„Tarapaty” – recenzja filmu

Tak już jakoś mam, że gdy myślę o filmach dla dzieci, przed oczami stają mi sceny ze „Stawiam na Tolka Banana” czy „Wakacji z duchami”, a nie ze „Shreka” lub „Toy Story”. Ktoś powie, że to ze względu na wiek…, ale czy na pewno?

Dwa pierwsze były emitowane w telewizji na kilka lat przed moim pojawieniem się na świecie, a dwa kolejne, gdy byłam dorosła, ale jeszcze nie miałam dzieci. Zawsze jednak wolałam filmy fabularne od animowanych, a przygoda, tajemnica, pociągały mnie bardziej, niż czysta, nie zawsze wysokich lotów rozrywka. Więc gdy moje dzieci były już na tyle duże, by sięgnąć po serial Andrzeja Maleszki „Magiczne Drzewo”, „Akademię Pana Kleksa” czy „Podróż za jeden uśmiech”, zrobiłam to, a potem… trochę żałowałam, bo zaczęły domagać się kolejnych polskich filmów dla dzieci, a mój zbiór topniał w oczach.

Potem pojawiło się kinowe, nieco monumentalne „Magiczne drzewo. Czerwone krzesło”, zwariowany „Klub włóczykijów”, na motywach książki Edmunda Niziurskiego i świetne „Za niebieskimi drzwiami”, na motywach książki Marcina Szczygielskiego. Jak na 8 lat, to naprawdę niewiele. Jest jednak nadzieja, że, dzięki wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a także inicjatywom takim jak warsztaty dla twórców Films for Kids.Pro, coś się w tej kwestii będzie powoli zmieniać.

Właśnie odbyła się premiera filmu Marty Karwowskiej pt. „Tarapaty”, który jako jeden z projektów był rozwijany właśnie w ramach wspomnianych wyżej warsztatów. Długo wyczekiwany, zaostrzył apetyty widzów – i to nie tylko tych młodych – spragnionych kina familijnego z prawdziwego zdarzenia, pełnego przygód, niespodziewanych zwrotów akcji, ale też skłaniającego do refleksji, z dobrą obsadą aktorską.

W „Tarapatach” bez trudu znaleźć można wszystkie wymienione elementy: cały film jest jedną wielką przygodą, która zaczyna się w dramatycznych – szczególnie dla głównej bohaterki – okolicznościach. Od początku pełno tu znaków zapytania, niejednoznacznych postaci, niewyjaśnionych zagadek.

Debiutującym na ekranie dzieciom towarzyszą świetni aktorzy, m.in. Joanna Szczepkowska – surowa, zasadnicza, nieco odpychająca ciotka, która jednak ma też ludzką twarz; Jadwiga Jankowska-Cieślak i Maria Maj – rewelacyjny duet złodziejski – przyprawiający o dreszcze, ale też o śmiech, czy Krzysztof Stroiński, nieogarnięty ekspert muzealny.

W główne role – Julki i Olka – wcielili się Hania Hryniewiecka i Kuba Janota-Bzowski. Trzeba przyznać, że ich bohaterowie są autentyczni, naturalni, a do tego budzą ogromną sympatię widzów. Ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że w czymkolwiek ustępują profesjonalistom. Świetnie poradzili sobie nawet z psem Pulpetem.

Historia rozgrywa się w Warszawie, która kryje jeszcze wiele tajemnic. Po zakończeniu roku szkolnego Julka, zamiast do Kanady, gdzie miała odwiedzić rodziców, trafia do niezbyt sympatycznej ciotki. W tej samej kamienicy mieszka Olek, mistrz wpadania w kłopoty. A w mieście grasuje szajka złodziei i z domów znikają cenne przedmioty. Jak nietrudno się domyślić, dzieci postanawiają rozwikłać zagadkę, pakując się przy tym w niezłe tarapaty.

Widziałam ten film z dziećmi (11 i 13 lat). Widziałam go dwa razy. I chętnie zobaczę raz jeszcze. Chyba że w najbliższym czasie pojawi się kolejne „dziecko” polskich twórców, którzy pracując nad filmem dla dzieci, cały czas nie tracą z pola widzenia młodego odbiorcy. Tak jak Marta Karwowska, reżyserka i autorka scenariusza, która od początku do końca świetnie poradziła sobie z tym niełatwym zadaniem.

Ewa Świerżewska

ocena: 5

Tarapaty_1

Tarapaty

scenariusz i reżyseria: Marta Karwowska
zdjęcia: Kacper Fertacz PSC
producent wykonawczy: Tomasz Morawski
muzyka: Antoni Komasa-Łazarkiewicz
scenograf: Julia Junosza-Szaniawska
dźwięk: Bartłomiej Bogacki
kostiumy: Emilia Czartoryska
charakteryzacja: Anna Nobel Nobielska
montaż: Ola Gowin
występują: Hania Hryniewicka, Kuba Janota-Bzowski, Roma Gąsiorowska, Joanna Szczepkowska, Krzysztof Stroiński, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Maria Maj, Piotr Głowacki, Dobromir Dymecki, Michał Grzybowski, Agnieszka Skrzypczak, Krystyna Tkacz i Jowita Budnik.
producent: Agnieszka Dziedzic
produkcja: Koi Studio
koprodukcja: DI Factory, Mazowiecki Fundusz Filmowy
dystrybucja: Next Film
współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej
wiek: 8+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz