Jazda bez trzymanki z Sylvią Bishop – rozmowa

Sylvia Bishop – pisze dla dzieci, ale jej książki bawią też dorosłych. Wyobraźnia tej pisarki nie zna granic. Tak jak wyobraźnia dzieci. Przekonajcie się o tym sami!

Sylvia, powiedz nam, która z twoich książek została wydana jako pierwsza i o czym opowiadała.

Moja pierwsza książka to „Słoń Eriki”. W dniu swoich dziesiątych urodzin Erika znajduje przed drzwiami do domu Słonia. Cała ta historia jest tak naprawdę o tym, jak próbują być razem, co wszyscy dookoła chcą im uniemożliwić. Jest to również książka o problemach w odnalezieniu się w nieznanym miejscu, gdy jest się zdanym tylko na siebie. Ludzie często mnie pytają, czy Erika jest wzorowana na mnie, ale prawda jest taka, że ja jestem Słoniem!

słoń

Ale dlaczego spośród tylu istniejących zwierząt wybrałaś akurat słonia?!

Pomysł pojawił się całkiem niespodziewanie wraz z SMS-em od mojego przyjaciela Dylana. Musicie wiedzieć, że piję dużo herbaty i za każdym razem, kiedy wyświadczam Dylanowi przysługę, robi dla mnie właśnie filiżankę herbaty. Pewnego razu przysługa była tak wielka, że Dylan, by wyrazić swą wdzięczność, obiecał mi całego słonia ozdobionego herbacianymi girlandami. Mieszkałam wtedy przy małej ulicy, gdzie potrzebne jest specjalne pozwolenie, nawet gdy chcesz zaparkować auto, więc wizja znalezienia słonia przed moimi drzwiami bardzo mnie rozbawiła. Tak się to właśnie zaczęło. Uświadomiłam sobie, że istnienie wielkiego słonia, który stara się nie rzucać w oczy w małym miasteczku, może stać się początkiem nieskończonej liczby zabawnych sytuacji.

Mam nadzieję, że w przyszłości dostaniesz mnóstwo podobnych SMS-ów, choć odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nie potrzebujesz żadnych inspiracji, by napisać świetną książkę. Chciałabym zapytać Cię teraz o „Pannę Jones i Książkowe Emporium”, kolejną opowieść, tym razem o małej dziewczynce, która została znaleziona w… może po prostu opowiedz nam tę historię.

Dziewczynka ta zostaje znaleziona w księgarni, w szafie na rzeczy znalezione, stąd jej imię: Znajda. Właściciele księgarni przygarniają dziewczynkę. Znajda nie potrafi jeszcze czytać, z czego jednak jej nowa rodzina nie zdaje sobie sprawy, bo dziewczynka jest zbyt mała i przestraszona, by się do tego przyznać. Właściwa historia zaczyna się sześć lat później, kiedy Znajda wprawdzie wciąż nie potrafi czytać, ale okazuje się za to niezwykle czujnym obserwatorem.

panna jones

Na początku powieści odbywa się loteria, której towarzyszą ogromne emocje. Nagrodą jest bowiem Książkowe Emporium Montgomery’ego – największa księgarnia na świecie. Kiedy rodzina Jonesów wygrywa w konkursie, zdaje się, że los będzie im już sprzyjać. Emporium wpada jednak w duże kłopoty i rodzina zostaje mimowolnie wciągnięta w cały bałagan z nimi związany. Te problemy musi jakoś rozwiązać właśnie Znajda z pomocą księgarnianego kota o imieniu Gunther.

Szczerze mówiąc, cała ta książka była dla mnie w dużej mierze pretekstem do opisania mojej wizji Książkowego Emporium. Jest to wielka, zmechanizowana księgarnia z setkami pomieszczeń urządzonych na ogromnych kołach, które wystarczy przyciągnąć za pomocą specjalnych dźwigni. Wystrój każdej z tych sal jest dopasowany do tematyki książek, które się w niej znajdują… Uwielbiałam wyobrażać sobie to wszystko!

Na mnie też ta zmechanizowana księgarnia zrobiła duże wrażenie. Ten pomysł można by z powodzeniem przenieść do filmu. Miałaś już jakieś propozycje od producentów filmowych dotyczące tej książki?

Na razie nie! Mam agenta filmowego odpowiedzialnego za prowadzenie takich rozmów, więc sama się tym w zasadzie nie zajmowałam. Jestem szczęściarą, bo mam też wspaniałego managera, który zajmuje się wszystkimi moimi kontraktami, więc o nich też nie myślę – mogę po prostu zaszyć się w domu i pisać.

Jednak bardzo chciałabym, żeby powstał film na podstawie „Panny Jones i Książkowego Emporium”. Mogłabym wtedy uczestniczyć w przesłuchaniach i wybrać najlepszego kandydata do roli Gunthera…

Nie mogę doczekać się takiego filmu… Sylvia, twoja kolejna książka – „Tajemnica nocnego pociągu” – to historia Max, dziewczynki, która podróżuje pociągiem po całej Europie. Ta postać chyba kogoś mi przypomina… Zgadnij kogo!

Ha, ha, ha! Właściwie najpierw rozpoczęłam pisanie tej książki, a dopiero potem wybrałam się w podróż koleją, do której mnie zainspirowała, nie na odwrót. Wyruszyłam w drogę, żeby lepiej opisać historię Max. Byłam zaskoczona tym, jak bardzo tęskniłam za domem, i właśnie to uczucie pomogło mi stworzyć tę postać. Niestety stacja kolejowa w Stambule była akurat zamknięta na czas remontu i musiałam wysiąść już w Bukareszcie, ale była to mimo wszystko niesamowita podróż. Szczególnie dobrze wspominam moment, w którym obudziłam się pewnego ranka już w Rumunii i zobaczyłam otaczający mnie z każdej strony śnieg! Doświadczyłam więc na własnej skórze takich podróży i nie mogę doczekać się kolejnych okazji do kolejowego zwiedzania Europy.

Tajemnica nocnego pociągu

Szczęściara… W lipcu tego roku odwiedziłaś Polskę. Nie przyleciałaś do nas, ale przyjechałaś pociągiem do Warszawy, a następnie do Gdyni, gdzie jako gość specjalny wzięłaś udział w Międzypokoleniowym Festiwalu Literatury Dziecięcej „Ojce i dziatki”. Samolotem byłoby znacznie szybciej… Jednak nie zdecydowałaś się na lot, dlaczego?

Dobre pytanie. Ludzie często się temu dziwią. Po pierwsze podróże koleją są wspaniałe! Można oglądać mijane miejsca, czas spędzony w drodze nie jest więc stracony. Niekiedy można zatrzymać się gdzieś na noc, na przykład jadąc do Polski, zrobiłam przystanek w Berlinie. Istnieje nawet taka strona internetowa, seat61.com, która ma ułatwiać podróżowanie pociągiem. W ten sposób naprawdę można przeżyć niesamowitą przygodę!

W zeszłym roku dowiedziałam się też sporo o kryzysie klimatycznym. Właśnie z tego powodu zdecydowałam się w tym roku unikać latania samolotem. Mam to szczęście, że mogę sobie na to pozwolić, wiem, że nie dla wszystkich byłoby to możliwe. Moja rodzina mieszka w Anglii, tam też pracuję. Również resztę Europy, a nawet Afrykę, jestem w stanie zobaczyć, korzystając tylko z pociągu. Nie planuję podróżować samolotem jeszcze przez dłuższy czas!

Twoja kolejna książka nosi tytuł „Morze opowieści”. Co tu było dla ciebie inspiracją?

Pomysł na tę książkę wyszedł od mojego wydawcy, który zaproponował jej strukturę i poprosił o uzupełnienie wymyślonymi przeze mnie historiami. Bardzo spodobał mi się ten sposób pracy nad książką – jej najtrudniejsza część została wykonana za mnie, a mnie zostało to, co lubię najbardziej!

Książka składa się z trzech historii, które pewien mężczyzna opowiada swojej wnuczce. Dotyczą one jego życia. Słuchając, dziewczynka zaczyna rozumieć dziadka i jego tęsknotę za śliczną zatoczką, gdzie rozgrywają się wszystkie wydarzenia, o których mówi. Pomaga mu też odświeżyć wspomnienie o tym miejscu oraz o ludziach z jego opowieści.

Byłam zachwycona takim pomysłem na książkę. Sama mam siostrzeńców i siostrzenice, często myślę o tym, ilu rzeczy nie będą wiedzieli na temat moich rodziców czy sióstr, o tym, jak inaczej my wszyscy wyglądamy z punktu widzenia młodego pokolenia. Z radością skorzystałam więc z okazji napisania takiej książki.

morze-opowiesci-b-iext54532807 (002)

A jakie są twoje dalsze plany dotyczące pisania i pracy w drugim zawodzie, o którym jeszcze tu nie wspominałaś?

Chcę po prostu nadal pisać, ile się da! Tej jesieni w Wielkiej Brytanii została już wydana moja kolejna książka: „Trouble in New York” (”Kłopoty w Nowym Jorku” – powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa w 2020 roku – przyp. redakcji). Mam też kilka nowych pomysłów, o których jeszcze nikt nie wie… W czasie pisania zawsze mam z pięć różnych koncepcji, co skutecznie utrudnia mi dokończenie tej jednej rzeczy, nad którą akurat pracuję. Cała sztuka polega na tym, żeby na niej właśnie się skupić!

Poza pisaniem zajmuję się jeszcze kilkoma innymi rzeczami. Czasami przychodzę na uniwersytet na wykłady i tłumaczę je symultanicznie na język migowy, bo część studentów to osoby niedosłyszące lub głuche. Czasami tworzę też spektakle komediowe. Oczywiście nigdy nie mieszam tych dwóch rzeczy. Te komedie to muzyczny duet – opowiadamy widzom o ich życiu, potem improwizujemy piosenki na ich temat. Tego lata czeka mnie bardzo ekscytujący dla mnie występ w teatrze Royal Shakespeare Company.

Z Sylvią Bishop rozmawiała Anna Bukowska, fot. materiały Wydawnictwa

Sylvia Bishop (002)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz