Mamy chrapkę na… Rabkę, czyli słów kilka o Teatrze Lalek

Żałowaliśmy szczerze, że podczas trzytygodniowego pobytu w Rabce nie udało nam się zobaczyć więcej spektakli! Wybraliśmy się na wszystkie możliwe w tym okresie sztuki, a wczytując się w repertuar i oglądając zdjęcia w galerii – apetyt rósł nam coraz bardziej! Teatr Rabcio grywa często poza siedzibą – jeżdżąc do mieszkańców małopolskich miast i miasteczek, a także dalej. Stąd nasz niedosyt… Bo zarówno nas, jak i nasze dzieci zauroczył ten podhalański przybytek Melpomeny.

Budynek dość skromny, może mało przypominający teatr, ale nic dziwnego – to zaadaptowany na potrzeby teatru Dom Parafialny, z przyciągającymi wzrok, niepozostawiającymi wątpliwości, że to właśnie tu, malunkami na ścianach. Już od wejścia witają młodego widza lalki, kukiełki – licznie wiszące na ścianach i u sufitu, przez okno na ulice Orkana wygląda duży pluszak – smok; oprawione w ramki plakaty uzmysławiają, jak dużo działo się i dzieje na deskach tego niewielkiego teatru. Coś urzekającego jest we wnętrzu rabciowego foyer i w atmosferze teatru w ogóle. Dzieciaki prześcigają się we wspinaniu na tron w rozmiarze XXL. Inne przytulają do zielonego „zwierzaka” w oknie. Rabczański teatr ma bogatą historię, powstał w 1949 roku – z amatorskiego teatru „Rabcio Zdrowotek”, stworzonego na potrzeby leczących się w sanatoriach dzieci, przekształcił się w profesjonalny Teatr Lalek.

Teatr Rabcio_1

Rabcio to teatr urzekający, wciągający, rzetelny; zaskakujący pomysłowymi rozwiązaniami (na widok których często i dorośli parskali śmiechem), wpadającą w ucho muzyką, bogactwem działań, przy wykorzystaniu zarówno lalek, pacynek, jak i przykuwających wzrok rekwizytów oraz ludzkich postaci. Z parawanem, bez, na scenie, na widowni…

Ani przez chwilę nikt się tu nie nudził. Nasze 2,5-letnie maluchy z zainteresowaniem oglądały (i głośno komentowały) to, co się działo przed ich oczami, kręcąc się dopiero może ze 3 minuty przed zakończeniem. Bo spektakle trwają tu akurat tyle, ile trzeba. By najmłodszy widz mógł utrzymać uwagę i zainteresowanie, a starszy nie nadwyrężać kości na drewnianych ławach. Nasza 5,5-letnia córka z ożywieniem reagowała i czynnie włączała się. My, rodzice, również z przyjemnością i autentycznym zaciekawieniem daliśmy się wciągnąć w bajkowy świat, zastanawiając się co jeszcze ciekawego tu wymyślą!

Teatr rabcio

Tak żywiołowych, szczerych reakcji najmłodszych, jakie obserwowaliśmy na „Misiu Tymoteuszu Rym-Cim-Ci”, dawno nie widzieliśmy, a w teatrach dziecięcych bywamy. Za tak obrazowe i pomysłowe pokazanie tego, co dzieje się w zębach pod wpływem bakterii, twórcom „Kariusa i Baktusa” możemy być wdzięczni, bo córka od czasu spektaklu zrezygnowała z ulubionych słodyczy typu Mamba. Oprawa plastyczna klasycznego „Tomcia Paluszka” zachwyciła nas, a i treść, mimo że znana i przewidywalna, wcale nie znudziła. W swoim repertuarze Rabcio ma też lalkową sztukę dla dorosłych – „Co Wom powim, to Wom powim” według Kazimierza Przerwy-Tetmajera. To prawdziwa gratka – w autentycznej gwarze góralskiej, przy akompaniamencie skrzypiec „na żywo” dorośli widzowie obserwowali okraszone humorem zmagania diobła z Maćkową babą i opowieść o tym, jak to świenty Pietropaweł i Pon Jezus do zbójców przystali. Psybywojcie, a obacycie – chciałoby się rzec. Jeśli nie na dłużej do Rabki, to chociaż po drodze do Zakopanego – to kilka dosłownie kilometrów od „zakopianki”, a frajda dla dzieciaków gwarantowana. Tym bardziej, że 12 zł za bilet chyba nie odstraszy nikogo.

Anna i Arkadiusz Lubowiccy

(Dodano: 2012-03-23)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz