„Konie. Suita na cztery kopyta” – recenzja książki

Suita, z francuskiego, to cykl krótkich form instrumentalnych. Termin ten kojarzy nam się przede wszystkim z muzyką, jednak, gdy przeczytacie książkę Jolanty Reisch-Klose, pt. „Konie. Suita na cztery kopyta”, zdecydowanie stwierdzicie, że może występować również w wersji literackiej. Autorka trafnie dobrała tytuł, zamieszczając w swojej publikacji piętnaście krótkich opowiadań o koniach.

Małe, zgrabne, trzystronicowe historyjki o koniach różnej maści, różnego usposobienia, zamieszkujących różne zakątki świata. Z kart tej książki ze wszystkich stron wylewa się miłość, wielkie uczucie człowieka do zwierzęcia dzielone z wzajemnością. Nasi bohaterowie to najmłodsi, którzy w różnych okolicznościach, celowo lub przez przypadek, spotykają na swojej drodze te piękne czworonogi, zaprzyjaźniają się z nimi, ratują je przed śmiercią, traktują jako powierników dziecięcych nieszczęść. Konie się gubią, wracają do swoich przyjaciół, ratują z opresji, wygrywają zawody, pomagają leczyć ciężko chore dzieci. Piękne, dostojne i najdroższe, ale również te biednie, dzikie i niepełnosprawne. Miłość obopólna powodująca, że człowiek się zmienia i staje się lepszy.

Na kartach książki spotykamy Albina, który orientuje się w pewnym momencie, że jest inny, ale przyjaźnią z małą Zuzią udowadnia tym samym, że inny to znaczy wyjątkowy. Jest tu również Siwek ratujący małe dziewczynki przed spotkaniem z bykiem. Poznajemy Bumeranga złapanego przez złego człowieka, którego ratuje Patryk, zbierając pieniądze na jego wykupienie na portalu społecznościowym. Jest dziki Namib z Afryki, Brumbee z Australii czy narowisty ogier wygrywający w Teksasie słynne rodeo. Są konie niezwykle delikatne z natury, o wdzięcznych imionach Mgła i Malina. Tajemnicza Enigma, która kruszy zimne dotychczas serce bezwzględnego właściciela stajni. Jest przepiękna Roma z cygańskiego taboru i Faraon, duma stadniny w Janowie. I wreszcie niepełnosprawna Klotylda, która pomaga ciężko chorej dziewczynce „dogonić wiatr”.

Piętnaście niezwykle ciepłych i grających na emocjach historii, które spowodują, że pokochasz ich zwierzęcych bohaterów miłością bezwzględną.

Książkę formatu A4 wydało Wydawnictwo Debit. Wydało przepięknie. Ma się wrażenie, że w rękach trzyma się album, gdyż szata graficzna tej publikacji to oryginalne zdjęcia charyzmatycznych zwierząt. Zresztą taką publikację sugeruje również twarda okładka z dużym tytułem „Konie” i ilustracją białego rumaka. Jakież jest zdziwienie czytelnika, gdy okazuje się, że książka zawiera prawdziwe literackie perełki, napisane starannym językiem, często stosującym specjalistyczną terminologię, okraszone niezwykłym uczuciem do koni. Na końcu lektury znajduje się krótka ściąga – słowniczek opisujący najczęściej spotykane umaszczenie zwierząt oraz rodzaje chodu czworonogów.

Jolanta Reisch-Klose zaraża miłością do swoich bohaterów, uczy empatii, szacunku i przywiązania. Bawi lekturą, ale zdecydowanie bardziej porusza uczucia czytelników, wygrywa na nich prawdziwe suity.

Polecam, jako lekturę zarówno dla wielkich miłośników i znawców tych pięknych zwierząt, jak również dla laików.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Konie suita na cztery kopyta

Konie. Suita na cztery kopyta

Jolanta Reisch-Klose
wyd. Debit, 2018
wiek: 5+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz