„Weronika i zombie” – recenzja książki

Często mówi się, że młodzież jest zła, że interesuje się jedynie komputerami. Najczęściej młodym zarzuca się przede wszystkim to, że nie czytają książek. Bohaterka powieści Marcina Szczygielskiego miłośniczką literatury również nie jest.

Weronika ma prawie czternaście lat, w jej życiu trwa rewolucja. Jej rodzice niedawno się rozwiedli i dziewczyna z mamą opuszcza Poznań. Przeprowadzka do Warszawy niezbyt ją cieszy, bo dołączy do zgranej klasy, która uczy się razem od sześciu lat. Trochę się tego obawia. Jednak nawet w najgorszych koszmarach nie mogła przewidzieć tego, co w nowej szkole na nią czeka. Weronika staje się ofiarą. Na cel wzięła ją klasowa gwiazda Roksana. Dziewczyna robi wszystko, żeby utrudnić życie Weronice. Nauczyciele zdają się tego nie widzieć. Szkoła jest duża, nikt nie zwraca nawet specjalnie uwagi na nieobecności uczniów, więc akty przemocy również uchodzą ich uwadze. Nie zauważa tego nawet mama Weroniki, która w tej szkole uczy polskiego. Kobieta próbuje poradzić sobie w nowej rzeczywistości i chce koniecznie wykazać się w nowej pracy. Dlatego umykają jej kłopoty córki, a kiedy w końcu udaje się je dostrzec jest już trochę za późno.

Wsparciem dla Weroniki okazuje się sąsiad. Pana Jana poznaje podczas spaceru, mężczyzna podobnie jak ona, jest obiektem drwin. Może dlatego dziewczyna obdarza go zaufaniem? Starszy pan dużo z nią rozmawia, udziela jej rad i… pozwala odkryć talent! Bo Weronika jest mistrzynią opowiadania historii, dziewczyna ma niesamowitą wyobraźnię i wymyśla fantastyczne historie, których bohaterkami są jej rzekome ciotki. Pan Jan nakłoni Weronikę do tego, żeby zaczęła pisać. Ze staruszkiem wiąże się jeszcze jedna historia. Weronika, chcąc zdobyć album dla kolegi, który jej się podoba, pisze do wydawnictwa wzruszający list. Opisuje w nim sytuację pana Jana. Niestety bardzo ją ubarwia i ściąga na staruszka opiekę społeczną. Jakie to wszystko będzie miało dla Weroniki i jej bliskich? O tym można przeczytać w najnowszej książce Marcina Szczygielskiego.

Będąc nastolatką uwielbiałam takie książki. Mądre, naturalne, bliskie rzeczywistości. Postać Weroniki skupia w sobie problemy młodych ludzi. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie w niej swoje zmartwienia albo zmartwienia swoich przyjaciół. Rozwód rodziców, ponowny związek jednego z nich, przyrodnie rodzeństwo, kłopoty w szkole, zawód miłosny i niechęć ze strony rówieśników. Sporo, prawda? W przypadku Weroniki jeden kłopot pociąga za sobą następny, aż do momentu, kiedy dziewczyna z niczym nie może sobie poradzić. Wtedy chce się zemścić na wszystkich, którzy ją skrzywdzili lub skrzywdzić próbowało.

Książka Marcina Szczygielskiego jest bardzo mocno osadzona w rzeczywistości. Tej książce po prostu się wierzy, a z Weroniką czytelnik szybko się identyfikuje. Czy ta powieść może zmienić świat? Na pewno pomoże dzieciom podobnym do Weroniki, a tych, których podobne problemy (na szczęście) nie spotkały wyczuli na kłopoty innych. Takie właśnie powinny być książki, zwłaszcza te dla młodych czytelników.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska

Ocena 5

weronika i zombie

„Weronika i zombie”

Marcin Szczygielski

Instytut Wydawniczy Latarnik, 2018

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz