„Bez piątej klepki” – recenzja książki

Są takie książki, od których nikt, ani dziecko, ani dorosły, nie może się oderwać. Każdy znajdzie w nich coś dla siebie. I choć ze względu na wiek, dorosłych mogą śmieszyć inne rzeczy, niż dzieci, to w żaden sposób nie wpływa to na uniwersalność takich książek. Bo są to lektury absolutnie genialne!

Do ich grona bez wątpienia zalicza się seria książek Marcina Szczygielskiego o przygodach Mai. Właśnie ukazał się czwarty tom. W tym, podobnie jak w poprzednich, świat dotyka apokalipsa. Nad Warszawą zawisła mgła. Wydaje się, że to całkiem zwyczajne i występujące co jakiś czas zjawisko atmosferyczne nie może być niczym groźnym. Zdarza się, że mgła może być powodem ulicznych kolizji, ale większe katastrofy raczej się nie zdarzają, a mgła znika równie szybko, co się pojawiła.

Tu jednak było inaczej. Ta mgła zawisła nad światem na długie tygodnie i skutecznie utrudniła życie wszystkim ludziom. Problemy sprawiały codzienne czynności, na przykład trudno było przejść ulicą bez nabicia sobie kilku guzów albo siniaków. Kupowano więc specjalne gąbkowe kombinezony, które miały ustrzec noszące je osoby przed uszkodzeniem ciała. Niestety stroje szybko się skończyły i trzeba było wymyślić inny sposób. Z pomocą przyszedł znany chiropterolog, Medard Rękoskrzydły.

Zaproponował on wykorzystanie zdolności echolokacji, którą posiadają nietoperze. W ten sposób narodził się program Rodzina Nietoperz Plus (a później także Rodzina Nietoperz Plus Plus), w ramach którego każdy otrzymał nietoperza-przewodnika, który pomagał mu omijać ukryte we mgle przeszkody.

W tej właśnie mglistej sytuacji z kolejnymi problemami zmaga się Maja. Dziewczynkę czeka podróż do Szczecina, gdzie oczekują jej ciabcia i Monterowa. Wcześniej jednak martwi się (a może cieszy) z faktu, że przeżywa właśnie swoje pierwsze miłosne zauroczenie. Po raz pierwszy również próbuje czarować, robiąc użytek z książki, którą dostała na dziewiąte urodziny. Rzucanie czarów na pospolity korzeń pietruszki nie idzie jej źle, ale i tak prowadzi do wielu zabawnych sytuacji.

Mniej zabawnie robi się, kiedy Maja wraz z młodszą siostrą rusza w podróż do Szczecina, a potem w kolejną, której celem jest odnalezienie rozumu Niny. A przy okazji bohaterki podejmą próbę uratowania lasów przed Wielką Szyszką, która chce je wszystkie wyciąć! Zło czai się wszędzie, na Maję i jej towarzyszki czyha niebezpieczeństwo. Czy uda im się wyjść z tego wszystkiego cało i odnaleźć to, co zaginęło? Tego można dowiedzieć się tylko w jeden sposób, czytając „Bez piątej klepki”.

Śledząc losy Mai, trudno powstrzymać się od uśmiechu (a czasem i od wybuchnięcia śmiechem). Bo opisane w książce wydarzenia są z jednej strony dość absurdalne i niewiarygodne, z drugiej niezwykle bliskie naszego codziennego życia. Nie brakuje w książce Marcina Szczygielskiego aluzji do wydarzeń z rzeczywistości politycznej i tego, co dzieje się w naszym społeczeństwie. Ktoś może zapytać, czy takie nawiązania powinny pojawiać się w książce skierowanej do dzieci od szóstego roku życia. Moim zdaniem, jak najbardziej mogą, to nam wydaje się, że dzieci niewiele o tych sprawach wiedzą. A one orientują się w tym całkiem dobrze, więc wielu bohaterów zidentyfikują bez problemu i będą z czytania tej książki mieć ogromną przyjemność.

„Bez piątej klepki” przyjemnie się również ogląda. O oprawę graficzną książki zadbała, jak w przypadku poprzednich części, Magda Wosik. I znowu zrobiła to świetnie. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejne części. Mam tylko nadzieję, że oczekiwanie nie będzie trwało długo…

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Bez piątej klepki

Bez piątej klepki

Marcin Szczygielski
rysunki Magda Wosik
Wydawnictwo Bajka, 2017
wiek 6+
Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz