„Hermes 9:10” – recenzja książki

Urodziny to taki dzień w roku, na który każdy czeka, a potem, kiedy nadchodzi wieczór, większość osób zastanawia się, czy był dostatecznie wyjątkowy. Czy wydarzyło się tyle interesujących rzeczy, żeby można było go wspominać przez kolejny rok. Feliks na pewno nie będzie miał żadnych wątpliwości, takich urodzin nie przeżył chyba nikt inny.

A tak naprawdę nic nie zapowiadało, że będzie uczestnikiem tak emocjonujących wydarzeń i że przeżyje największą przygodę swojego życia. Bo nie można inaczej nazwać wyprawy do innego świata. Świata, do którego większość osób nigdy nie dotrze. Feliks czuje, że dzieje się coś dziwnego od momentu, w którym otworzył oczy. Na jego łóżku pojawia się gadający kot, który nakłania go, żeby wyszedł z nim przez okno i poleciał… Dokąd? Tego chłopiec dowie się wkrótce, ale sprawa od początku wydaje się poważna. Z każdą kolejną minutą dzieją się rzeczy coraz dziwniejsze, park, który Feliks doskonale zna, wydaje się coraz większy. A za chwilę będzie jeszcze bardziej tajemniczo, chłopiec wsiądzie do dziwnego pociągu i dowie się, że musi odnaleźć Matyldę. Kim jest ta dziewczynka? Dlaczego zaginęła? Pytania będą się mnożyć, a misja Feliksa będzie coraz bardziej niebezpieczna. Będzie męczyć go jeszcze jedna myśl: „Dlaczego wybrany został właśnie on?”. To akurat wyjaśnić bardzo łatwo, chodzi o jego imię. Feliks to znaczy szczęśliwy i tylko ktoś, kto ma szczęście, może pokonać Wielki Mrok, przywrócić szczęście i pomóc ludziom, którzy wpadli w bardzo poważne kłopoty. Czy Feliks sprosta pokładanym w nim nadziejom? A może sam wpadnie w jeszcze większe tarapaty?

Historia opisana w tej książce jest naprawdę niezwykła. Magiczny pociąg, wyjątkowe wydarzenia, walka dobra ze złem, równie interesujący, co niebezpieczni bohaterowie. To właśnie „Hermes 9:10”. Ale ta książka to również niesamowite ilustracje. Właściwie nie ilustracje, a obrazy. Piękne, kolorowe i pobudzające wyobraźnię. Stworzyła je Dorota Kobiela, jedna z artystek, która współtworzyła film „Twój Vincent”. Jej kolorowe ilustracje zdają się z jednej strony nie pasować do tej mrocznej historii. Nic bardziej mylnego. Dorota Kobiela chętnie korzystała z kolorów, ale te obrazy wcale nie są spokojne, widać na nich emocje, można wczuć się w klimat całej opowieści. To jeden z najciekawszych efektów współpracy pisarza i ilustratora, jakie miałam przyjemność czytać i widzieć. Piękna, mądra baśniowa historia i fenomenalne ilustracje. Książka, od której trudno się oderwać i książka, o której trudno zapomnieć.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Hermes

Hermes 9:10

Ewa Karwan-Jastrzębska
ilustracje Dorota Kobiela
Akapit Press, 2017
Wiek: 8+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz