Nowi przyjaciele przedszkolaków, czyli Bing i Franek

Wiosna obrodziła nie tylko w pierwsze naprawdę gorące promienie słoneczne, ale i w nowe publikacje dla dzieci w wieku przedszkolnym. Choć mój maluch jeszcze przedszkolakiem nie jest, bardzo polubił dwóch nowych książkowych bohaterów – Binga i Franka. I dlatego dziś polecam właśnie przygody tej rezolutnej dwójki.

Oto Franek. Franek jest królikiem. Jest już duży i chodzi do przedszkola. Jak każdy przedszkolak „stara się być miły i grzeczny, jednak nie zawsze mu to wychodzi, bo – jak wiadomo – to wcale nie jest łatwe”. I przygody Franka, w dwóch tomach, opowiadają właśnie o tej próbie bycia grzecznym, miłym i dzielnym przedszkolakiem.

Królik Franek

„Królik Franek i problem krótkiego ogonka”, Marta Krzemińska, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018 to bardzo czytelna bajeczka o akceptowaniu – i to nie tylko akceptowaniu innych, ale też siebie i swoich uczuć, emocji i lęków. Gdy do przedszkola przychodzi bowiem nowa koleżanka, Pusia, wydaje się, że jej pojawienie się przyniesie same pozytywy. Nie dzieje się tak jednak i to bynajmniej nie z braku dobrej woli Franka. Tej samej autorki część, pt. „Królik Franek i tajemnica dobrej zabawy” to z kolei historia zabawy w memory, która Franka nauczyła nie tylko spostrzegawczości. I tu znów autorka bardzo prosto i jasno podpowiada, jak pomagać dzieciom uporać się z porażką i gniewem. Na końcu każdej książeczki są jeszcze pytania, które pozwalają przeanalizować sytuację razem z dziećmi. A cała seria powstaje w konsultacji z psychologiem dziecięcym. Muszę się tu jednak uczciwie przyznać, że ja nie jestem największym fanem takich publikacji, a i ilustracje też nie trafiają w mój gust; jednak jak wspomniałam we wstępie – mój maluch Franka polubił i często prosi o czytanie, więc chyba nie mogę się zbytnio czepiać.

Bing

Z kolei Bing, to postać z brytyjskiej kreskówki. Bing również jest królikiem, ma trzy lata, więc jak prawie każdy trzylatek jest przedszkolakiem. Przygody Binga – te książkowe, niczym nie odbiegają od serialowych odcinków. Może być to więc bardzo dobra alternatywa dla tych dzieci, które spędzają zbyt dużo czasu przed telewizorem. „Nowa kolekcja bajek. Bing”, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2018, bo o niej mowa, zawiera cztery arcyciekawe historyjki. Oto Bing, Flop, Sula i Pando (czasem dołączają do nich także kuzyni Koko i Charlie). Maluchy nakarmią wspólnie kaczki w parku (wcześniej sporo się o ptakach dowiedziawszy); przygotują owocowy koktajl i pobawią w chowanego. Zawsze przytrafią im się jakieś przygody, mniej lub bardziej szczęśliwe (Bing na przykład nie pójdzie w porę do toalety i wiadomo, jak się to skończy…). Na koniec Bing zaopiekuje się swoim przyjacielem, a „opieka nad chorym to wielka rzecz!”. Bardzo proste, kolorowe i nienachalne w edukowaniu przedszkolaków. Jako dodatek do książeczki polecam też „Bing. Wodne kolorowanie” – wystarczy woda i pędzel, by książkowi przyjaciele mienili się feerią barw. Nawet młodsze dzieci mają sporo frajdy. Bardzo polecam!

Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz