„Na lotnisku w Zwierzaczkowie” – recenzja książki

Kiedyś ludzie podróżowali rzadziej i w swoich podróżach nie pokonywali aż tak wielkich odległości jak dziś. Dziś, bez specjalnego problemu, możemy odwiedzić każde miejsce, o którym zamarzymy. Podróżujemy często i całymi rodzinami. Dla większości osób przeszkodą nie jest nawet pojawienie się w ich życiu dzieci. Niektóre maluchy zaczynają podróżować kilka tygodni po urodzeniu.

Dla nich ciągłe zmiany miejsca pobytu są czymś zupełnie normalnym, równie normalne jest dla nich korzystanie z różnych środków transportu. Wiedzą, co dzieje się na dworcu kolejowym i jak należy zachować się na lotnisku. Są jednak dzieci, które przygodę z podróżowaniem dopiero rozpoczynają, a pierwszy lot samolotem jest dla nich tak samo ekscytujący, co przerażający. I dla takich właśnie dzieci powstała książka „Na lotnisku w Zwierzaczkowie”.

Bohaterowie tej książki to sympatyczna rodzina koali, która wybiera się w daleką podróż. Ruszają, żeby odwiedzić babcię mieszkającą półtora miliona kilometrów od ich domu, w miejscowości Koala Lumpur. Odległość znaczna, więc czekająca ich podróż musi być długa. Czas spędzony w drodze skrócić może jedynie wybranie na środek lokomocji samolotu. Małe koale nigdy wcześniej nie były na lotnisku, więc po przybyciu na miejsce wszystko bardzo je interesuje. Obserwują samoloty stojące na płycie lotniska, przyglądają się pasażerom i swoim dokumentom, które umożliwią im podróż. Patrzą na taśmę, na której przesuwają się bagaże i robią zakupy w strefie bezcłowej. Widzą i sami przechodzą kontrolę bezpieczeństwa, aż w końcu wsiadają do samolotu. Lot okazuje się równie ekscytujący. Koale jedzą duży posiłek, potem rodzice zasypiają, a dzieci zaczynają rozrabiać! Na szczęście wszyscy bezpiecznie docierają do Koala Lumpur, gdzie czeka już na nich babcia, nowe przygody i wspaniałe miejsca do poznania!

Nie jest to pierwsza książka o podróży samolotem, którą miałam okazję czytać. Jest to jednak na pewno najlepsza z tych, które do tej pory czytałam. Pobyt na lotnisku, odprawa i kolejne etapy podróży przedstawione zostały w bardzo ciekawy i, co najważniejsze, zrozumiały nawet dla najmłodszych czytelników, sposób.

Całą książkę wypełniają piękne, całostronicowe ilustracje. Pełno na nich szczegółów, które można wyszukiwać. Na nich widać, jak dużo dzieje się na lotnisku. Samo czytanie i oglądanie tej książki to doskonałe przygotowanie do pierwszej podróży samolotem. Jednak warto przeczytać ją nie tylko przy tej okazji. „Na lotnisku w Zwierzaczkowie” to po prostu świetna lektura dla małych czytelników. Doskonała do głośnego czytania w domu i przedszkolu. Jedna z tych historii, do których zawsze będzie się wracać z uśmiechem na ustach.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

W zwierzaczkowie

Na lotnisku w Zwierzaczkowie

Sharon Rentta
przeł. Małgorzata Cebo-Foniok
wyd. Amber, 2019

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz