„Idę do filharmonii” – recenzja książki

Dzieci rozwijają się przez wszystkie zmysły. Słuch towarzyszy im od czasu życia płodowego i warto dbać o niego od samego początku, podobnie jak o rozwój kulturalny. Sztuka potrzebna jest bowiem nie tylko dorosłym, ale i dzieciom.

Filharmonia Szczecińska po raz kolejny wyszła z inicjatywą do dzieci i zaprosiła je do świata muzyki zamkniętego na kilkunastu twardych stronach. „Idę do filharmonii” to cudowna książeczka dla najmłodszych maluchów. Oparta jest na prostych słowach dźwiękonaśladowczych i ładnych ilustracjach. Przybliża dzieciom dźwięki związane z muzyką i pobytem w filharmonii. Dziecko usłyszy w naszym głosie tupot wchodzących artystów i brzmienie skrzypiec. Książka przemyca też podstawowe zasady savoir vivre`u, jak wyłączenie telefonu, uważne słuchanie i brak pośpiechu.

„Idę do filharmonii” dodatkowo dostarcza wrażeń sensorycznych stymulując zmysł dotyku, gdyż na jej twardych stronach znajdują się różne wypukłości. Ilustracje są również oparte na kontrastach. Sprawia to, że całość jest przyjazna także dzieciom niedowidzącym. Autorką ilustracji jest Joanna Bartosik, laureatka wielu konkursów ilustratorskich. Całość postała we współpracy z Polskim Związkiem Niewidomych, Okręg Zachodniopomorski.

Ta pozycja zdecydowanie powinna znaleźć się w biblioteczce każdego malucha, a jej czytanie warto uzupełnić o wyjście do filharmonii lub na dowolny koncert przeznaczony dla młodych słuchaczy. Zabawa z dźwiękami i otaczanie się nimi łączy maluchy z dorosłymi i zdecydowanie jest przyjemna dla obu stron.

Agnieszka Górecka

Idę do filharmonii

Idę do filharmonii

Aleksandra Grzesiek
il. Joanna Bartosik
wyd. Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie
wiek: 1-3

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz