W życiu wszystko może się zmienić – rozmowa

O wielkiej filmowej przygodzie i kulisach pracy nad filmem „Za niebieskimi drzwiami”, specjalnie dla czytelników portalu QLTURKA.PL opowiada Dominik Kowalczyk. Film w reżyserii Mariusza Paleja, na podstawie bestsellerowej powieści Marcina Szczygielskiego o tym samym tytule, właśnie ukazał się na Blu-ray i DVD w rozszerzonej wersji reżyserskiej.

Za niebieskimi drzwiami_dominik_1

W filmie Mariusza Paleja „Za niebieskimi drzwiami” grasz głównego bohatera, Łukasza Borskiego. Opowiedz, jak do tego doszło, że otrzymałeś tę rolę?

Już jako kilkuletni chłopiec grałem w szkolnych przedstawieniach, dużo chętniej brałem udział w artystycznych przedsięwzięciach niż np. sportowych. Gra w piłkę nożną nigdy mnie nie pociągała, a aktorstwo zdecydowanie tak. Od wielu lat chodzę na różne zajęcia teatralne, gram w amatorskim teatrze w Gdańsku. O castingu do filmu „Za niebieskimi drzwiami” dowiedziałem się od mamy. To ona przekonała mnie, że powinienem spróbować swoich sił. Wcześniej brałem udział w kilku castingach, bez sukcesu, jednak postanowiłem spróbować kolejny raz. Pierwszy etap castingu do roli Łukasza, bo w efekcie były aż trzy, odbywał się w moim rodzinnym Gdańsku. Jak to w przypadku castingu, było mnóstwo dzieciaków. Wchodziliśmy grupami. Każdy musiał odegrać jedną z ostatnich scen filmu. Nie zdradzę, którą, żeby nie psuć zabawy z oglądania tym, którzy jeszcze filmu nie widzieli. Na tym etapie ciężko było przewidzieć, jak wypadłem. Około 2 tygodnie później dowiedziałem się, że przeszedłem do drugiego etapu przesłuchać, które tym razem miały odbyć się w Warszawie. Znów oczekiwanie. Po kolejnym miesiącu zostałem zaproszony na trzeci etap, we Wrocławiu. Po tym nastąpiło kilka miesięcy ciszy, aż wreszcie po pół roku od ostatniego castingu dowiedziałem się, że dostałem rolę.

Opowiedz o swojej tej postaci. Kim jest Łukasz?

Łukasz to „typowy” 11-latek, jest trochę dziecinny, na początku filmu nie rozumie jeszcze powagi sytuacji w której się znalazł, lecz z czasem to się zmienia. Dorasta pod wpływem wydarzeń, jakie mają miejsce w jego życiu.

Żeby poznać jego historię, warto powiedzieć, o czym w ogóle jest film „Za niebieskimi drzwiami”…

Film opowiada historię Łukasza, który jadąc z mamą (Magda Nieć) na wakacje ma wypadek samochodowy. Po wypadku trafia do szpitala i kiedy odzyskuje przytomność, dowiaduje się, że jego mama jest w śpiączce i nie wiadomo, kiedy się obudzi. Opiekę nad nim przejmuje zaprzyjaźniona sąsiadka (Terasa Lipowska), aż tu nagle pewnego dnia niespodziewanie w drzwiach staje niezwykła, tajemnicza kobieta (Ewa Błaszczyk). Podaje się za siostrę mamy i każe spakować rzeczy do wyjazdu. Sytuacja jest dziwna, bo nigdy wcześniej Łukasz nie słyszał o tym, że jego mama ma siostrę. Ciotka Agata zabiera go do siebie, a tak się składa, że mieszka w niesamowitym pensjonacie zwanym Wysokim Klifem, gdzie wszystko wydaje się owiane tajemnicą. To właśnie w pensjonacie Ciotki w dawnym pokoju mamy Łukasz znajduje magiczne przejście do innego świata.

Za niebieskimi drzwiami_dominik_3

„Za niebieskimi drzwiami” to Twoje pierwsze zetknięcie z pracą na profesjonalnym planie zdjęciowym. Opowiedz, jak wyglądała praca na planie? Czy jakoś szczególnie się do tego przygotowywałeś?

Zanim ruszyły zdjęcia, wyjechaliśmy z ekipą na tygodniowe warsztaty aktorskie do Trzcińska. To była świetna okazja do tego, żeby zapoznać się ze scenariuszem, ale przede wszystkim doskonała integracja dla nas dzieciaków. Dzięki temu, kiedy zdjęcia ruszyły, spotkaliśmy się wszyscy na planie, nie musieliśmy przełamywać lodów, bo już się znaliśmy.

Dużo czasu spędziłeś na planie zdjęciowym?

Zdjęcia do filmu były kręcone z przerwami od końca wrześnie do grudnia, czyli w sumie kilka miesięcy. Na plan przyjeżdżałem np. na tydzień, z czego kilka dni było bardzo intensywne i praca trwała od rana do wieczora, a kilka nie działo się nic, np. z powodu złej pogody.

Raz zdarzyło się tak, że pracowaliśmy do północy, czekając na dobre światło do nocnego ujęcia. W przerwach między zdjęciami, w te dni, kiedy nic się nie działo, odrabiałem lekcje. Kiedy wracałem do szkoły pisałem zaległe sprawdziany.

Nie było Cię w szkole praktycznie cały semestr. Jak poradziłeś sobie z tyloma nieobecnościami?

Trzeba przyznać, że nauczyciele byli dla mnie bardzo wyrozumiali. Z wyprzedzeniem dostawałem materiał do opanowania, którego musiałem uczyć się często we własnym zakresie, a pojawiałem się głownie na sprawdziany i zaliczenia. Bywało tak, że w czasie, kiedy mogłem być w szkole, codziennie miałem jakieś zaliczenie. Raz nawet zdarzyło mi się pisać sprawdzian jeszcze przed całą klasą. Nauczyciele podeszli do mojej filmowej przygody bardzo życzliwie. Na szczęście, bo inaczej pewnie byłoby ciężko pogodzić naukę ze zdjęciami.

A koledzy?

Na początku w ogóle nie chciałem o tym mówić, że gram w filmie. Było to dla mnie nowe doświadczenie, wolałem zaczekać, aż film powstanie i sam będę wiedzieć, co z tego wszystkiego wyszło. Nie udało się jednak długo utrzymać tego, że gram w filmie „Za niebieskimi drzwiami” w tajemnicy, bo ktoś z ekipy podczas zdjęć oznaczył mnie na portalu społecznościowym i się wydało.

Praca nad „Za niebieskimi drzwiami” to Twoje pierwsze poważne zetknięcie z planem filmowym. Co było dla Ciebie, jako debiutanta, największym wyzwaniem?

To, co można zobaczyć na ekranie, znacznie odbiega od tego, co zostało nakręcone na etapie zdjęć. Ogromna ilość efektów specjalnych została wygenerowana komputerowo, pracował nad tym sztab profesjonalistów. Na planie nie było praktycznie srebrnego świata, tylko aranżacja, która miała pozwolić na to, żeby ten świat wykreować. Dlatego podczas poszczególnych scen trzeba było użyć wyobraźni i zwizualizować sobie, że tutaj będzie roślinka, a tu pyłek. Najprościej mówiąc, trzeba było udawać. Początkowo to właśnie przysparzało trudności. Na szczęście reżyser Mariusz Palej na każdym etapie czuwał nad wszystkich i kiedy trzeba było, dopowiadał.

Za niebieskimi drzwiami_dominik

Jak wspominasz premierę „Za niebieskimi drzwiami”. Jakie to uczucie, oglądać siebie na ekranie?

Pierwszy raz oglądałem film jeszcze przed oficjalną premierą. Jakieś 5 miesięcy po zakończeniu zdjęć mogliśmy zobaczyć efekt naszej pracy, ale jeszcze bez obróbki cyfrowej. Dopiero na premierze zobaczyłem film taki, jaki później był wyświetlany w kinach. Muszę przyznać, że oglądanie siebie na ekranie to dziwne uczucie. Mimo, że na planie podczas zdjęć wydaje się, że jest OK, to źle się siebie ogląda, zwłaszcza, że minęło sporo czasu od zakończenia zdjęć. Najbardziej wkurzała mnie moja fryzura, no i po czasie miałem takie poczucie, że tę czy inną scenę mogłem zagrać lepiej.

Dlaczego warto obejrzeć ponownie po film „Za niebieskimi drzwiami”?

Wersja na DVD lub Blu-ray jest jeszcze dłuższa od wersji kinowej i zawiera sceny, które nie były puszczane w kinie, a to oznacza więcej świata „Za niebieskimi drzwiami”!
Czy po takim debiucie masz zamiar kontynuować swoją filmową przygodę – grać w filmach amatorsko lub profesjonalnie, zostać aktorem albo twórcą filmów?

Cały czas chodzę na zajęcia teatralne, gram także w serialu, ale traktuję to bardziej jak przygodę. Zawód aktora jest pełen niepewności, a ja staram się myśleć poważnie o swojej przyszłości. Takie zawody jak grafika komputerowa czy informatyka wydają się pewniejsze. Ale w gruncie rzeczy jeszcze o niczym nie zdecydowałem, w życiu wszystko może się zmienić.

Odkryj świat wyobraźni, snów i wielkich tajemnic w ekranizacji niesamowitej powieści Marcina Szczygielskiego „Za niebieskimi drzwiami” w reżyserii Mariusza Paleja. Film dostępny na Blu-ray i DVD w rozszerzonej wersji reżyserskiej. Więcej informacji http://bit.ly/ZaNiebieskimiDrzwiami_empik

Za niebieskimi drzwiami_plansza s (002)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz