżozwierza lub króliczka z długimi, puchatymi uszami. Chłopiec ma mnóstwo pomysłów, jeden dzień mógłby okazać się zbyt krótki, gdyby chciał zmienić się w każde z wymienionych przez siebie zwierząt. Ale chłopiec doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że taki dzień mógłby być tylko jeden. Nie wydaje się jednak być z tego powodu zły albo zawiedziony. Raczej docenia fakt, że taka szansa zostałaby mu dana. Bo możliwość wcielenia się w kogoś innego, paradoksalnie daje szansę na poznanie samego siebie i spojrzenie na swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Być może okaże się, że rzeczywistość kierowcy rajdowego, tygrysa przechadzającego się po dżungli i orła latającego po niebie, nie jest tak interesująca, jak nasza codzienność i po jedynym dniu bycia kimś innym z radością staniemy się sobą. Wrócimy do własnego domu, wypijemy herbatę w ulubionym kubku i pogłaskamy ukochanego psa.

„Na jeden dzień” zachwyca wspaniałymi ilustracjami. Niezwykle kolorowe strony działają  na wyobraźnię czytelników.  Ale książka zachwyca nie tylko szatą graficzną, ona także (a może przede wszystkim) skłania do refleksji. To znakomita lektura dla tych, którzy narzekają na własne życie. Może bardziej docenią to, co mają? Każdy czytelnik na pewno zada sobie pytanie, kim on chciałby zostać, gdyby na jeden dzień mógł stać się kimś innym. Warto również zastanowić się, w jaki sposób chciałoby się ten jeden dzień w „innej skórze” wykorzystać  – czy czas spędzilibyśmy jedynie na przyjemnościach, czy może naprawilibyśmy jakieś błędy, a może chcielibyśmy spotkać kogoś, z kim dawno się nie widzieliśmy?

Jeden dzień to całe dwadzieścia cztery godziny, dużo i mało jednocześnie, więc warto się na taką sytuację przygotować, żeby nie zmarnować ani minuty. Ta książka będzie w ewentualnym przeobrażeniu się w kogoś innego znakomitym przewodnikiem.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska

Ocena 5

na jeden dzien

„Na jeden dzień”

Laura Leuck
ilustracje Marc Boutavant
tłumaczenie Anna Ferenstein-Młokosiewicz
Wydawnictwo Wytwórnia, 2017

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz