Dobranocek czar

Pamiętam. Telewizja w Polsce rozpoczęła regularne nadawanie na początku lat 50., najpierw pół godziny raz na tydzień, później dwa lub trzy dni w tygodniu program kilkugodzinny. Jak już trochę okrzepła, pomyślano o najmłodszych i 22 listopada 1958 roku po raz pierwszy w ramach cyklu „Baju, Baj” wyemitowano program z sympatycznym misiem, pod tytułem „Miś z okienka”. W tym czarującym spektaklu brał udział pluszowy miś i niezapomniany aktor sceny polskiej – pan Bronisław Pawlik (później zastąpił go Stanisław Wyszyński). Stworzyli rewelacyjną parę, która prowadziła konwersacje na temat książek dla dzieci. Na otwarcie okienka czekało się z zapartym tchem w towarzystwie kolegów i koleżanek z podwórka, bo w kamienicy był jeden telewizor, góra dwa.

Następna dobranocka to „Gąska Balbinka”. Mnie w dzieciństwie nie bardzo się podobała, ponieważ były to nieanimowane obrazki z podkładem lektora, a kumpel Balbinki, Ptyś, był mało sympatyczny, sama zaś gąska trochę zarozumiała, z tego co pamiętam. Natomiast hitem lat 60. na zawsze pozostanie bajka „Jacek i Agatka” Wandy Chotomskiej. Te dwie, wykonane chyba z piłeczek pingpongowych założonych na palec postacie, królowały niepodzielnie w salonach dobranockowych całej Polski. Ich dyskusje, problemy były wskazówką dla dzieci. W ogóle trzeba przyznać, że dobranocki tamtych czasów miały zacięcie edukacyjne.

Rosłem, traciłem powoli zainteresowanie wieczornymi programami dla dzieci, czasem rzuciło się okiem na „Bolka i Lolka”, w międzyczasie przeleciał „Żwirek i Muchomorek”, „Koziołek Matołek”, że o „Piaskowym dziadku” nie wspomnę. Aż tu zostałem ojcem i moje podejście do bajek na dobranoc zmieniło się diametralnie. Znów zacząłem je oglądać. Może trudno w to uwierzyć, ale przed telewizorem zasiadała cała rodzina i wspólnie śledziliśmy przygody „Reksia”, „Pomysłowego Dobromira”, czy film „Zaczarowany ołówek”. Z zapartym tchem oglądało się „Pszczółkę Maję”, „Misia Koralgola”, „Rumcajsa”, „Bolka i Lolka”, „Smurfy”, „Gumisie” czy też bajki Disneya.

Wspomnienia… Wspaniałe bajki bez przemocy, jedne śmieszne, inne pouczające, gdzie przyjaźń i tolerancja były podstawą, dobroć i miłość zawsze zwyciężały.

Od pół roku jestem dziadkiem, mam prześlicznego wnuka, którego bardzo kocham. Chciałbym, żeby i On mógł wychować się na takich bajkach jak ja i jego rodzice.

Julian Solecki

(Dodano: 2009-01-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz