„Nie ma to jak sąsiedzi” – recenzja książki

Pokaźnych rozmiarów kamienica z żółtą elewacją otwiera swoje drzwi i zaprasza do odwiedzin w mieszkaniach poszczególnych bohaterów. Nietuzinkowi to bohaterowie. I sąsiedzi jednocześnie, którzy dzielnie się wspierają i wzajemnie uzupełniają. Ta kamienica nad kanałkiem jest o tyle specyficzna, że jej mieszkańcy co rusz zmieniają swoje lokale. Raz na parterze, innym razem na piętrze, na strychu czy w mansardzie. Chwilę mieszkają, spełniają swoje zadania i znów się przeprowadzają. Nie od dziś wiadomo, że dobrze mieć sąsiada… A jeśli jeszcze ci sąsiedzi są tacy specyficzni…

Pewnie jest gdzieś taka kamienica nad kanałkiem, ale zapewne nie mieszkają w niej tacy bohaterowie. Dzięcioł Przestronny, który spędza całe dnie na dbaniu o meble i wyszukiwaniu w nich nieproszonych gości. Stuka i wierci, a gdy już się napracuje, zwalnia lokum, by mogły się do niego wprowadzić Strusie Cierpliwe. Te z kolei z lubością chowają głowy w sterty naprodukowanych przez poprzednich lokatorów wiórów, by ostatecznie je spałaszować. Szybko, bo już następny chętny czeka pod drzwiami, by snuć marzenia w pustym mieszkaniu. I następny, któremu największą przyjemność sprawia „pławienie się pod prysznicem”. A kiedy już Słoń zaleje mieszkanie, na pomoc przychodzi kolejny sąsiad, by w swoich dwóch garbach zgromadzić wylaną wodę i uratować pokoje przed zniszczeniem. Zostawia jednak jakiś ślad swojej obecności, by mogły wykorzystać go inne morskie stworzenia. Nasi bohaterowie nie zawsze są pozytywni – Gęś Łyżwiarka i Paw Próżny to duet, który nigdy się nie nudzi i ciągle wyszukuje jakichś okazji do sprzeczek. Mamy wśród mieszkańców postacie związane ze słowem pisanym. Pchła Zrozpaczona gryzie, „bo inaczej nie może”, a potem przeprasza po literacku. Z jej twórczości z przyjemnością korzysta Mól Książkowy. Żyrafa Osobna to urodzona reporterka, a Sowa Nocna dużo czyta. Jest jeszcze rodzina Królików Niezliczonych, których do ciągłych przeprowadzek zmusza nieustanny wzrost populacji. Jest pesymista Suseł Śpioch i niesamowicie powolny Żółw. Są również postacie zagadkowe: Kogut Konsjerż i Smok Nieistniejący.
Dlaczego te dwie ostatnie postacie są takie zagadkowe? Skąd wiemy, że Smok pomieszkuje w kamienicy? Co robią mieszkańcy w mroźne wieczory? Co ma wspólnego ślizgawka z kanałkiem i kto nie bierze udziału w podwórkowych harcach? Zapraszam do lektury książki Agnieszki Taborskiej, pt. „Nie ma to jak sąsiedzi”.

Lektura to wyśmienita, pełna literackich osobowości ukrytych pod postaciami zwierząt. Cała gama wad i zalet, przyzwyczajeń i pasji. Każdy sąsiad jest inny, mniej lub bardziej sympatyczny, każdy jednak pomocny i życzliwy dla drugich. To opowieść o tym, że ważna jest różnorodność i indywidualność, że trzeba je akceptować, a różne charaktery nie zwalniają od umiejętności życia we wspólnocie.
Książkę wydało Wydawnictwo Debit. Ubrało ją w twardą okładkę i dobry gatunkowo papier. Zgrabny kwadratowy format umożliwia wygodne operowanie lekturą. Z twórczością ilustratorki, Aleksandry Gołębiowskiej, zetknęłam się po raz pierwszy przy okazji książki „Kot na medal” i dziś mogę stwierdzić, że cechuje ją charakterystyczny i rozpoznawalny styl. Wszak to ilustratorka i designerka, laureatka międzynarodowych konkursów na plakat. Szata graficzna jest zachwycająca: prosta kreska i świetnie dobrane barwy. Większość kartek można by po prostu wyjąć i oprawić w ramki, jak plakat właśnie.

Bardzo polecam książkę Agnieszki Taborskiej, szczególnie dla czytelnika w starszym wieku przedszkolnym. I oceniam ją bardzo wysoko. Rozwija wyobraźnię, śmieszy i prowokuje do rozmów. Na takie fajne, wspólne czytanie.

Iwona Pietrucha
ocena 5

nie ma to

Nie ma to jak sąsiedzi

Agnieszka Taborska
il. Aleksandra Gołębiowska
wyd. Debit, 2019
wiek 6+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz