„U fryzjera” – recenzja książki

Chmurrra Burrra! Tajemniczo to brzmi, prawda? No właśnie, zaintrygowana więc faktem, że jakieś nowe wydawnictwo pojawiło się na literackiej mapie Polski, a ja jeszcze o tym nie wiem, wstukałam nazwę w wyszukiwarkę i… niespodzianka.

To nie wydawnictwo, choć w swojej ofercie ma również książki. To kreatywne mamy, które obserwując świat swoich dorastających pociech, wpadły na pomysł, by produkować dla nich ubranka z nadrukami tworzonymi przez znanych polskich ilustratorów. Ubranka, a później także książki. I to jest strzał w dziesiątkę!

Miałam już przyjemność trzymać w dłoniach przecudnej urody publikację „Kto odwiedził Muchomorka?”. Teraz zachwycam się kolejną propozycją. I nie jest to zachwyt bezpodstawny.

„U fryzjera” bowiem to kolejny dowód na to, że wspaniałe mamy miały świetny pomysł.

Mały czytelnik odwiedza salon fryzjerski i nawet jeśli nie wie, jaki rodzaj fryzury wybrać, po lekturze tej zabawnej, wierszowanej historyjki będzie lepiej wyedukowany niż po kursie fryzjerskim. Tapir czy trwała? Jeżyk czy kołtun? Kok czy lok? Warkocz grzecznej panienki czy burza małego łobuza? Dredy czy koński ogon? A może jeszcze co innego?

Niewielkich rozmiarów książka (trochę większa niż tradycyjny zeszyt szkolny) zawiera niewielką ilość tekstu okraszoną ilustracjami, które niezwykle sugestywnie oddziałują na wyobraźnię małego czytelnika. Tekst można by potraktować jako dłuższy wiersz, to faktycznie szata graficzna wiedzie prym w książce. A jest naprawdę zabawna i nawet nie macie pojęcia, jakie skojarzenia mogą przywołać poszczególne uczesania. Gdyby strony z ilustracjami oprawić w ramki, to zapewniam, że mogły by być świetną dekoracją dziecięcego pokoju (choć zdecydowanie nie polecam takiego książkowego barbarzyństwa!).

Autorką książki, zarówno tekstu, jak i ilustracji, jest Aleksandra Cieślak. Wyklejkę zdobią dodatkowo drobne ryciny fryzur wraz z nazwami tworzącymi wyliczankę. Tekst zawiera trudne wyrażenia, które są wytłumaczone na dole stron.

Polecam serdecznie! Nie tylko „gwiazdom piaskownicy”, które chcą, by współtowarzysze zabaw „pobledli z zazdrości” na widok „nowego imydżu”. Do czytania i zachwycania się, bo naprawdę warto rzucić okiem (i dłużej się zatrzymać!) na ten swoisty katalog fryzur.

Iwona Pietrucha
ocena 5

U fryzjera

U fryzjera

tekst i il. Aleksandra Cieślak
wyd. Chmurrra Burrra, 2018
wiek 2+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz