„Listy od Feliksa” – recenzja kolejnych tomów z serii

„Najlepsze na świecie Listy od Feliksa” oraz „Feliks u dzieci na krańcach świata” to kontynuacja serii o podróżującym i piszącym listy do swojej przyjaciółki Zosi, króliku Feliksie. Ci, którzy czytali już choćby jedną z książeczek z serii, nie będą zaskoczeni pomysłem, natomiast ci, którzy jeszcze nie czytali, muszą choć raz sięgnąć po dowolną z książek o tym niezwykłym podróżniku. Dlaczego? Chociażby dlatego, że to fantastyczna, wciągająca w interakcję publikacja, która dla niejednego dziecka może być jedyną okazją, aby zobaczyć prawdziwy, „odręcznie” napisany list.

W tych książkach, podobnie jak w poprzednich, zaczynamy od zarysowania fabuły, jak i dlaczego Feliks wyrusza w podróż, a następnie wraz z Zosią i kolejnymi kopertami odkrywamy jego przygody i destynacje, w których się znalazł.

W przypadku części „Feliks u dzieci na krańcach świta” była to dla nas – dla mnie i dla starszego syna, niesamowita podróż, do zróżnicowanych i odległych zakątków, gdzie życie dzieci znacząco różni się od polskiej rzeczywistości. Mój syn uwielbia poznawać nowe kraje i panujące w nich zwyczaje. Ma bardzo otwartą głowę na różnorodność – zarówno kulturową, jak i „wizualną” – i właśnie takie książki pozwalają utrzymać ten stan, mam nadzieję, jak najdłużej, a jeszcze lepiej – na zawsze. Jest to ogromnie ważne, aby otwierać dzieci na inność, pokazywać, że świat to coś więcej niż nasza ulica, przedszkole czy miasto i że nie każdy wygląda i mówi tak samo, że występujące między ludźmi różnice nie determinują, iż ktoś jest lepszy czy ważniejszy.
Książka „Feliks u dzieci na krańcach świata” idealnie wpisuje się w ten nurt, daje wiele możliwości poznawczych oraz tematów do późniejszych rozmów. W tej historii przenosimy się razem z Feliksem gdzieś na północne Koło Podbiegunowe, na afrykańską Saharę, do Afryki Południowej, Nowej Zelandii, USA i Izraela.

W kolejnej części, czyli w „Najlepszych na świecie listach od Feliksa”, autorzy skupili się bardziej na ciekawostkach turystycznych, aby zachęcić dzieci do podróży. W moim odczuciu książka może okazać się niebywałą pomocą dla rodziców, którzy pragną pokazać, że podróżowanie to coś więcej niż hotel z basenem, plaża i plac zabaw. Można odwiedzać ciekawe budowle czy też monumenty przyrody – i to wcale nie musi być nudne. Bardzo często z takimi miejscami związane się ciekawe opowieści, jak z zamkiem Draculi w Rumunii, pałacem Tadż Mahal w Indiach czy Murem Chińskim. Feliksowi w tym tomie udaje się również zaliczyć podróż frachtowcem na Oceanie Spokojnym, zobaczyć piramidy w Meksyku oraz odpocząć na słonecznej Florydzie.

Reasumując – dzięki tym książkom mamy okazję zaszczepić w dzieciach żyłkę podróżnika i otworzyć je na różnorodność. Dodatkowo forma listów stanowi fantastyczny element niespodzianki i ekscytacji, co tym razem przykuło uwagę małego obieżyświata. Przyznam się, że nie czytaliśmy pierwszych 3 części królikowych przygód, ale po lekturze ostatnich tomów zdecydowanie mamy to w planach!

Paulina Porczyńska

Listy feliksa

Najlepsze na świecie Listy od Feliksa
Feliks u dzieci na krańcach świata

Annette Langen
wyd. Mamika, 2018
wiek: 5+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz