„Hachiko. Pies, który czekał” – recenzja książki

Spodziewałam się po tej książce opowieści o Japonii. Na podstawie ilustracji na okładce nie potrafiłam wywnioskować, jakich czasów może dotyczyć. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że to opowieść Japonii z początków XX wieku, o czasach, w których żył pewien profesor i bardzo wyjątkowy pies.

Profesora poznajemy, kiedy rano wyjeżdża do pracy. Ten dzień ma sporo zmienić w jego rodzinie, ponieważ po południu mężczyzna ma na dworcu odebrać przesyłkę. W skrzyni czeka na niego pies rasy akita, który ma być prezentem dla jego córki. Kiedy szczeniak trafia w końcu do domu profesora Ueno, jest zmarznięty i wycieńczony. Mężczyzna otacza go czułą opieką, dzięki temu pies szybko nabiera sił i już niedługo wyruszy ze swoim opiekunem na pierwszy spacer.

Tak zaczęła się wielka przyjaźń psa i profesora, bo choć pies miał być prezentem dla jego córki, to Hachiko (bo takie imię dostał szczeniak) za swojego pana uważał profesora Ueno. Każdego dnia rano pies odprowadzał mężczyznę na stację kolejową, następnie sam wracał do domu, a o godzinie siedemnastej przychodził tam ponownie, żeby go odebrać. Tak przez ponad rok wyglądał każdy dzień. Niestety ich szczęście nie miało trwać długo, pewnego dnia profesor wyjechał do pracy, ale już z niej nie wrócił. Zmarł nagle podczas wykładu. Hachiko nie mógł się z tym pogodzić, był psem, nie wiedział i nie rozumiał tego, że jego pan nigdy już nie przyjedzie, dlatego codziennie o siedemnastej pojawiał się na stacji Shibuya Te spacery wkrótce miały się skończyć, bo żona profesora oddała go pod opiekę mieszkających na wsi krewnych profesora. Nie byli oni jednak dla Hachiko dobrzy, bili go i nie pozwalali swobodnie biegać. Wkrótce pies uciekł i po długiej podróży dotarł na stację Shibuya. Tam przez dziesięć kolejnych lat czekał na swojego pana…

Nie znałam historii Hachiko, choć wielokrotnie słyszałam opowieści o wiernych czworonogach, które czekały na opiekunów nawet po ich śmierci. Historia z Japonii pozornie niewiele się od nich różni, bo schemat tych opowieści zawsze jest podobny. W przypadku Hachiko bardzo zaskoczyło mnie przywiązanie Japończyków do tego wiernego psa. Jeszcze za życia postawili wiernemu psu pomnik. Rzeźba nie przetrwała II wojny światowej, ale została odbudowana i przypomina o Hachiko kolejnym pokoleniom.

Ta książka to piękna opowieść o miłości, wierności i przyjaźni. Każda strona wzrusza i zachwyca. Zachwycają również ilustracje autorstwa Zuzanny Celej, piękne grafiki wspaniale nawiązują do tradycyjnej japońskiej sztuki. Doskonale wpasowują się również w klimat tej pięknej opowieści. Historii o wiernym, czekającym psie. Historii, którą znać powinien każdy człowiek.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Hachico

Hachiko. Pies, który czekał

Lluis Prats
il. Zuzanna Celej
przeł. Agnieszka Pohl
wyd. Zaklęty Papier, 2017

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz