„Psierociniec”, „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu” – recenzja

Poznajcie Remika – niedużego rudego pieska, podobnego do jamnika na wysokich obcasach. Nie jest zwykłym psem, bo zna wiele słów i nawet układa wiersze. Ponoć jego imię to skrót do słów „rewelacyjnie miły kundelek”. To on zaprasza do psiego i kociego świata i opowiada swoją wzruszającą historię.

Kiedy Remik przez nieuwagę zbytnio oddala się od swojej ludzkiej rodziny i domu, gubi drogę powrotną. Trafia do schroniska dla psów, które nazywa się Psierociniec. Prawda, że genialna nazwa? Szkoda, że każde schronisko nie może się tak nazywać! Takich słownych smaczków znajduje się w książce o wiele, wiele więcej. Ale wróćmy do Remika. Los psa w Psierocińcu nie należy do łatwych. Kundelek spotyka tam swoich pobratymców, a ci, tak jak ludzie, różnią się od siebie charakterem – nie wszystkie psy są miłe i spokojne, niektóre są nietolerancyjne i agresywne. Remik zaprzyjaźnia się z pudelkiem o imieniu Dredek. Połączy ich relacja na dobre i złe, będą się pocieszać i wzajemnie wspierać, bo psi sierociniec to nie jest miejsce kośćmi usłane. Psom gwiżdże do snu wiatr w dziurawych budach, miska bywa czasem pusta i trzeba się bić o jedzenie, a marzeniem każdego z mieszkańców jest dom i miłość. Aby uprzyjemnić sobie czas, kundelek układa wiersze i snuje rozważania nad psim losem. Raz w tygodniu w schronisku pojawiają się dwie wolontariuszki, które wyprowadzają psy na spacer. Podczas jednego z nich Remik z Dredkiem odkopują niedaleko lasu butelkę z listem w środku, a nim widniejący napis: „Gdy słowa z sercem idą w parze, oczekuj pięknych, dziwnych zdarzeń”.

To zdanie staje się mottem dalszej części książki. Dredek zakochuje się w pięknej nowo przybyłej do przytuliska pudliczce, a Remik układa wiersz dla wszystkich mieszkańców Psierocińca, małych i dużych, rasowych i mieszańców. Okazuje się, że wiersze psiego poety mają magiczną moc: każdy, o którym Remik ułoży rymy, znajduje wkrótce nowe ludzkie rodziny i nowy dom. Kiedy w Psierocińcu zorganizowany zostaje dzień otwarty, prawie wszystkie psy i koty zostają zabrane przez odwiedzających. Oprócz Remika, który nie ułożył wiersza o samym sobie…, ale kiedy po raz pierwszy w życiu tworzy rymy dla samego siebie, działa magia i w końcu pies odnajduje kochające Panie. Ten ostatni fragment jest autentyczny! Pies Remik istnieje naprawdę i został zabrany ze schroniska przez autorkę książki.

Proza przetyka się w tej książce z wierszami układanymi przez pieska, bardzo różnorodnymi stylistycznie: prześmiesznymi rymowankami, jak ta o ratlerku:
„Rozmarzył się pies ratlerek:
chciałbym piękny mieć sweterek,
z czystej wełny, cały w paski,
z kieszeniami na kiełbaski”

Czy też dotyczące psich trosk:

„Gdy zachoruje pies,
rozpoznasz to szybko po zbyt ciepłym nosie.
nie złapie piłeczki, nie skoczy przez tęczę,
a psie pchełki na nim też będą nie w sosie”,

lub też całkiem sentymentalne:

„Do księżyca szczeknę sobie,
Wszechświat psi mym „hau” ozdobię
I zamerdam swym ogonem
Tam, gdzie gwiazdy rozświetlone,
Tam, gdzie Wielki Wóz, a przed nim
Biegnie zaprzęg psów podniebnych.”

Autorka pyszczkiem Remika przemyca wiele mądrych stwierdzeń dotyczących zwierząt. Remik już na początku książki mówi: „futrom mówimy wrr!”. A także, że każdy pies potrzebuje domu, w którym zostanie otulony miłością, bo jest wspaniały takim, jakim się urodził i jak wygląda. Psy, jak i koty, są obdarzone i uczuciami, i emocjami (tęsknią i umieją się nawet uśmiechać i płakać)! To bezbronne stworzenia, które całkowicie zależne są od naszego traktowania i zamierzeń.

Kolejne psie przygody można poznać w tomie „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu”. W tej części bohaterami są Budzeł i Śpiocheł, psy różne jak dzień i noc. Obydwa są adoptowane ze schroniska przez szczęśliwą rodzinę i tworzą parę najlepszych przyjaciół. Kiedy Budzeł traci węch, oba psy wybierają się w podróż w świat na jego poszukiwania… Więcej tej fascynującej i pełnej przygód historii Wam nie zdradzimy, ale możemy powiedzieć, że również w tej książce proza przeplata się z poezją i pełna jest ciepłego humoru. Obfituje w wiele zabawnych i pomysłowych skojarzeń słownych związanych z psią tematyką, genialnych metafor i gier językowych. Na przykład, Budzeł i Śpiocheł, zanim trafią do tytułowego Psierocińca, prowadzonego przez panią Dogmarę Merdalską, mieszkają w Szczekocinie u podnóża Gór Psowich.

Te książki mają w sobie czar, który sprawia, że z przyjemnością czytają je zarówno dorośli dzieciom, jak i same dzieci. Ujmujące, wzruszające i trzymające w napięciu perypetie psiaków zawierają w sobie ogromny przekaz edukacyjny. Sprawiają, że książek nie odłoży się, zanim nie pojawi się w nich ostatnia strona! Duża w tym zasługa również wspaniałych, skrzących się humorem i kolorami ilustracji.

Tematyka dobrego traktowania zwierząt jest przewodnia w „Psierocińcu”, ale zwierzęce przenośnie sięgają o wiele dalej i dotyczą akceptacji, nadziei, wybaczania, uczuć… Zwracają uwagę na to, jak traktowane są zwierzęta, ale przede wszystkim uczą empatii, altruizmu i wrażliwości.

Olga Kubiak-Skwarek/bzikkulturalny.pl

Psierociniec

Psierociniec; Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu

Agata Widzowska
Ilustracje: Małgorzata Pietralik, Nika Jaworowska – Duchlińska
Wydawnictwo Wilga/ Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz