„Mały atlas motyli” Ewy i Pawła Pawlaków – recenzja książki

Pamiętam dokładnie, jakby to było wczoraj. Oglądam z córkami „Mały atlas ptaków” i mówię: „A co by było, gdyby w ten sam sposób przedstawić motyle”. Uśmiechnęłyśmy się do siebie, a Bogna powiedziała: „Spełnione marzenie”. I oto jest… „Mały atlas motyli”, który spełnił marzenie – myślę, że nie tylko moje i moich córek.

Mały atlas motyli

„Mały atlas motyli” Ewy i Pawła Pawlaków, Nasza Księgarnia, Warszawa 2018, to drugi po wspomnianym „ Małym atlasie ptaków”, zjawiskowy elementarz przyrodniczy. Na świecie żyje obecnie ponad 150 tysięcy gatunków motyli, a ponad 3 tysiące w Polsce. Atlas, o którym mowa, nie bez powodu nazywa się „małym” i znajdziemy w nim przedstawicieli tylko 20 gatunków, ale sposób, w jaki zostały one sportretowane nie powoduje niedosytu. Jest absolutnie genialny kolaż z tkanin, są fotografie, akwarele, modele z liści i patyków oraz rysunki Hani, które w moim matczynym sercu mają miejsce szczególne (a zorzynek rzeżuchwiec to już najszczególniejsze!).

Każda rozkładówka to jeden motyl. Pierwsza przysiadła na Pawlakowych ilustracjach rusałka pawik, dalej: osadnik egeria, rusałka admirał o duszy włóczykija, latolistek cytrynek, co podobno nawet pachnie cytryną; zmrocznik przytuliak, plamiec agreściak o pseudonimie ćma sroczka, przestrojnik trawnik, co lubi latać nawet w deszczu; kraśnik sześcioplamek – kuzyn kraśnika pięcioplamka, bardzo rzadko spotykany niepylak apollo, rusałka ceik, paź królowej, cała rodzina bielinków, modraszki, piórolotek, wspomniany już zorzynek rzeżuchwiec (oj, moi studenci będą sobie na tej nazwie „języki łamali” już za chwilę); jest mieniak tęczowiec, co choć piękny niesłychanie, ma u mnie minus za to, że zjada zwierzęce kupy; jest dostojka latonia o perłowych skrzydełkach, rusałka kratkowiec, czerwończyki oraz przylepek nakropek. Jeden piękniejszy od drugiego, ale co najważniejsze – każdy wolny, co oznacza, że rysowane były w naturze, w locie, z fotografii, z… miłości! Krótkie, czasem bardzo dowcipne opisy, duży format, wspaniałe kolory. To absolutny książkowy „must have” tej jesieni!

ps. Podobno motyle wymyślają bajki i opowiadają je potem kwiatom. A może po przeczytaniu tego atlasu i my poznamy mowę motyli? Zima przed nami długa… Kto się skusi na motyle bajanie?

Polecam z całego serca,
Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz