„Śpiewanki Misia i Margolci” – recenzja płyty

Tych bohaterów pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa. Może nie byłam wtedy przedszkolakiem, ale nie byłam też na tyle duża, żeby oglądanie programów z ich udziałem było powodem do wstydu. Jak się okazuje, Miś i Margolcia bawią i uczą kolejne pokolenia.

Często zastanawiam się, jakiej muzyki słuchają współczesne dzieci. Niby w programach dla dzieci pojawiają się piosenki adresowane specjalnie do najmłodszych, ale czy te same dźwięki towarzyszą ich przedszkolnym przygodom? Nie wiem i pewnie nigdy nie uzyskam na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi.

Słuchając płyty „Śpiewanki Misia i Margolci”, byłam pewna jednego. Chciałabym, żeby przedszkolaki rosły właśnie przy takiej muzyce. Dwadzieścia niedługich piosenek o sprawach bliskich każdemu dziecku. Są piosenki o lecie, o spacerach i zabawie na podwórku. O tym, co można robić, kiedy pada deszcz oraz jakie domowe obowiązki pochłaniają czas i uwagę dzieci i ich rodziców. Bohaterami niektórych piosenek są zwierzęta, jest słoń, są jaskółki, kozy i stonogi! Jest nawet ślimak, który szukał szewca gotowego zrobić dla niego buty.
Każda z piosenek uczy słuchaczy czegoś nowego. W wielu z nich pojawiają się związki frazeologiczne, które na pewno przydadzą się w codziennym życiu. Opowiadają one o stale zmieniających się porach roku, o zwyczajach zwierząt i ludzi. W piosenkach pojawiają się nazwy różnych roślin i propozycje interesujących zabaw.

„Śpiewanki Misia i Margolci” spodobają się wszystkim maluchom. Piosenki szybko wpadają w ucho, a ich teksty są na tyle proste, że dzieci powinny je z łatwością zapamiętać. Gdyby jednak ktoś miał z tym problem, to do płyty dołączona została książeczka, w której zamieszczono wszystkie teksty. Piosenek słucha się bardzo dobrze, nie drażnią uszu nieprzyjemnymi dźwiękami, nie irytują niemądrymi tekstami. Bez obaw można proponować je dzieciom.

Minusy? Znam tylko jeden. Po pierwszym wysłuchaniu tej płyty dzieci nie będą chciały słuchać niczego innego. W domu, w samochodzie, w trakcie odwiedzin u rodziny i znajomych, będą domagać się „Śpiewanek Misia i Margolci”. Innych wad nie udało mi się znaleźć, a i ta wymieniona przeze mnie przed chwilą wadą nie jest, bo dorosłym zdarza się słuchać całymi dniami, tygodniami, a nawet miesiącami tych samych płyt, więc dlaczego mieliby zabraniać tego dzieciom?

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Śpiewanki Misia i Margolci

Śpiewanki Misia i Margolci

MTJ Agencja Artystyczna, 2017

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz