„Oskar. Głodny jednorożec” – recenzja książki

Oskar jest ciągle głodny. Zjadł już wszystko, co było do zjedzenia, łącznie ze swoim domem. I teraz ma problem, bo nie dość, że nadal jest ciągle głodny, to jeszcze musi poszukać sobie nowego miejsca do zamieszkania. Niestety to problem, bo wszystko, co Oskar spotka na swojej drodze, a co nadawałoby się do zamieszkania, zaraz zaczyna pałaszować. Nadgryza chatkę z piernika i denerwuje tym samym jej właścicielkę; piracki statek tonie pod wpływem jego łakomstwa; nie lubią go baśniowe wróżki, bo ponadgryzał im muchomory, zepsuł smoczą prywatkę, zjadając instalację i wreszcie zrujnował most, co ostatecznie okazało się jego „szczęściem w nieszczęściu”.

Nasz bohater to głodomór i psuja, ale zaręczam, że pokochają go wszystkie dzieci. Bo Oskar jest różowy, ma tęczowy ogon i grzywę i jest… jednorożcem. I nieważne, że wszystko nadgryza, liże i smakuje. Ważne, że przecież jednorożec to ukochany przyjaciel wszystkich dziewczynek na świecie (a może nie tylko dziewczynek). Oskar w tej bajce ostatecznie trafia do zamku księżniczki Oli, a ona….

No właśnie. I tu już ciiiii… Nic więcej nie zdradzę, tylko zaproszę do lektury książki Lou Carter, „Oskar. Głodny jednorożec”.
Zabawna i magiczna opowieść, w której, po raz pierwszy, bardziej zachwyca mnie szata graficzna niż treść. Jakie cudowne są te ilustracje. Bardzo realistyczne i pełne ekspresji. Chatka z piernika jak prawdziwa, muchomorki, choć nadgryzione, iście bajkowe, a stół w zamku księżniczki Oli tak wiarygodny, że aż się chce wyciągnąć rękę po znajdujące się na nim smakołyki. Ma się wrażenie, że gdy tonie statek piracki, czytelnik idzie na dno wraz z nim, a księżyc zaglądający przez okno świeci prawdziwym blaskiem.

To bajka dla dzieci kochających jednorożce ponad wszystko. Bohater wcale nie jest taki cukierkowy, jak się nam zawsze kojarzy: chrupie, mlaszcze i puszcza bąki, a mimo to uwielbiają go i trolle, i dzieci.

Niewielka ilość tekstu (ciekawym zabiegiem są dygresje w nawiasach), bajkowe ilustracje, takie właśnie z opowieści o jednorożcach, dobry gatunkowo papier, twarda i kolorowa okładka oraz duży format – wszystko składa się na sympatyczną lekturę dla maluchów. Książka ujrzała światło dzienne dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa.

Polecam! Zabawna i bardzo ładnie wydana publikacja, która gwarantuje sympatycznie spędzony czas na wspólnym czytaniu.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Oskar głodny jednorożec

Oskar. Głodny jednorożec

Lou Carter
il. Nikki Dyson
przeł. Barbara Supeł
wyd. Zielona Sowa, 2019
wiek 4+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz