„Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę” – recenzja książki

Ta książka boli. Każdy czytając ją będzie miał poczucie ogromnej niesprawiedliwości, będzie się buntować przeciwko temu, co spotkało jej bohaterów. Kiedy wybieram lekturę dla siebie, książki o wojnie na pewno nie są na szczycie listy. Cenię je, znam te najbardziej klasyczne, ale po nieznane mi jeszcze publikacje na ten temat sięgam rzadko.

Czytając te książki, buntuję się przeciwko niesprawiedliwości i przemocy. Czytając tę, buntowałam się jeszcze bardziej. Dlaczego? Bo to wszystko dzieje się niemal na naszych oczach, niemal obok nas.

Wojna domowa w Syrii trwa już sześć lat. Cały czas wiemy jednak o niej za mało, wolimy o niej nie mówić, nie chcemy o niej myśleć. Bo Syria jest z jednej strony blisko, z drugiej daleko od Polski. A dzieją się tam rzeczy straszne, których nasza wyobraźnia nie potrafi wymyślić i których nasz umysł nie umie objąć i zrozumieć.

W Syrii toczyło się kiedyś normalne życie. Rodzina czternastoletniego Adama żyła w miarę normalnie do dnia, w którym zmarła jego mama. Od tej pory jej rolę przejęła starsza siostra chłopca. To ona się nim zajmuje, dba o to, żeby miał co jeść, w co się ubrać i żeby nie spotkało go nic złego. Niestety za chwilę dotknie ich druga, ogromna tragedia. Do uszu Adama coraz częściej dociera słowo „wojna”. Nie do końca wie, co ono oznacza i z czym się wiąże. Czuje niepokój, boi się, widzi, że wszystko się zmienia. Obok niego giną ludzie, im samym kończą się zapasy jedzenia, bliscy znikają bez wieści. Adam nie może tego zrozumieć, zadaje pytania, ale często nie dostaje na nie odpowiedzi. Ukojenie daje mu malowanie obrazów. Adam ma niezwykły dar, wszystkim sytuacjom przypisuje jakiś kolor. Ludzie, których widzi, również mają różne kolory, to wszystko zależy od aktualnego nastroju tej osoby. Chłopiec maluje bardzo dużo, kiedy spotyka go (albo jego bliskich) coś złego, maluje jeszcze więcej. A złych wydarzeń w tej książce nie brakuje.

„Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę” czyta się naprawdę z trudem. Książka jest znakomicie napisana, ale opowiada o sprawach tak bolesne, porusza kwestie tak drastyczne, że trudno przeczytać ją jednym tchem. Ja często przerywałam lekturę i odkładałam książkę na bok, musiałam od niej trochę odpocząć. Nie żałuję jednak ani minuty spędzonej na czytaniu, bo ta książka pokazuje syryjską rzeczywistość taką, jaką jest. Niczego nie łagodzi, nie przekłamuje. Boli, bo musi boleć, to książka o wojnie. Są w niej niewinne ofiary i brutalni oprawcy. Jest świat, który rozpada się na naszych oczach. Ludzie, którzy mieszkają w Syrii, muszą się z tym zmierzyć, każdy robi to na własny sposób. Adam próbuje nadać temu światu kolory. Czy dzięki nim udało mu się opisać wojenną rzeczywistość? To każdy musi spróbować ocenić sam.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

chłopiec z aleppo ok

Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę

Sumia Sukkar
przeł. Zuzanna Byczek
wyd. Jaguar, 2017
wiek: 14+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz