„Ciotka Zgryzotka” – recenzja książki

Nie przeczytałam żadnej książki z cyklu „Jeżycjada”. Raz próbowałam, ale nie dałam rady. Nie przekonało mnie do niej nawet to, że od urodzenia mieszkałam w Poznaniu, czyli w tym samym mieście, co uwielbiana przez wielu rodzina Borejków. Znam dużo osób, które „Jeżycjadę” kochają miłością wielką, osób, które niecierpliwie czekają na kolejny tom. Znam osoby, które z sympatii do książek Małgorzaty Musierowicz przyjechały do Poznania na studia i zostały w tym mieście na zawsze. Jednak żadnej z nich nie udało się przekonać mnie do przeczytania choćby jednego tomu poznańskiej sagi. Teraz przeczytałam…

„Ciotka Zgryzotka” to dwudziesty drugi tom przygód rodziny Borejków. Pierwszy ukazał się w latach siedemdziesiątych XX wieku, więc łatwo policzyć, że Borejkowie są z czytelnikami od ponad czterdziestu lat. Na czym polega ich fenomen? Inteligencka rodzina mieszkająca w pięknej kamienicy, której członkowie mówią piękną i poprawną polszczyzną może wzbudzać zachwyt. Taką rodzinę wielu chciałoby mieć. Spotykać się z nimi przy wspólnym stole, chodzić na spacery, czytać książki i rozmawiać o mniej i bardziej przyziemnych sprawach. Brzmi pięknie, prawda? Jednak czytając tę książkę cały czas zastanawiałam się, czy takie rodziny naprawdę są i czy w istnienie takiej rodziny ktoś dziś uwierzy. Bo choć wszyscy są dla siebie życzliwi, nie szczędzą wzajemnej pomocy, to jednocześnie pojawia się przyszły ojciec, który zamiast opiekować się mającą za chwilę urodzić żoną, jedzie kręcić film o zabytkowym kościele. Są przyszli małżonkowie, którzy mając dostatecznie dużo czasu na zorganizowanie uroczystości ślubnej, zrzucają wszystko na mieszkającą za granicą matkę panny młodej. Rodzina Borejków nie daje się jednak wyprowadzić z równowagi i każdą sytuację przyjmuje ze stoickim spokojem. Trudy życia codziennego próbują okrasić humorem i łacińskimi sentencjami, które potrafią doskonale dopasować do takiej sytuacji. Rodzina niemal idealna, niestety mało rzeczywista.

Najbardziej w „Ciotce Zgryzotce” drażniły mnie maile wymieniane między członkami rodziny. Były za długie, zbyt kwieciście napisane, absolutnie nierzeczywiste. Trudno mi uwierzyć, że ktoś może wymieniać między sobą takie wiadomości. Sama historia, to po prostu saga rodzinna, lektura dla tych, którzy mają ochotę na lekką i przyjemną książkę, którzy od literatury nie oczekują niczego poza przyjemnością. Choć i tu opisy są zbyt rozbudowane, za dużo tu słów, za mało treści. O współczesnych nastolatkach, studentach, młodych małżeństwach i rodzinach „Ciotka Zgryzotka” mówi niewiele, bo od prawdziwego życia jest bardzo daleka. Pytanie czy wielbiciele tej serii tego oczekują? Jeśli nie, to ta książka na pewno ich zachwyci.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 3

Ciotka zgryzotka

Ciotka Zgryzotka

Małgorzata Musierowicz
Akapit Press, 2018

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz