Smaczne kąski, czyli kulinarne gry dla najmłodszych

Z radością obserwuję, że już od dłuższego czasu rodzinne gotowanie nie jest tylko i wyłącznie koniecznością i obowiązkiem. W wielu rodzinach coraz częściej gotuje się wspólnie, a do podania do stołu posiłków włącza nawet maluchy. I choć czas przygotowywania obiadu wydłuża się wtedy w nieskończoność, wprost proporcjonalnie do czasu doprowadzenia potem kuchni do stanu użyteczności, ale frajda jest przeogromna – warta każdych nakładów pracy!

W moim domu gotujemy rodzinnie i pewnie dzięki temu starsza pociecha ma już na koncie wygraną w prestiżowym kulinarnym konkursie dla dzieci. Gotowanie to dla niej coś absolutnie przyjemnego. I chyba to największa nagroda. A skoro już mówimy o przyjemnościach, to dziś polecam trzy gry planszowe o… gotowaniu właśnie! Będzie smacznie, śmiesznie i bardzo, bardzo mądrze. Zatem zaczynamy.

Pierwsza z nich to „Krówka w kuchni” z fantastycznej serii: Zagrajmy, mamo, Wydawnictwa Nasza Księgarnia (wiek 5+). Gra ma bardzo proste zasady. Oto krówka miesza w garnuszku drewnianą łyżką (garnuszek jest narysowany, ale łyżka prawdziwa!). Ma ser, jabł-ko, tru-ska-wkę i wi-no-gro-na. Układ sylab w tych wyrazach zapisano na osobnych kartach. Karty te dostają wszyscy gracze, bo liczba sylab to szyfr, na podstawie którego odgadujemy co wystukuje nam krówka. Jak poukładane są te owoce, zapisano na innych kartach, których gracze nie widzą, tylko ta osoba (krówka), która wystukuje sylabowy szyfr. Gracze mają obrazki z owocami i muszą odgadnąć, o który obrazek chodzi. Ale żeby się nam nie nudziło, do kuchni czasem wpada mysz (osobna karta) i trzeba wtedy szybko zawołać: „Mysz, a kysz!” Grać można, nieco ułatwiając zasady, modyfikując je, nawet z 3-4 latkami, zarówno w domu, jak i w gabinetach terapii pedagogicznej czy logopedycznej. Doskonały trening słuchowy, nauka podziału wyrazu na sylaby i nauka liczenia sylab oraz wspomaganie koncentracji na krótkim zadaniu – co w szkole jest absolutnie niezbędne. Ale poza tym wszystkim ta gra jest cudowną zabawą, angażującą całą rodzinę. Bardzo gorąco polecam!

Krówka w kuchni

Kolejną kulinarną grą jest „Gotowanie”, edukacyjna gra od Wydawnictwa Edgard, seria Kapitan Nauka (wiek 3-7 lat) i w tej grze gotujemy. Są talerze z potrawami, listy z produktami i żetony ze składnikami potraw. Wariantów gry jest sporo, bo można po prostu przygotować danie, wyszukując odpowiednie składników z listy (ćwiczenie refleksu i pamięci). Można zrobić to samo, tylko po angielsku, bo podpisy na kartach są dwujęzyczne! Można zabawić się w „gawędziarza” i opowiedzieć dziecku o wylosowanych składnikach na żetonach, albo zagrać w „kulinarne bingo”. Opcji jest 12 – wszystkie doskonale wyjaśniono. Podobne zasady ma gra „Zakupy” – doskonała rozrywka nie tylko na wolne od handlu niedziele!

Gotowanie_1

I ostatni smaczny kąsek to „Głodostwory”. Jest to najnowsza z proponowanych gier i dla nieco starszych dzieci (8+). Ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa Egmont. Jest to jedna z tych gier, które po prostu trzeba mieć w domu. „Głodostwory” to gra koorperacyjna, czyli rozrywka, która uczy współpracy, a nie rywalizacji. To gra karciana, w której liczy się czas. Coś dla fanów „Piekielnej kuchni”! W określonym (przez klepsydrę) czasie trzeba nakarmić swoich klientów, a bynajmniej nie są to kulturalni goście – to tytułowe Głodostwory, które zawsze mogą zamiast dania z karty zjeść… ciebie! A przygotowanie dań nie jest wcale takie proste i choć instrukcja jest świetnie napisana – pierwsze dwie rundy polecam grać bez klepsydry. Przy odrobinie wprawy zabawa jest przednia, a śmiechu i emocji sporo.

Głodostwory

Nie ma wielkiego znaczenia, czy razem zrobimy jajecznicę, czy pogramy w którąś z tych gier. Liczy się, że zrobimy to razem. Wtedy możemy mówić o sobie, jako o prawdziwych wygranych. Smacznego!

Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz