„Kominiarz na święta” – recenzja książki

Kominiarz kojarzy się nam raczej z „brudną robotą”, a jeśli już spotykamy go gdzieś na ulicy – z przesądami. Któż bowiem dziś nie łapie się na jego widok za guzik? Czy wiecie, że żyje gdzieś taki tajemniczy kominiarz, którego nie ma w swoim rejestrze żaden Związek Zawodowy Kominiarzy Polskich? Nikt go nie zna, nikt nie wie, jak wygląda, jednak „co roku jedna rodzina otwiera swoje drzwi przed Panem Kominiarzem i nie spodziewa się, że dostanie znacznie więcej niż tylko kalendarz na następny rok”. A jednak…

Jest taka książka, piękna opowieść w świątecznym klimacie, autorstwa Madleny Szeligi, która mówi, że jest inaczej. Że kominiarz potrafi sprawić, iż święta stają się bardziej magiczne i bardziej dosłowne. Bo przecież święta to nie tylko przystrojona drogimi ozdobami choinka, wysprzątany i wystrojony dom, symbolicznie martwe, dodatkowe nakrycie na stole i perfekcyjne potrawy. Święta to bliscy przy rodzinnym stole, te same od lat wspólnie śpiewane kolędy, cukierki na złotych wstążeczkach dyndające na choince, ulubiony smak wyczekiwanych cały rok potraw, wspomnienia.

Bohaterem książki „Kominiarz na święta” jest mały chłopiec. W jego domu przygotowania do świąt toczą się raczej smutno. Bo tata będzie z nimi tylko przez ekran komputera, nie poczuje choinki, nie posmakuje potraw i zapachu świątecznego domu. Bo mama smutno snuje się po kuchni i nic jej nie wychodzi, a nakrycie dla „niespodziewanego wędrowca” przytłacza, bo boleśnie przypomina o nieobecności ukochanej osoby. Słoik z grzybami nie pozwala się otworzyć, nie cieszy ulubiona kolęda… Ten smutek słyszy i czuje przez drzwi Tajemniczy Pan Kominiarz. Więc naciska dzwonek… Lecz nikt mu nie otwiera, bo przecież w tym domu nikt nikogo się na święta nie spodziewa.

Skąd tajemniczy Kominiarz tyle wie o samotnej mamie i jej synu? Dlaczego mama nie wyrzuca obcego z domu? Dlaczego kluski z makiem są najważniejsze? I dlaczego „niespodziewani wędrowcy” w Wigilię chodzą stadami? Dlaczego? Zajrzyjcie do książki, zapraszam.

Przepiękna to opowieść. Bardzo magiczna, przejmująca smutkiem, ale dająca nadzieję, że w rodzinie siła, a święta to okazja, by, spędzić je razem. Bo nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli tylko bardzo się chce. Nikt tego dnia nie powinien być sam, a my powinniśmy czerpać siłę z tradycji. Bo święta to „uczucie w żołądku, takie jakby ktoś grał na bębnie melodię, która zawsze akompaniuje oczekiwaniu”.

Książkę wydała spółka: Wydawnictwa Gereon i Aromat Słowa. Duży format, urocza graficznie okładka i dobry gatunkowo papier są dodatkowymi atutami tej niebanalnej publikacji. Mądry i subtelny tekst okrasza przecudnej urody szata graficzna autorstwa Katarzyny Zalewskiej. Utrzymane w zimowej aranżacji ilustracje są proste, skromne, ale niezwykle zintegrowane z tekstem.

Dodatkowym plusem jest ich kolorystyka, bardzo kojarząca się z zimą i melancholią opowieści.

Autorka obiecuje, że nastąpi ciąg dalszy historii, co jest bardzo dobrą informacją. Polecam tę piękną opowieść, ale nie warto czekać do Świąt.

Iwona Pietrucha
cena 5

kominiarz na święta

Kominiarz na Święta

Madlena Szeliga
il. Katarzyna Zalewska
wyd. Aromat Słowa
wiek: 5+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz