„Pomelo rośnie” – recenzja

Wielu z was pewnie kojarzy różowego słonia Pomelo, który w swoich książeczkach bierze na warsztat uczucia, kształty czy też kolory i czasami przez niewyobrażalną liczbę stron wprowadza dzieci w ich świat. Ja muszę przyznać, że to nie jest mój ulubiony książkowy bohater, którego rozumiem i lubię. Ale jak się już niejednokrotnie przekonałam, moje zdanie niekoniecznie ma decydujących głos w wyborze naszych wieczornych lektur.

I tak po raz kolejny sięgnęliśmy po Pomelo. Tym razem, aby poznać jego przygodę z dorastaniem. I muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Choć Pomelo nadal filozofuje, to jego przemyślenia wzniosły się na wyższy poziom i sama byłam ciekawa, czym będzie się chciał z nami podzielić na kolejnych stronach. A do tego jeszcze słusznej wielkości format i hipnotyzujące (jak dla mnie) ilustracje. Tej książki nie można nie lubić. Zresztą ten słonik ma w sobie coś, co przyciąga dzieci niczym magnez, także przygotujcie się, że ta książka to nie jest historia na jeden wieczór.

W najnowszej książce od wydawnictwa Zakamarki, Pomelo zauważa, że nie jest już taki mały, jak truskawki, kamyk czy mrówka. Urósł. Odkrycie z początku przepełnia słonika mnóstwem energii, którą natychmiast chciałby przekuć na działanie. Jednak w jego głowie zaczynają kiełkować wątpliwości, czy aby nie stało się to za szybko. Czy przypadkiem nie ominął etapu bycia średnim, czy nie urośnie za duży i czy najpierw powinien urosnąć w środku, czy na zewnątrz. Czy dorastanie wpłynie na jego kolor, np. swój słodki róż zamieni na szarość słoni. Boi się też, że przerośnie swoich przyjaciół i czy dorastanie nie oznacza utraty czegoś. Pytań, które stawia przed sobą Pomelo jest wiele, mnie samej pewnie połowa z nich nigdy nie przyszłaby do głowy.

Jest to wspaniała książka do podjęcia rozmowy z dziećmi na temat zmian, jakie z wiekiem w nich zachodzą, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Książka ta pokazuje też, że wszystkie pytania są właściwe, tylko czasem trzeba pogłowić się nad odpowiedzią, a czasem pogodzić się z tym, że na idealną odpowiedź trzeba dłużej poczekać.

Pomelo na końcu książki ma poczucie, że jest już wystarczająco duży na wielką przygodę. I właśnie z takim poczuciem zasnęły też moje dzieci, kiedy po raz pierwszy przeczytaliśmy „Pomelo rośnie”. Ja zdecydowanie jestem gotowa na kolejną przygodę z Pomelo, bo ta skradła moje serce.

Paulina Porczyńska

pomelo rośnie

Pomelo rośnie

Ramona Bădescu
il. Benjamin Chaud
przeł. Katarzyna Skalska
wyd. Zakamarki, 2018
wiek: 3+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz