„Brat ze słoika” – recenzja książki

Książek o rodzeństwie napisano już wiele. Próbując oswoić temat nowego członka rodziny, przeczytaliśmy ich z naszą 4-latką całkiem sporo, a na samym finiszu pojawił się „Brat ze słoika”.

Książka jest trochę inna niż wszystkie! Ma w sobie szczyptę fantazji i lekkość pióra. W tej historii nie ma ciążowego brzucha i pojawiającego się w domu wymagającego uwagi noworodka. Nie spotykamy także rodzeństwa, które buduje swoje relacje już od dłuższego czasu. Pojawia się natomiast brat ze słoika, przyniesiony do domu przez głównego bohatera (Hipolita) ze sklepiku zaprzyjaźnionego Włocha. Na drodze nieokreślonych czarów i ciepłej kąpieli w łazience pojawia się Achacy, zbliżony do niego wiekiem brat Hipolita.

Pojawienie się w domu kolejnego chłopca początkowo nie wygląda tak, jak wyobrażał to sobie Hipolit. Achacy przejął co prawda większość domowych obowiązków, z którymi do tej pory Hipolit borykał się samotnie, ale przy okazji dostał sporą dawkę uwagi rodziców i przyjaciół bohatera. Pojawia się zatem zazdrość, złość i trochę żalu. Pewnego dnia jednak coś się w ich relacji zmienia!

Jak właściwie wygląda kwestia posiadania rodzeństwa? Czy Hipolitowi lepiej było jako jedynakowi? Barwnie ilustrowana historia przedstawia prawdę o konfrontacji oczekiwań i rzeczywistości, a także o ogromnym wachlarzu dziecięcych emocji.

Plusem są zdecydowanie rysunki stworzone przez francuską ilustratorkę. Jej styl przypomina ilustracje z moich starych (często odziedziczonych po poprzednich pokoleniach) książeczek i bardzo przypadł mi do gustu.

Dla nas to po prostu urocza książka, choć nieprawdziwa w kwestii biologicznej.

Agnieszka Górecka

Brat ze słoika

Brat ze słoika

Emilie Chazerand
il. Aurelie Guillerey
przeł. Paweł Łapiński
wyd. Kinderkulka, 2019
wiek: 3+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz