„Julka Kulka, Fioletka i ja” – recenzja książki

Nie mam pojęcia, jak to jest być starszym bratem, bo zawsze byłam młodszą siostrą… Jednak według relacji różnych osób sprawa do łatwych nie należy. Na własnej skórze doświadcza tego Olaf – bohater najnowszej książki Rafała Witka. Ale czy naprawdę jest aż tak źle? Z dokonanego przez chłopca zestawienia plusów i minusów posiadania dwóch młodszych sióstr wynika niezbicie (4:2), że sytuacja ta ma zdecydowanie więcej zalet niż wad.

Codzienne życie trójki rodzeństwa – Julki Kulki, która (…) jest najmłodsza i najbardziej okrągła z całej rodziny; Fioletki, która po mamie odziedziczyła (…) zamyślenie. Tak samo jak zamiłowanie do koloru fioletowego, w którym jest im obu bardzo ładnie oraz najstarszego Olafa, który twierdzi, że nie chodzi na wagary, jeśli nie musi – zasadniczo nie różni się od życia innych dzieci – upływa na zabawie i wspólnym spędzaniu czasu. Jest jednak coś niezwykłego w tej relacji, co burzy stereotypowy obraz tłukących się nieustannie braci i sióstr. Dojrzałość emocjonalna młodego narratora – Olafa – momentami zadziwia i daje do myślenia, a sposób, w jaki „opanowuje” on swoje siostry, godzien jest naśladowania. Bo oto Olaf wpada na pomysł, jak pożytecznie zagospodarować czas Julce Kulce i Fioletce, a przy tym samemu się nie nudzić – przeprowadzają wywiady i to nie tylko z ludźmi, ale też ze zwierzętami czy ożywającymi na chwilę przedmiotami (np. wężem prysznicowym).

Pisząc „Julkę Kulkę…”, Rafał Witek udowodnił, że formuła książki dla dzieci jest sprawą otwartą i nie wszystko w tej dziedzinie zostało już wymyślone. Wspomniane wcześniej wywiady pozwoliły autorowi przełamać pewien utarty schemat, charakterystyczny dla książek dziecięcych. Bezsprzecznie świetnym pomysłem są też wstawki, mnie osobiście przypominające żółte karteczki samoprzylepne (na których zapisujemy to, o czym musimy pamiętać), dzięki którym mały czytelnik dowie się wielu ciekawych rzeczy, np. że Śmiech jest magicznym lekarstwem na wszystko; Ćmy (…) od niepamiętnych czasów posługują się nawigacją satelitarną; Pustynia Sahara to jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi, a także, że W polskich domach dziecka mieszka ponad 16 tys. dzieci…

Zaskoczyła mnie ta ostatnia informacja, a mówiąc dokładniej, pojawienie się jej tuż przed końcem opowieści. Niespodziewanie dowiadujemy się bowiem, że Olaf i jego siostry mieszkają w domu dziecka. W zestawieniu z pogodną, lekką atmosferą panującą w książce, akcentowaną dodatkowo przez wyraziste ilustracje, wieść ta wywiera na odbiorcy piorunujące wrażenie. Dysonans jest tak potężny, że u małych czytelników/słuchaczy powoduje dezorientację i budzi niepokój. Dorośli radzą sobie z tym znacznie lepiej, dlatego właśnie tak ważne jest, byśmy to my, pośrednicy w lekturze, potrafili zareagować, wytłumaczyć, ukoić.

Autorowi, właśnie dzięki wprowadzonemu elementowi zaskoczenia, udało się skłonić czytelnika (głównie tego dorosłego) do zastanowienia i refleksji – że tematy trudne zbijają nas z tropu i choć na moment czynią bezradnymi; że, wiodąc rodzinne życie, nie myślimy na co dzień o tych, których los potraktował inaczej, a jedynie przy okazji świąt budzi się w nas „potrzeba” pomocy. Co jednak najważniejsze, w „Julce Kulce…” czarno na białym zostało pokazane, że wszystkie dzieci – niezależnie od tego, gdzie i z kim mieszkają, mają marzenia i wyobraźnię – niezawodną broń na smutek i tęsknotę, bo (…) kiedy człowiek tęskni, wymyśla bajki…

Tą świetnie skonstruowaną, ciekawą i zaskakującą opowieścią Rafał Witek udowodnił nie tylko, że można eksperymentować z formą literacką książek dla dzieci, ale też pokazał, iż tematy trudne nie wymagają owijania w bawełnę, a wyłożone kawa na ławę (choć w ostatniej chwili), najlepiej trafiają do czytelnika.

Ewa Świerżewska

julka kulka

Julka Kulka, Fioletka i ja
Rafał Witek
il. Agnieszka Żelewska
wyd. Bajka, 2009
wiek: 6+
Nominacja do nagrody Książka Roku 2009

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ drewniaczek

(Data publikacji: 2009-12-11)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz