Prezenty last minute!

Co roku to samo! Już na początku listopada zaczynamy myśleć o Bożym Narodzeniu i planować, że w tym roku to już na pewno będzie inaczej. To znaczy: nie będzie kupowania prezentów na ostatnią chwilę, o nie!

I co? Znów w ostatnim tygodniu przed Świętami biegamy jak szaleni, bo… nie mamy wszystkiego… Tak więc dziś będzie tekst dla tych wszystkich, którzy potrzebują w kwestii świątecznych upominków odrobinę wsparcia. Ci, którzy z kolei prezenty mają kupione i nawet zapakowane, niech nie zamykają tego artykułu w pośpiechu, bo książki, a polecać będę dziś głównie książki, można kupić przecież i bez okazji!

Na początek coś dla fanów piłki nożnej: seria „Zostań Mistrzem”. Dwie fantastyczne książki, które pochłaniają bez reszty. „Bramkarze” i „Napastnicy” Joanny Jagiełło i Jarosława Kaczmarka, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2017. W książkach poznajemy prawdziwych bohaterów z murawy, ich największe sukcesy, ale i porażki, ścieżki kariery, a nawet pseudonimy.

bramkarze

„Bramkarze” opowiadają o najsłynniejszych akcjach pod bramką, przedstawiają historię futbolu i zdradzają tajniki bramkarskiego rzemiosła takich gwiazd, jak: Gianluigi Buffon, Iker Casillas, Manuel Neuer, Petr Čech i Łukasz Fabjański. Mnóstwo kolorowych ilustracji i zdjęć, komentarze trenerów i rady dla trenujących, a także ciekawostki – jak ta o rękawicach bramkarskich sprawiają, że nawet taki laik jak ja, kartkuje tę książkę z zapamiętaniem! No a „Napastnicy”… powiem tylko, że głównymi bohaterami są: Cristiano Ronaldo, Didier Drogba, Antoine Griezmann, Luis Suárez i… Robert Lewandowski! „Dla Was wszystkich, którzy macie wspaniałe marzenia i nie boicie się ich spełniać – oby się udało!” – z takim przesłaniem autorka oddaje książki w ręce czytelników, a ja się pod tymi słowami podpisuję. Dla wszystkich małych i dużych sportowców, z życzeniami wielu goli, doskonały prezent pod choinkę.

„Hurra, są święta!”, Ulf Nilsson i Emma AdBåge, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2017. Książka, którą powinniśmy dzieciom ofiarować właściwie sporo przed Wigilią, ale znaleziona pod choinką też da wiele powodów do wzruszeń. Opowieść o przesympatycznym Rufusie ma 24 rozdziały, dlatego czytanie jej w grudniowe wieczory przybliża nas do świątecznych chwil i jest zdecydowanie zdrowszą, od tej czekoladowej, wersją kalendarza adwentowego. Rufus jest młodym prosiakiem i kiedy go poznajemy, bynajmniej nie czujemy się świątecznie, nie dzwoni nam w uszach żadna kolęda i nie jest nam do śmiechu. Rufus ucieka z transportu do rzeźni. Tak, ma się stać szynką na świąteczny stół, bo jak mawiał stary knur, „święta to śmierć”… Młody prosiak ucieka więc z ciężarówki, cudem umyka przed śmiertelnym strzałem gospodarza i gdy pogrzebie małą, martwą myszkę, zaczyna swoją podróż w poszukiwaniu nowego życia. Przyznacie, że zaczyna się zupełnie nieświątecznie… Ale już za chwilę spotyka bratnią duszę – kotkę Kici Kici i zaprzyjaźnia się z nią, choć to wcale nie jest takie proste. Przyjaciele znajdują w lesie małą, podupadłą chatę, która wydaje się być całkowicie opuszczona. Ale lista mieszkańców tego wspaniałego lokum już za chwilę będzie zdecydowanie większa, by po chwili dom pękał w szwach. Razem spędzą Święta, a my będziemy przyglądać się tym przezabawny przygotowaniom. Ale „Hurra, są święta!” to nie jest książka tylko o Świętach. To przede wszystkim wzruszająca opowieść o potrzebie bycia akceptowanym i kochanym; o potrzebie posiadania swojego miejsca na ziemi i o niezgodzie na krzywdę i cierpienie. Bardzo mądra i wzruszająca książka, która będzie kolejnym argumentem mojej córki w dyskusji o niejedzeniu mięsa!

HURRA-sa-Swieta_500pxRGB

Dla dzieci młodszych, nawet jeśli macie już prezent, to koniecznie dokupcie jeszcze to cudeńko: Ewy i Pawła Pawlaków „Mały atlas ptaków”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2017. Tekturowy podręcznik dla małych ornitologów. Każdy z ptaszków przedstawiony w niezwykle plastyczny sposób – są ptaki malowane, fotografowane, są kolaże z pięknych, kolorowych tkanin, są piórka, ciekawostki i rysunki małej Hani. Są grubodzioby, kowaliki, rudziki, mazurki, raniuszki, sójki, makolągwy, szczygły, dzwońce, dudki, pokrzewki, dzięcioły, kosy, wilgi, sroki, słowiki, sikory, szpaki, a nawet kopciuszki! Całe ptasie radio – radijo, dijo, ijo, ijo, tijo, trijo, tru lu lu lu lu… Święta to doskonały czas, by obserwować ptaki – wystarczy tylko być uważnym i zatrzymać się na chwilę. A książki takie jak ta, od najmłodszych lat uczą dzieci szacunku i miłości do zwierząt – nawet tych najmniejszych – przede wszystkim dla nich!

Mały atlas ptaków_1

Joshua Jay, „Megasztuczki dla małych magików”, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2017.
Wyjątkowo pięknie wydana, w twardej oprawie, dużym rozmiarze i… takiej nawet świątecznej kolorystyce. Absolutny must have pod choinką. Książka jednego z najsłynniejszych iluzjonistów na świecie, laureata nagrody Magika Roku 2011 od Society of American Magicians, który swą przygodę z magią rozpoczął, gdy skończył siedem lat. I choć do tej pory wydał i wielki „Całościowy kurs iluzji” i „Księgę kart”, to właśnie „Megasztuczki…” są dlań sentymentalną podróżą do początku swojej życiowej przygody z iluzją. Książka jest bogato ilustrowanym podręcznikiem, dokładnie opisującym wszystkie sztuczki, z dbałością o magiczne zasady i podpowiedzi dla dzieci. Są tam też rady dla rodziców (również takich nieprzekonanych, jak ja), magiczna przysięga, słownik terminów iluzjonisty i krok po kroku przedstawione takie sztuczki, jak: lewitowanie rodzeństwa, magiczny dzban, mumia, znikająca filiżanka, teleskopowy kciuk, numer z czapką, śnieżyca, cukierek a kuku, zapudłowani i wiele, wiele innych. Dla małych magików, urodzonych aktorów i rodzinnych zabawiaczy prezent idealny!

Megasztuczki dla magików

I jeszcze wznowione po sześćdziesięciu latach arcydzieło rosyjskiej literatury dziecięcej, czyli Mikołaja Nosowa „Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017. „W pewnym mieście z bajki mieszkali maleńcy ludkowie karzełki. A ludkami zwali się dlatego, że byli ot – tyci(…)”. Pamiętacie? Na pewno! Ta książka to jedna z najważniejszych książek mojego dzieciństwa i pewnie nie tylko mojego.

Małe karzełki, wielkości średniego ogórka, w swoich okwieconych domkach przy kwietnych ulicach, przecudownie narysowane przez Aleksieja Łaptiewa, nadal rozbawiają nas do łez, a to plotąc totalne farmazony, a to znów pakując się w niezłe tarapaty swoimi wyprawami na drugi koniec świata czy też próbując dogadać z płcią przeciwną. Po tylu latach, co można powiedzieć z radością, książka zupełnie się nie zestarzała. Dowcip, sposób narracji i opowiadanie są dziś jeszcze bardziej chyba aktualne. Nosow potrafił, jak mało kto, budzić dziecięcą wyobraźnię i udowadniać, że czasem niezbyt może mądry i elokwentny bohater staje się nam bliższy przez swoje słabości, niźli niejeden bohaterski bohater czystej krwi! Koniecznie kupcie tę książkę swoim dzieciom. One kiedyś ofiarują ją na pewno swoim i tak przezabawny, pstrokaty Nieumiałek wciąż będzie z nami.

Nieumiałek

Moje książkowe prezenty już zapakowane, więc nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim – i dużym, i małym – samych pięknych książek pod choinką,
Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz