„Zatruty spinner” – recenzja książki

Nie będę ukrywać, że moda na kryminały nieco mnie męczy. Może to dlatego, że nie jestem wielką fanką tego gatunku, a do tak zwanych modnych książek podchodzę ze sporą rezerwą. Mimo to chętnie czytam kryminały i książki detektywistyczne adresowane do dzieci. Dlaczego? Bo podoba mi się to, że pozwalają czytelnikom stać się niemal współuczestnikami akcji, a do tego oferują coś więcej, niż tylko przyjemność płynącą z czytania.

Czytając te książki, dzieci mogą próbować samodzielnie rozwiązać zagadki, z którymi zmagają się literaccy bohaterowie. Zapewne dlatego młodzi czytelnicy tak bardzo je lubią. A wydawnictwa tego typu książki chętnie wydają.

Niedawno nową serię zainaugurowało Wydawnictwo Bajka. „Feralne Biuro Śledcze” to historia dość nietypowa. Na tle innych książek detektywistycznych dla młodych czytelników wyróżnia się przede wszystkim tym, że jej bohaterami nie są dzieci, ale dorośli. Bliskie dzieciom jest jednak miejsce akcji. Detektywi z „Feralnego Biura Śledczego” trafiają do szkoły. Nie będą się tam jednak uczyć, czeka na nich zagadka do rozwiązania. O pomoc poprosił dyrektor szkoły. Mężczyzna nie ma łatwego życia. Szkoła ma problemy finansowe, brakuje podstawowych środków czystości i rzeczy niezbędnych do prowadzenia lekcji. Jakby tego było mało, w szkole wybuchła epidemia. Choroba jest bardzo tajemnicza, nikt nie wie, co mogło ją wywołać. Koszty jej leczenia są bardzo wysokie, a pokrywa je szkoła. To znaczy pokryła. Dla jednego ucznia. Na leczenie pozostałych dyrektor nie ma pieniędzy. Dlatego prosi o pomoc detektywów, a ci zaczynają węszyć… I wszystko wskazuje na to, że coś wspólnego z całą sprawą mogą mieć spinnery.

Jak ta cała historia się skończy, zdradzić nie mogę. Mogę jednak zachęcić do przeczytania książki. A przeczytać ją warto, bo jest to opowieść detektywistyczna bardzo nietypowa. Napisał ją znany, ale bardzo strzegący swojej prywatności, szwedzki pisarz – czy na pewno? Próżno szukać jego innych książek. Można więc podejrzewać, że Bajka wciąga czytelnika w kolejną grę i ten musi odgadnąć nie tylko, kto jest odpowiedzialny za epidemię, ale również kto jest autorem całej historii. Pewne jest to, kto stworzył ilustracje. Odpowiedzialna za nie jest Zosia Dzierżawska, miłośniczka krwawych kryminałów i ostrych ołówków. Jej ilustracje na pewno są ostre i wyraziste i dlatego świetnie pasują do tej historii. Historii niebanalnej, pełnej zaskakujących zwrotów akcji i z oryginalnym zakończeniem. O to ostatnie muszą zadbać czytelnicy, bo detektywom zabrakło czasu na uzupełnienie akt sprawy. Wypełnią je więc dzieci, które będą śledzić losy bohaterów „Zatrutego spinnera”. To świetna okazja do przeżycia całej historii na nowo. Gwarantuję, że ta książka czytana nawet po raz drugi na pewno się nie znudzi.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

biuro sledcze

Zatruty spinner

Seria: Feralne Biuro Śledcze
Sven Jonsson
ilustracje Zosia Dzierżawska
Wydawnictwo Bajka, 2019

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz