Książki na Dzień Dziecka poleca Kalina Cyz

Od kilku lat w okolicach Dnia Dziecka zabieram się do pisania tekstu o najlepszym prezencie, jaki można dać własnemu dziecku. Może to już nieco nudne, ale ja naprawdę uważam, że nie ma nic lepszego od książki – tak na Dzień Dziecka, jak i na każdą inną okazję. Zatem dziś będzie o książkach, które 1 czerwca ofiaruję moim dzieciom, dzieciom moich przyjaciół i przyjaciołom moich dzieci. Książki na Dzień Dziecka.

„moja POLSKA” Katarzyna Sołtyk, ilustracje Elżbieta Moyski; Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018.

Moja polska

Dziesiątki powodów naszej narodowej dumy opisano i zilustrowano w tej książce w sposób, który wzrusza, buduje, bawi i uczy – tak dzieci, jak i rodziców. Od symboli narodowych po współczesną sztukę poprzez język, stolicę, zabytki, historię, tradycję, folklor i kulturę. Ale i to nie wszystko. Jak Polska długa i szeroka, tak i na kartach tej lektury nie brakuje różnorodności – dzieci dowiedzą się o Bieliku i o Prince Polo; o polskich himalaistach i Dywizjonie 303; o Janowie Podlaskim i noblistach z Polski; o złocie z Bałtyku i Robercie Lewandowskim. Słowem: kogo i czego tu nie ma. Ogromne brawa dla autorki za jej niezależny, obiektywny patriotyzm. Opisuje bowiem tak Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, jak i Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego, Czesława Miłosza i Lecha Wałęsę. Informacje są rzeczowe, nie za długie, atrakcyjnie zilustrowane, a w dodatku tak różne, że nie sposób się tą książką znudzić. „Ręka do góry, kto jest dumny z tego, że jest Polakiem!” – pisze we wstępie autorka książki, a ja – autorka recenzji, piszę jedną ręką, bo drugą trzymam właśnie w górze.

„Camping jak z bajki. Toskania” tekst A. Hajdukiewicz i K. Kozłowska, ilustracje Sylwia Doli Doliszna, Wydawnictwo CampRest, Bielsko-Biała 2018.

camping

Kiedy już swoje poznacie, możecie poznawać cudze. Książka świetnie sprawdzi się w podróży, a czy znacie lepszy kierunek podróży niż… Toskania? Ilustrowana, tekturowa i całkiem odjazdowa przygoda na włoskim campingu. Trening spostrzegawczości i pierwsza lekcja języka włoskiego, a także spora dawka humoru, to w skrócie najlepszy opis tej uroczej książki. Choć ilustrowanych tekturzaków mamy na rynku wydawniczym sporo, ten z pewnością wyróżnia się niebanalną kreską i kolorystyką. Dla wszystkich małych fanów podróży. Gorąco polecam.

„Wielka Księga Ssaków” Yumal Zommer, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018.

Wielka księga ssakó

„Co to są ssaki? Ssaki to zwierzęta, które mają włosy. Jedne są łagodne, inne – krwiożercze. Bywają niebezpieczne, przebiegłe, ale zawsze – dzikie!” Po takim wstępie wiemy już, że to nie będzie kolejny album ze zwierzakami dla przyszłych weterynarzy. To arcyciekawy i niebywale dowcipny wielki (nie tylko formatem!) katalog ssaków. Wśród nich będą: naczelne, parzystokopytne, gryzonie, nietoperze, drapieżne, szczerbaki, torbacze, ale też ssaki epoki lodowcowej i te zagrożone. Narrację wspierają zadania, jak choćby szukanie tropów zwierząt, o których czytamy. A czytamy o lisach, które mają podobno „słuch absolutny”; pawianach, co sypiają na siedząco; o leniwcach, co jeden obiad trawią nawet przez miesiąc i o hienie, co bardzo dba o swoją fryzurę na grzbiecie. Wierzę, że z takiej lektury dzieci uczą się nie tylko o zwierzętach, ale przede wszystkim uczą się miłości do nich, i szacunku. Polecam ofiarować razem z pierwszą częścią tej serii, czyli „Wielką Księgą Robali”.

„Kajtek nie umie fruwać! Historia małego miłośnika książek”, Jennifer Berne, ilustracje Keith Bendis; Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa.

kajtek1

Kajtek co prawda nie jest ssakiem, co nie znaczy, że nie stanie się on nam bliższy niż niejeden człowiek. Kajtek to ptak – szpak, a nawet szpaczek, jak pieszczotliwie nazywa go autorka. Kajtek ma liczną rodzinę. Wyobraźcie sobie, że ma ponad 67 tysięcy kuzynów! I wszyscy oni coś odkrywają – jak to ptaki. Odkrywają robale, trawę, błoto czy wodę, a Kajtek? On odkrywa książki i zakochuje się w nich bez reszty. Oni uczą się polować na muszki, robaczki i mrówki, a Kajtek? On uczy się czytać. I kiedy nadchodzi dzień (nomen omen był to 1 czerwca), w którym ptaszki uczą się latać, Kajtek spędza czas w bibliotece. Co się stanie, gdy nadejdzie pora odlotu do ciepłych krajów? Czy „szpaczek dziwaczek” nauczy się jednak fruwać? Czy jego wiedza na coś mu się przyda i najważniejsze, czy powiedzenie, że „najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie” dotyczy też ptaków? Bardzo mądra i wzruszająca książka dla wszystkich, którzy kochają… książki.

„Teatr z Lassem i Mają. Cztery sztuki do wystawienia na scenie” Martin Widmark, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018.

lassemaja_teatr_420pxrgb

Można powiedzieć, że Lasse i Maja znów zmieniają miejsce stałego pobytu. Z kart książek rewelacyjnej serii o biurze detektywistycznym powędrowali już do kina, ale jak widać, szklany ekran to dla tej dwójki wciąż za mało. Przyszła pora na teatr, a „Teatr z Lassem i Mają” to gotowe adaptacje czterech tajemnic: diamentów, miłości, orkiestry i pociągu. Zanim jednak aktorzy dostaną rozpisany na role tekst, dowiedzą się co nieco o scenie, o aktorach, reżyserach, kostiumografach, a nawet suflerach. Co więcej, nie zabraknie podstawowych teatralnych terminów i przesądów. Każdą ze sztuk poprzedza dokładny spis występujących osób oraz lista niezbędnych kostiumów i rekwizytów. W samym tekście dokładne didaskalia pomagają układać dramaturgicznie przebieg przedstawienia. A gdzie je można wystawić? Myślę, że i w szkole, i w domu, w domu kultury czy teatrze – niekoniecznie amatorskim. Albo na wakacjach! Koniecznie jednak wspólnie z dzieckiem. Teatr bowiem to magia, a doświadczana wspólnie, zostaje we wspomnieniach na całe życie. Zatem teatralną przygodę czas zacząć.

„Sto porad dla nieśmiałych” Eva Susso, ilustracje Benjamin Chaud, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018.

sto porad

Oto Rolf Cossu. Rolf mieszka ze swoją dystyngowaną rodziną w Paryżu, ma nieco denerwującą siostrę, niemłodego psa Dédé i ekscentryczną, zapominającą o bożym świecie babcię Klarę. Tata Gaston spełnia wszystkie możliwe do spełnienia potrzeby (vel zachcianki) swoich dzieci, zapraszając je na poważne rozmowy w bibliotece przy kominku. Oto chłopiec, któremu zdawać by się mogło, niczego nie brakuje… Ale czy jest tak naprawdę?

Cudowny chłopiec z bogatej francuskiej rodziny okazuje się niezbyt zgrabnym na wuefie, niezbyt ogarniętym na matematyce, totalnie nieśmiałym dzieckiem, o którym tak pięknie pisze Eva Susso! Historia Rolfa, czy też Errolfa, to zabawna opowieść o tym, że słabości i wady miewamy wszyscy, „że są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić”, jak śpiewa w jednej z moich ulubionych piosenek Stanisław Soyka. Wątek z Ofelią też zdaje się być poważniejszy niż li tylko miłosny. Ojciec dziewczynki ma na imię Ahmed, co pozwala nam domyślać się, że może korzenie genealogiczne tej rodziny są w zupełnie innej niż francuska ziemi. I to piękne, potrzebne, podskórne. Czy Rolf pozna Ofelię? Czy Ofelia pozna się na Rolfie? Przeczytajcie z dziećmi koniecznie. A ilustracje Chauda, choć czarno-białe, są REWELACYJNE! Nie tylko dla nieśmiałych. Polecam gorąco.

Z najlepszymi życzeniami dla każdego Dziecka,
Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz