„Basia i lato pod psem” – recenzja

Basi raczej nie trzeba przedstawiać ani zaangażowanym w czytanie rodzicom, ani dzieciom, którym ci rodzice czytają. Nawet jeśli w domu macie samych chłopców, idę o zakład, że choć raz ta bohaterka wpadła w wasze ręce. Nam zdarzyło się już kilkukrotnie czytać o perypetiach Basi.

Tym razem Basia już trochę podrosła i przychodzi w swojej pierwszej powieścią dla ciut starszych czytelników, najlepiej takich, którzy sami będą mogli przeczytać jej historię. Ewidentnie sprzyja temu sposób wydania książki, z dużą, ułatwiającą czytanie czcionką. Choć nie wątpię, że także i ciut młodsi fani Basi odnajdą w tej książce wiele przyjemności, słuchając jej w wersji odcinkowej czytanej na dobranoc przez rodziców.

To, co mnie pewnie najbardziej urzekło w książce pt. „Basia i lato pod psem” to nieodparte wrażenie, że to historia o mnie – mimo iż pochodzę z mniej licznej rodziny i nigdy nie byłam na wakacjach pod namiotem. Jednak do dziś pamiętam, jak bardzo chciałam mieć psa i jak bardzo fascynowały mnie wszystkie czworonogi, będące w posiadaniu bliższej i dalszej rodziny czy przyjaciół. Wydaje mi się, że temat poruszony w tej powieści będzie aktualny dla dzieci obu płci, jednak nie ma się co czarować, że zdecydowanie odbiorcą tej książki będą dziewczynki, którym łatwiej będzie się identyfikować się z bohaterką.

Autorki książki w sposób zrozumiały i racjonalny podchodzą do tematu posiadania czworonoga, co może się okazać bardzo pomocne dla wszystkich rodziców zamierzających odmówić swoim dzieciom posiadanie zwierzaka w domu. Dodatkowo książka dotyka też trudnego problemu porzucania zwierząt i znęcania się nad nimi.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to muszę przyznać, że tytuł powieści jest niezwykle adekwatny do jej treści. Już po nim wiemy, czego możemy się spodziewać w tej książce. Jest lato i Basia wraz z rodziną szykuje się na wyjazd pod namiot nad morze. Wszyscy przygotowani w progach startowych czekają na sygnał taty, który wreszcie dostanie urlop w pracy. Niestety, Basia nie wydaje się być zachwycona pomysłem wyjazdu, bo miała zupełnie inne plany. Przede wszystkim to Basia chciałaby mieć psa, własnego! Na nic się zdają racjonalne argumenty mamy, chciałaby i już… Ale skoro na razie nie może, to chciałaby spędzić całe lato z Paszczakiem. Tymczasem Paszczak wraz z swoją właścicielką pojechali na wieś, a ona musi jechać tak bardzo daleko od nich. Pojawia się jednak iskierka nadziei, że nie będą to najgorsze wakacje w jej życiu. Bo tam, gdzie się wybierają, mają być psy, i to ponoć nie jeden… Zatem może wcale nie będzie tak źle?

Jakie przygody czekają Basię i jej rodzinę podczas wyjazdu? I czy będą to dla nich udane wakacje? Tego dowiecie się z książki. Ja mogę zapewnić, że przygód nie zabraknie i na pewno nie będziecie się nudzić, czytając tę książkę swoim dzieciom, a tym bardziej one nie będą narzekać na nudę, śledząc perypetie Basi w nowej odsłonie.

Paulina Porczyńska

BasiaLatopodpsem_info (002)

Basia i lato pod psem

Zofia Stanecka
il. Marianna Oklejak
wyd. Egmont, 2018
wiek: 6+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz