„Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Idą Święta” – recenzja książki

Mogłoby się wydawać, że Boże Narodzenie powinien lubić każdy. Przecież to piękny czas, który chętnie spędzamy w gronie rodziny, w cieniu choinki i przy blasku świec. To czas, kiedy można na chwilę zwolnić, zająć się czytaniem albo porozmawiać z bliskimi. Zanim jednak to nastąpi, trzeba wszystko przygotować i wtedy o radości z Bożego Narodzenia łatwo zapomnieć.

Warto więc zachować równowagę i pamiętać o tym, żeby nie przesadzać ani z przygotowaniami do świąt, ani z ich negowaniem. W takiej atmosferze rozgrywa się akcja najnowszego tomu przygód Emi i jej przyjaciół z Tajnego Klubu. Dzieci powoli wchodzą w okres przedświątecznych przygotowań. Pogoda, jak to w Polsce, niezbyt zimowa. Śnieg na razie nie przykrył ulic, ale wieczory są coraz krótsze i coraz bardziej przygnębiające. Klub nie ma nawet szansy się spotkać, cały czas pada deszcz, więc nikomu nie chce się wychodzić z domu. Na szczęście do akcji wkraczają rodzice. Pewnego wieczoru mama Flo i tata Franka odwiedzają mamę Emi. Przychodzą oczywiście ze swoimi dziećmi, więc (w niepełnym gronie) następuje nieformalne spotkanie Klubu. Wszyscy, którzy tego dnia pojawili się w domu Emi, rozmawiają tylko o jednym. O Bożym Narodzeniu. Dorośli martwią się czekającymi ich obowiązkami, dzieci cieszą prezentami, które już niedługo znajdą pod choinką. Starszym towarzyszy więc pewne przerażenie, młodszym wielka radość. Czy to wszystko można jakoś połączyć? Czy jedni i drudzy będą mogli cieszyć się świętami? Tak! Wystarczy nowa tajna misja. Jej nazwa „Święta na luzie” mówi wszystko, ale czy uda się to zrealizować? Jeśli zajmie się tym Tajny Klub Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka, wszystko jest możliwe. Dla nich nie ma żadnych ograniczeń. Oni chcą, mogą i potrafić pomóc rodzicom w organizacji świąt wyjątkowych. Bez wielkiego sprzątania i gotowania, za to z własnoręcznie zrobionymi ozdobami i samodzielnie przygotowanymi potrawami. Bez niepotrzebnych nerwów, bez krzyków i kłótni, za to z uśmiechem na ustach. Czy to w ogóle możliwe?

Emi i jej przyjaciele udowadniają, że tak. Tym samym dają dobry przykład małym czytelnikom. Może i oni, zainspirowani przygodami książkowych bohaterów, spróbują zainicjować podobną akcję we własnym domu. W książce znajdą przepisy i porady, które w realizacji tego celu pomogą. Jest przepis na pierniki i jabłka pod kruszonką. Są porady dotyczące pakowania prezentów i robienia ozdób, które można zawiesić w domu. Korzystając z zawartych w książce wskazówek, można naprawdę zacząć cieszyć się świętami. Warto więc przeczytać ją jeszcze przed Bożym Narodzeniem i choć na chwilę zwolnić. Najpierw pochylając się nad dobrą książką, czyli kolejnym tomem przygód Emi! Ten powinien spodobać się każdemu, bo jest w nim to, za co czytelnicy Emi pokochali. Humor, kreatywność, szalone przygody i bohaterowie podobni do czytelników. A skoro im udało się zorganizować „Święta na luzie”, to i czytelnikom się uda!

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

emi

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Idą Święta

Agnieszka Mieloch
il. Magdalena Babińska
wyd. Wilga, 2018
wiek 6+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz