Wiosenne porządki, czyli książkowe propozycje Kaliny Cyz

Do napisania tego tekstu zbierałam się już od dłuższego czasu – i to z kilku powodów. Najważniejszym są chyba maile od zaprzyjaźnionych czytelników, którzy piszą, że im moich tekstów brakuje; że nie wiedzą, co kupić; żeby im coś doradzić, napisać i podesłać. To bardzo miłe. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak za tę sympatię odwzajemnić się tekstem, który jest trochę jak tytułowe „wiosenne porządki”.

Zebrałam bowiem tutaj te tytuły, o których nie zdążyłam napisać wcześniej. To przede wszystkim książki, które czytaliśmy podczas ferii, ale nie tylko. I, które polecam przeczytać jeszcze teraz, bo już za chwilę zrobi się ciepło, zielono i pachnąco. Długie popołudnia i wieczory z książką zamienimy na spacery, wędrówki, wypady i wycieczki. Choć, tak sobie myślę, te książki na wycieczce sprawdzą się równie doskonale. Zatem – w kontekście nadchodzącej wiosny, albo zupełnie bez kontekstu, polecam:

Dla maluszka

Dwie urocze tekturowe książeczki z serii blisko natury: „Moja mała myszka” i „Moja mała kaczuszka”, Britty Teckentrup, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2019.

ekoseriank

Choć nie są to arcydzieła literackie, ilustracje też nie zawojują rynku publikacji dla dzieci, to jest w tych propozycjach coś, co je absolutnie wyróżnia. Oto mamy przed sobą książeczki dla najmłodszych wykonane na kartonie w 100% z recyklingu i drukowane ekologicznymi farbami. Ich jakość zadowoli nawet najbardziej wymagających – mają zaokrąglone rogi, są dobrze sklejone i bardzo miłe w dotyku. To są niby kompletnie poboczne kwestie, ale nie, jeśli się ma w domu potencjalnego czytelnika w takim „targecie”, to są to sprawy najwyższej wagi! Moja Olga uwielbia te książeczki. Czasem każe je sobie czytać, czasem pozwala opowiadać. Czasem szukamy elementów na obrazku, nazywamy kolory, bawimy się z myszką w chowanego, a z kaczuszkami udajemy na drzemkę. Rozmawiamy też przy okazji o ekologii, oszczędzaniu papieru podczas rysowania i zwierzętach. Gorąco z Olgunią polecamy.

„Raz, dwa, trzy, zaśnij Ty!”, Dorota Kassjanowicz, ilustracje: Gosia Herba, Wydawnictwo Znak emotikon, Kraków 2018.

Raz dwa trzy

Ta książka to nasze zimowe odkrycie. Egzemplarz mamy z dedykacją od Autorki, z życzeniem „samych pięknych snów”. Piękne to życzenie, co wieczór marzę o tym, by się moim córkom spełniło (szybciej niż później!!!), ale gdy tylko zaczynamy czytać, sen od nas odchodzi… Może to dlatego, że uwielbiamy poezję, a tej dla dzieci w moim odczuciu jest wciąż za mało. „Raz, dwa, trzy…” to tomik niezwykły. Pierwsza sposobność nauki liczenia, zabawnego porządkowania świata, ale przede wszystkim to zbiór słów magicznych, układających się w (bez)senną wyliczankę. „Bezsenność we dwoje, cudowna niesenność”, jak śpiewał Andrzej Zaucha, to słowa doskonale oddające to, co dzieje się z moim dzieckiem, gdy czytamy Kassjanowicz. Nasz ukochany wiersz to „Cztery…”. Znamy go na pamięć. Ja zaczynam: „Cztery sny miałam”. Olga: „w piewszym piewałam”. Ja: „aż strach”. Olga: „W dugim gadałam”. Ja: „Na wspak”. Olga: „W cecim tykałam”. Razem: „tik-tak”… i zaśmiewamy się do łez, próbując coraz szybciej. I ja się pytam: jak po tym spać??? Urocze, mądre, dowcipne, pogodne, zalotne, chwytliwe, dziecinne, niewinne, proste, zapadające w pamięć i serce, myśli i dusze. Wierzę, a mam to sprawdzone na starszej córce, że dzieci, którym się czyta poezję, są wrażliwe, mają niezwykłe językowe porównania i głowy otwarte na literaturę piękną. Dorota Kassjanowicz tak pisze dla dzieci, że stają się one wrażliwe; że mimo młodego wieku uczą się rymować i bawić słowami. Bezcenne!
Ps. Choć raz jeszcze z całą stanowczością podkreślam, że po tej lekturze dzieci nie zasypiają.

Dla przedszkolaka

„Tutaj jesteśmy. Wskazówki dla Mieszkańca Planety Ziemia”, Oliver Jeffers, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2018.

tu jesteśmy

Mam ogromny sentyment do książek dla dzieci, które pojawiają się na świecie razem… z dziećmi autorów. Sama napisałam takich kilka i wiem, że nie ma lepszej inspiracji. Oliver Jeffers tę książkę napisał właśnie dla swojego synka, Harlanda, w ciągu dwóch pierwszych miesięcy jego życia. Opisał tam wszystko, co jego zdaniem pomoże malcowi zrozumieć świat. Opisał to prosto, zwięźle, ale niezwykle ciekawie i zabawnie. Jest tam układ słoneczny, a więc różne planety i oczywiście słońce. Jest tam jedna zupełnie wyjątkowa planeta – Ziemia, na której żyjemy. Jeffers opowiada o lądzie (że czasem jest na nim zimno, spiczasto, gorąco, pagórkowato, płasko, sucho, czy mokro) i morzu (och, czego tu nie ma w tej morskiej głębinie…), o niebie, gwiazdach, atmosferze, stratosferze i innych wcale niełatwych sprawach. Opowiada też o człowieku – o tym, czego potrzebuje do życia i jak w wielkim skrócie wygląda (również w środku). Opowiada, że ludzie się od siebie bardzo różnią; podobnie jak zwierzęta, ale to nie powód do złego traktowania. Jest też o dniu i nocy, o względności czasu i bezwarunkowej konieczności kierowania się w życiu szacunkiem, rozwagą i tolerancją. Wyjątkowa pozycja. Polecam gorąco.

„Nie mrugaj!”, tekst: Amy Krouse Rosenthal, ilustracje: David Roberts, Wydawnictwo Kinderkulka, Warszawa 2018.

 Nie mrugaj

Książeczka-zabaweczka. Tym razem pozycja anty-dobranockowa. „Nie chcesz iść spać? Nie mrugaj” – taką propozycję składają czytelnikowi autorzy. I od tego momentu wciągają go w zabawny dyskurs obrony przed snem. A co jest największym wrogiem snu? ZABAWA!!! I ta książka jest zabawna, ale nade wszystko jest angażująca. Oto sowa (hm… niby patrzysz na nią i śpisz, ale gdzie tam!) składa małemu czytelnikowi propozycję: nie musisz iść spać, ale nie wolno ci mrugać. Za każde mrugnięcie przewracasz kartkę w książce. Zatem: nie mrugaj! Czytając tę recenzję, można się w tym ćwiczyć. Nie mrugaj, bo ani mrugniesz, a będziesz na końcu książki. Książki, która jest fantastyczną zabawą, a dla dzieci mniej wprawnych w czytaniu, dowodem, że czytanie może być atrakcyjne, śmieszne i wciągające. Co więcej, że literatura wcale nie musi niczego uczyć (choć może), ale bywa, że jest po prostu rewelacyjną rozrywką!

Dla starszaka

„Wielki dzień Małej Króliczki” Swapna Haddow, ilustracje Alison Friend, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2019.

wielki dzień małej króliczki

Ta opowieść zaczyna się zupełnie zwyczajnie. Oto Mała Króliczka nie ma się z kim bawić, czyli nuda – jak zwykła mawiać czasem moja młodsza córka. Ja dodaję wtedy błogosławiona nuda, bo uważam, że nuda bywa dla dzieci ogromnie inspirująca. Zazwyczaj z poczucia nudy biorą się najbardziej kreatywne zabawy (lub zajęcia) moich dzieci. W przypadku naszej bohaterki jest dokładnie tak samo. Mała Króliczka przyjmuje zaproszenie swojego dziadka – Wielkiego Królika i spędza z nim czas. Ale nie na beztroskiej zabawie. Dziadek ma sporo pracy, jak mówi, a wnuczka obiecuje mu pomóc. Tego dnia Króliczka odkrywa, że pomaganie, bezinteresowność i dobroć dla drugiego, to coś, co uszczęśliwia i sprawia, że czujemy się lepiej niż podczas najlepszej nawet zabawy. Nie ma znaczenia, czy pomagamy starszym, jak Babcia Jeżowa; chorym, jak Wiewiórka; osobom w potrzebie, jak Kret, czy zapracowanym, jak pan Orzesznica. Dając siebie innym, dostajemy dwa razy tyle. To niby truizm, ale fajnie, by dzieci go poznały. Urocza książeczka, pięknie wydana i ilustrowana. Duży druk i strony pełne ilustracji pozwalają na samodzielną lekturę małym czytelnikom. Wiosna, wiosna w Wildze!!!

„Figiel i Psikus. Burzliwe życie chochlików” Wojciech Widłak, ilustracje Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Figiel i psikus

Z Figlem i Psikusem zaprzyjaźniamy się „od pierwszego wejrzenia”. Spojrzenie na okładkę i już wiadomo z kim mamy do czynienia. Nasz wesoły duet zna się od dawna, jak pisze Pan Kuleczka – o, przepraszam Autor „Pana Kuleczki”, o, przepraszam Autor „Figla i Psikusa”: „Było to tak…” Oto Figiel chodził po domu w poczuciu, że nic mu ostatnio nie wychodzi. Wtem rozległo się pukanie do drzwi, a w nich stanął stoi nowy sąsiad – Psikus. Od tej pory chochliki są nierozłączne. Razem pieką biszkopty – o, przepraszam: tartę na słono; razem biorą udział w konkursie dobrego humoru, razem przygotowują eliksir i wspierają się w codziennych czynnościach. Książkę czyta się jednym tchem, jest zabawna i bardzo optymistyczna. Mam nadzieję, że Figiel i Psikus będą dla mojej Olgi tym, kim Żwirek i Muchomorek byli dla mnie. Gorąco polecam.

Tekst okropnie się już rozrósł, więc o lekturach dla jeszcze starszych napiszę osobno. Wypatrujcie, Drodzy Rodzice, bo są tam nie lada wspaniałości. Do zobaczenia wkrótce!

Kalina Cyz

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz