Magiczna moc ulotnych cieni – rzecz o teatrze cieni

Słownik rodziny da się podzielić na dwa odrębne zbiory: na słownik rodziców i słownik dziecka. Podczas, gdy słownik dorosłych operuje skalą makro, słownik dziecka skupia się na detalu, na arcyciekawym świecie szczegółów. Nie wierzycie? To pokażcie mi dziecko, które dywaguje na temat rachunków, polityki czy porannych korków. Starożytni byli świadomi takiego stanu rzeczy i uczynili z tej wiedzy sztukę. Również dla dorosłych.

Gdy stoisz zdenerwowany w porannym korku i przeklinasz w myślach zdobycze cywilizacji, twoje dziecko, choć równie jak ty skupione, nie dostrzega rzędu flegmatycznych aut tarasujących wam drogę. Nawet jeśli jest to chłopiec kolekcjonujący „resoraki”, jego uwaga skupia się na detalu: na błyszczących felgach stojącej obok hondy, płaczącej drobnymi liśćmi wierzbie na poboczu lub oryginalnym kapeluszu kierowcy tuż za wami. Stoicie w tym samym korku, ale każde z was widzi to przez pryzmat swojego świata i opisuje swoim zasobem słownikowym. Gdy zabierasz dziecko do ogrodu botanicznego, bądź przygotowany na ekspedycję rodem z Discovery Channel. Twoje dziecko zachwyci się lepkością płatków malwy i cieniami rzucanymi przez tajemnicze „europejskie baobaby” lub inne niespotykane gatunki. Czy jesteś przygotowany do dyskusji na temat cienia?

Mniej więcej trzysta lat przed naszą erą, w Chinach, zaczęła kształtować się forma zabawiania ludu… geometrią i plastyką cienia. Pierwsze próby wyrosły na kanwie szamanistycznych rytuałów, z których płynęła pełna gama pieśni, tańców i recytacji. Bardzo szybko swobodne pląsy zaczęły nabierać treści i tworzyć udramatyzowaną opowieść, a następnie przekształciły się w bardziej skomplikowaną formę – w teatr cieni. Tę specyficzną odmianę teatru lalek szczególnie umiłowała sobie Azja. Popularna w Chinach formuła znalazła swoje zmodyfikowane odpowiedniki w innych krajach.

W Indiach do dzisiaj bardzo popularne są wielogodzinne przedstawienia wędrownych animatorów. Na Jawie kultywowany jest tzw. wayang, z którego odmian najbardziej popularny jest wayang purva – teatr płaskich, skórzanych lalek połączony z teatrem cieni. Te dwie formy prowadzone są równolegle – publiczność siedzi po dwóch stronach ustawionego na środku widowni ekranu. W krajach, w których religia nie pozwalała aktorom na osobiste występy, teatr cieni okazał się skutecznym wytrychem. Tak było na przykład w przypadku Turcji, która zasłynęła z dwóch charakterystycznych bohaterów…

Rzemieślnicy – murarz Karagöz i kowal Hacivat – są jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli kulturalnych Turcji. Według ostatnich doniesień, ten tradycyjny turecki teatr cieni ma szansę trafić na listę Światowego Dziedzictwa niematerialnego UNESCO. Jako bohaterowie sztuki, Karagöz i Hacivat zaistnieli dzięki pewnej legendzie, która odwołuje się do XIV wieku, czasu panowania sułtana Orhana. Jak podaje legenda, tych dwóch pracowało przy budowie meczetu w Bursie, pierwszej stolicy Imperium Osmańskiego. Cięte żarciki na temat sułtana wprowadzały rozluźnienie i rozleniwienie pomiędzy pozostałych robotników. Sułtanowi tak bardzo się to nie podobało, że pewnego dnia kazał obu kpiarzy powiesić. Po fakcie żałował pochopnej decyzji. Obserwujący to derwisz Şeyh Küşteri wybudował wówczas ekran, na którym postacie „ożyły”.

Sztuka do dzisiaj cieszy się ogromną popularnością w Turcji. Skonstruowani na zasadzie przeciwieństw bohaterowie, prostym i ciętym humorem wywołują salwy śmiechu u najmłodszych Turków.


Karagöz i Hacivat nigdy nie mogą się dogadać

Sztuka zawsze zaczyna się według tego samego schematu: na scenie pojawia się Hacivat, niezwykle spokojna, zrównoważona i poprawna moralnie postać. Śpiewa pieśń, recytuje wiersz i zapowiada, o czym będzie sztuka. Po jego kwestii wchodzi Karagöz – reprezentant prostego ludu, kierującego się nieskomplikowaną logiką, niekoniecznie opartą na wiedzy. Spotykają się na Placu Szejcha Küszteri. Początkowo wymieniają uwagi, a gdy nie mogą dojść do porozumienia, przechodzą do rękoczynów. Karagöz nie potrafi ustępować – jest ignorantem, a wtrącane przez jego rozmówcę perskie i arabskie słówka niezwykle go irytują (zwłaszcza, że musi je interpretować po swojemu, gdyż nie zna języków obcych). Obok dwóch bohaterów na scenie pojawia się cała plejada postaci zamieszkujących niegdyś Imperium Osmańskie – przedstawicieli różnych religii, pochodzących z różnych zakątków kontynentu i grup społecznych.

Wygląd lalek występujących w tureckim teatrze cieni przywołuje skojarzenia z kolorowymi szkiełkami kalejdoskopu – barwne, półprzeźroczyste, rozbudzają wyobraźnię dzieci.

Szczególnie popularny w czasach Imperium Osmańskiego „Karagöz” towarzyszył wielu tureckim uroczystościom: od wesela po długie wieczory ramadanu. Zazwyczaj poruszał problemy życia codziennego – pozostawiając przesłanie do refleksji. Na szczególną uwagę zasługuje postać mistrza, lalkarza-solisty i geniusza improwizacji, który podczas jednego występu potrafi oddać kilkadziesiąt różnych tembrów głosu i sposobów poruszania się lalek.

W Polsce teatr cieni po wakacjach będzie można podziwiać w Teatrze Figur Kraków (sztuka „Zapach słoni po deszczu”), natomiast wystawa lalek teatru cieni, połączona z warsztatami dla dzieci, dostępna jest w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie po uprzednim uzgodnieniu terminu z kustoszem muzeum (Marian Majka, tel. 0-22 629 24 41, koszt: 5 zł za osobę). Od 1 lipca do 28 sierpnia w Muzeum Etnograficznym w Krakowie potrwa cykl wakacyjnych warsztatów etnograficznych „Zaokrętuj się w MEK. Podróże z etnografią”. Okręt MEK co tydzień odwiedzał będzie inny port: Azja, Afryka i Europa, Małopolska.


Zapach słoni po deszczu – Teatr Figur Kraków

Katarzyna Gargol

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz