„Isadora Moon i zimowe czary” – recenzja książki

Isadora Moon to wampirkoelfka. Mieszka wraz z rodzicami, młodszą siostrą i ukochanym Różowym Królikiem w pięknym domku z ogrodem. Pewnego dnia bohaterka, na skutek różnych okoliczności, czuje się bardzo samotna. Tak bardzo, że postanawia ulepić bałwana dla towarzystwa.

Krok po kroku, z wielką miłością, tworzy śniegową postać, a że to opowieść pełna magii, bałwan po chwili zaczyna się ruszać. Isadora bardzo szybko zaprzyjaźnia się z sympatyczną postacią, zapraszając ją do swojego pokoju. Przyjaciele wymyślają nowe zabawy, czas płynie szybko, a śniegowy bałwan zaczyna się topić. Jak Isadora pomoże bałwankowi? Co zrobi, by go nie stracić? Kto mieszka w dalekiej zimowej krainie i w jaki sposób pomoże dziewczynce?

Nie znałam dotychczas Isadory Moon, a jak się okazuje, to już piąta książka wydana na polskim rynku przez Wydawnictwo Akapit-Press.

„Isadora Moon i zimowe czary” to opowieść kipiąca fantazją i magią. Pełno w niej tajemniczych postaci, nietoperzy, szklanych kul, różdżek i czarów. Tata wampir, mama elfka, ciocia Śnieżynka, czyli zwariowana rodzinka, która chętnie spędza ze sobą czas wymyślając coraz ciekawsze zajęcia. Książka zabawna i wciągająca. Czyta się ją szybko, jednym tchem, gdyż wartka akcja nie pozwala na oderwanie się od niej chociażby na moment.

Mały zgrabny format w czarno-różowej szacie graficznej, obiecująca okładka, to zapowiedź wspaniałej przygody ze zwariowanymi bohaterami. Jednocześnie treść zwraca uwagę na rodzinne więzi bohaterów; członkowie rodziny Isadory wspólnie spędzają czas, razem rozwiązują problemy, pocieszają się i smucą. Mama wysłuchuje problemów córki, a tata aktywnie uczestniczy we wszystkim. Książkę kończą „odjazdowe pomysły na wspólne spędzanie czasu”, a więc przepisy do wspólnego kucharzenia oraz wykonane „własnymi rękami” zimowe ozdoby. Czyli kolejny pomysł na to, by robić coś razem.

W książce intryguje szata graficzna, której autorką jest pisarka – Harriet Muncaster. Jej czarno-różowe barwy niosą skojarzenie z bohaterami. Wampir i elfka to przecież czerń i róż. Subtelne wyważenie obu charakterów powoduje, że tata wampir, mimo, że powinien budzić grozę, w towarzystwie swojej różowej małżonki budzi sympatię i wywołuje uśmiech na twarzy małego czytelnika.

Polecam serdecznie! Zabawna i lekka, a jednocześnie mądra to lektura, do wspólnego czytania i wspólnych eksperymentów kulinarnych i plastycznych.

Iwona Pietrucha
Ocena: 5

Isadora Moon i zimowe czary

Isadora Moon i zimowe czary

tekst i il. Harriet Muncaster
przeł. Iwona Żółtowska
wyd. Akapit-Press. 2018
wiek: 5+
Patronat Portalu Qlturka

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz